|
Najnowsza placówka sieci Euro Sklep jest własnością spółki i została zbudowana od podstaw na dużej działce przy drodze do Szczyrku. Sklep „z delikatesową nutą” ma (tylko) 395 mkw., więc – przy asortymencie liczącym 16 300 produktów, ustawienie wszystkiego na półkach wymagało wielkiej sztuki i doświadczenia. Miejsca wystarczyło na ogół na wystawienie tylko po jednej twarzyczce produktów. A i tak regały ustawione są dość ciasno i, przy czołowym spotkaniu dwóch klientów w jednej alejce, sytuację ratuje zastosowanie bardzo zgrabnych, niewielkich, 60-litrowych wózków Wanzl i plastikowych włoskich trójkołowców. Te 395 mkw., a nie 500 czy 600 mkw., to znak czasu, czasu obowiązywania ustawy o WOH, która okazała się trochę archaiczna już w chwili powstania. Sklep został wybudowany pod klucz, przez firmę Probud z Żywca, w ładnej architekturze i w bardzo przyzwoitym standardzie (płytki podłogowe V klasy ścieralności, świetlówki o specjalnie dobranym kolorze światła, co druga lekko różowa, wysoki strop, dużo światła dziennego itp.) i urządzony przez jednego dostawcę – Italfrost z Pszczyny – w jednolitym stylu, wyposażony w nowe meble utrzymane w żółto-niebieskiej kolorystyce Euro Sklepu. Zwracają uwagę bardzo nowoczesne włoskie urządzenia chłodnicze, w których wyświetlacz na niewielkiej skrzynce sterowniczej wskazuje temperaturę także klientom. Dodatkowo, w szafach chłodniczych w godzinie zamykania sklepu automatycznie opada kurtyna, no i ten słynny włoski design, który najbardziej może się podobać w przypadku ponad 11-metrowej lady chłodniczej w stoisku mięsnym. Wszystkie lodówki zasilane są w chłodziwo z jednej centrali chłodniczej znajdującej się na zewnątrz. – Moglibyśmy tu ustawić ze trzy szafy chłodnicze na napoje, które otrzymalibyśmy za darmo od Coca-Coli, PepsiCo czy Kampanii Piwowarskiej, ale byłyby różnej wysokości, co psułoby estetykę. W każdej musielibyśmy mieć monokulturę produktów danego producenta, a na dodatek w sumie pobór energii byłby pewnie ze trzy razy większy, niż w przypadku tej jednej dużej, gdzie oczywiście mamy produkty wszystkich czołowych firm – mówi Krzysztof Woźniak, wiceprezes Euro Sklepu. Jedyny wyjątek dla „obcych” mebli stanowi mała lodówka Algidy na lody. – Wypróbowaliśmy ją w jednym sklepie. Świetnie eksponuje towar, dzięki dużym szybom i bardzo jasnemu oświetleniu. Przy takim samym asortymencie, tych samych cenach, tej samej lokalizacji, podniosła sprzedaż lodów o 30 proc. – wyjaśnia wiceprezes. Także stojaki firmowe nie są preferowane w aranżacji sklepu. Wykorzystuje się tylko takie, które mają towar dostosowany do okresu przedświątecznego, a więc Ferrero, Wedel, Żywiec, Tarczyński i niewiele więcej.
Informacja dla klientów Sklep jest urządzony bardzo przejrzyście. Tablic informacyjnych jest tyle ile potrzeba, a trafienie do regału z poszukiwaną kategorią produktów ułatwiają niezbyt wysokie regały. Nie ma natomiast tego, co klientów denerwuje w niektórych zagranicznych sieciach, czyli nadmiaru pseudoinformacji – np. lasu flag z napisem „Promocja” przy każdym regale, czy mnóstwa szyldów z napisem „Przecena” itd. Co za nieznośna maniera!, która utrudnia albo wręcz uniemożliwia odszukanie tego co potrzeba. Jak przystało na sklep „z delikatesową nutą”, duży nacisk kładziony jest na asortyment i sposób podania artykułów świeżych. W ladzie chłodniczej stoiska mięsnego, obok wielkich marek wytwórców wędlin, spotkać można „prawdziwą” szynkę, boczek, salceson, smalec itd. od kilku lokalnych rzeźników. Głównym dostawcą jest hurtownia Dobija, a producentami lokalnymi takie firmy, jak Ligota, Droń czy Tarczyński. Stoisko wyposażone jest nie tylko w standardowe maszyny do krojenia, mielenia itp., ale również w tak specjalistyczny sprzęt, jak mechaniczne urządzenie do rozbijania kotletów. Warzywa i część owoców eksponowana jest na tradycyjnych regałach, a te najdroższe i najbardziej wrażliwe, jak czereśnie czy truskawki (po 15 zł za pojemnik), w specjalnym regale, który jest chłodzony, ale ma wygląd drewnianego mebla, a nie białej szafy chłodniczej. Bardzo eleganckie, utrzymane w stylu gabinetowym, jest stoisko alkoholowe. Dzięki ażurowym półkom, światło z górnych halogenów oświetla butelki stojące od góry do dołu. Żeby sklep dobrze „chodził”, a kierownictwo wiedziało co się w nim dzieje, wszystkie urządzenia elektroniczne spięte są w jeden system przy pomocy programu PC-Market 7. – Cena programu zależy od liczby modułów, które się wykupuje, a to wiąże się z liczbą kas. Może kosztować 1000, a może i 4000 zł. Program skupia się na obrocie towarowym, pokazuje też natężenie ruchu klientów w poszczególnych godzinach i średnią wartość koszyka – to pomaga w organizacji pracy personelu. No i dostarcza dokumentację dla księgowości. Z modułem Konsola Kupca w centrali łączy się automatycznie, wysyłając i odbierając takie dane, jak informacje dotyczące cen czy promocji – mówi Adam Kosma z firmy Coma Adam Kosma, który wszystkie urządzenia elektroniczne skompletował, uruchomił i serwisuje. Przyjęcie towaru odbywa się na trzy sposoby: drogą elektroniczną (e-mailem lub na płycie CD), przy użyciu czytnika kodów przy komputerze lub przenośnego kolektora danych, który pozwala wprowadzić towar do systemu już wtedy, gdy jest on w trakcie wyładunku. Kolektor, zwany też inwentaryzatorem, służy oczywiście również do robienia remanentu. Program pokazuje „towary zalegające”, ale jak mówi pan Adam: nie zastąpi ludzi, którzy cały czas muszą „przepatrywać” półki.

