ponad 24 000 artykułów


 


Nr 1(111) I 2012
archiwum e-wydań
WYDAWCA   PROFIL PISMA   REDAKCJA  REKLAMA  DYSTRYBUCJA   BADANIA PRASY  KONTAKT
Advertisement




reklama
Advertisement

NASZA SONDA

Na czerwcowe Mistrzostwa Europy w piłce nożnej do Polski przyjedzie kilkaset tysięcy zagranicznych kibiców. Dla wielu branż, m.in. dla gastronomii i hotelarstwa, będzie to najlepszy okres w roku. Ale na odbywającej się w naszym kraju trzeciej największej imprezie świata zarobią także producenci FMCG oraz sieci handlowe, które już w połowie ubiegłego roku zaczęły w swoich przekazach nawiązywać do Euro 2012. Co z niezależnymi handlowcami?

Czy podczas Euro 2012 odczuwalnie wzrosną obroty detalistów?
 
obejmuje ponad 24 000 artykułów.
   
ARCHIWUM WYDAŃ - szukaj w serwisie







Piotr Gąsowski czasem kupuje "na kreskę"
02.01.2010.

Kto czyha na Piotra Gąsowskiego w centrach handlowych? Jak udaje mu się wytargować na bazarach nawet 80-proc. rabaty? Ile razy zdarzyło mu się zostawić portfel na ladzie? Co wpisałby dziś do „Książki skarg i wniosków”, gdyby takowe znów zawisły w sklepach i punktach usługowych? To wszystko popularny aktor i celebryta zdradza w rozmowie z Ryszardem Makowskim.

Czy podczas robienia zakupów śledzą Pana paparazzi?
ImageNiestety, jestem obiektem ich zainteresowania. Niby już człowiek nie zwraca na to uwagi, ale jednak wszechobecność wścibskich fotografów bywa trochę krępująca.
Pod tym względem najniebezpieczniejsze są ponoć centra handlowe...
Zdecydowanie tak. W centrach handlowych, nazywanych śmiesznie galeriami, cały czas czyhają obiektywy zakończone pstrykaczami-zawodowcami. Mam wrażenie, że są tam rozmieszczone specjalne czujki, albo niektórzy sprzedawcy działają w siatce, bo jak pojawi się ktoś sławny, od razu znajdują się na miejscu łowcy sensacji. A sensację można zrobić w zasadzie ze wszystkiego – np. z zakupu bokserek męskich.
Jeśli się nie mylę o Ani Głogowskiej i o Panu, też stało się głośno w związku ze wspólnymi zakupami?
Zgadza się. Zwykłe sprawunki rozdmuchano do rozmiarów Bizancjum. Podobno wydałem jakąś astronomiczną kwotę, żeby zaimponować kobiecie.
Przecież wszyscy widzą, że ma Pan cały zestaw walorów działających na kobiety i nie musi w tym celu sięgać po kartę kredytową...
Nie potwierdzam, nie zaprzeczam (śmiech).
Gdzie najchętniej kupuje Pan artykuły spożywcze?
Na bazarku na stołecznych Kabatach. Jestem tam znany nie tylko jako ktoś z ekranu, ale także jako stały klient, co jest nie do przecenienia. Gdy zdarzy mi się zapomnieć portfela, dostaje towar „na kreskę”. I wcale nie muszę się dopominać – to naturalny odruch sprzedawców.
Często zdarza się Panu nie wziąć pieniędzy?
Oj, często. Zdarza mi się także zapomnieć zabrać zakupy, albo co gorsza zostawić portfel na ladzie.
Jakie pieczywo najchętniej Pan kupuje?
Ze