Ludzie
W sklepie, przez który codziennie przewija się około 700 klientów, kupujących znaczne ilości towaru, średnia wartość koszyka to około 30 zł – potrzeba wielu rąk do pracy przy przyjęciu i ułożeniu produktów oraz do obsługi klientów. Kierowniczka Agata Dobija przeszła do Euro Sklepu z Alberta. Kiedy porównuje pracę w obu tych placówkach, to przede wszystkim zwraca uwagę na brak ograniczeń w zatowarowaniu. – Jak klient poprosi mnie, żebym sprowadziła jakiś produkt, to mam możliwość zamówienia go, bo zarząd jest elastyczny. W Albercie mogłam tylko bezradnie rozłożyć ręce i słać e-maile do Krakowa, bo wszystko jest zarządzane centralnie. Za panią Agatą z Alberta do Euro Sklepu przeszło kilkanaście osób, na ogółem 18 zatrudnionych. Ale potrzeba jeszcze około 6 pracowników. – Po pierwszej wypłacie dziewczyny są zadowolone, liczę, że roześlą wici wśród znajomych. Lepszej reklamy pracodawca mieć nie może... – przyznaje pani Agata. Także Grażyna Rzeźniczek, dyrektor ds. detalu, wywodzi się z handlu wielkopowierzchniowego – była kierowniczką 1000-metrowej Savii. Ma też podobne odczucia. – Mogę wprowadzić nowy towar do sprzedaży w ciągu 10 minut. W handlu wielkopowierzchniowym trwa to dwa tygodnie. Zdarzało się, że w TV szła już reklama produktu, a my nie mogliśmy go jeszcze sprzedawać. Jestem mile zaskoczona, że w dość odległym od centrum miasta sklepie jest aż taki ruch... Kto zbudował i wyposażył Euro Sklep Exclusive Market
Wykonawca obiektu (kompleksowo i pod klucz): Probud z Żywca Kasy rejestrujące (boksy kasowe z taśmociągami i wagami): Novitus Czytniki: PSC Wagi: Medesa Sprawdzarka cen: Elzab Inwentaryzator, czyli przenośny kolektor danych: CipherLab Oprogramowanie: Insoft z Krakowa (PC-Market 7 w sklepie i Konsola Kupca w centrali) Monitoring (kamery i rejestrator): AV-tech Wózki druciane (poj. 60 litrów): Wanzl Wózki plastikowe (na dwa koszyki): dostawca Italfrost z Pszczyny (producent włoski) Meble chłodnicze i pozostałe: Italfrost (chłodziarki, szafy i lady chłodnicze włoskiej firmy De Rigo oraz regały do pieczywa, warzyw i owoców, zwykłe i chłodzone) Stoisko alkoholowe: Van-Ceulen z Inwałdu
|
Paweł Kapuściński fot. Autor Spółka Euro Sklep zachowała tożsamość Zapytana, co zmieniło się dla franczyzobiorców, dostawców i zarządu spółki po przystąpieniu Euro Sklepu do Emperii, prezes Maria Kręcina nie musi zastanawiać się nad odpowiedzią. Mówi, że zarząd działa teraz w komfortowych warunkach, bo może spłacić kredyty zaciągane na rozwój i myśleć o nowych inwestycjach. – Bez własnego centrum logistycznego długo byśmy już nie pociągnęli. Bez partnera hurtowego, nie wytrzymalibyśmy konkurencji. Franczyzobiorcy namawiali nas na budowę własnego centrum logistycznego, żeby mieć większość dostaw z jednego źródła, co oszczędza pracę. Ale byłoby to przedsięwzięcie nieuzasadnione ekonomicznie. Wejście w strukturę Emperii oznacza, że franczyzobiorcy Euro Sklepu otrzymają ponad 50 proc. towaru z „jednej ręki”. Eldorado wchodzące w skład Emperii, zaopatruje sklepy w artykuły świeże, nabiał, a nawet warzywa i owoce. Uczestnicy sieci odniosą także kilkakrotnie większe niż dotychczas korzyści finansowe w formie premii pieniężnych za obrót, nie licząc 0,5-proc. rabatu przy zamówieniach internetowych. W planach jest gratisowe dozbrojenie sklepów w sprzęt komputerowy. Ze strony nowego właściciela spółka może też liczyć na pomoc merytoryczną, np. w rozwijaniu programów lojalnościowych. – Spółka akcyjna Euro Sklep zachowała swój szyld i tożsamość. Zmienił się jedynie układ właścicielski – zapewnia Maria Kręcina. – Jest to zgodne z filozofią Emperii, która zachowuje odrębność, a nawet swego rodzaju konkurencję między przejmowanymi sieciami. Ludzie są wtedy kreatywni, a korzysta się ze zwiększonej siły zakupów – dodaje Krzysztof Woźniak, wiceprezes Euro Sklepu. (p)
Wiadomości Handlowe Nr 1(69) Styczeń 2008
|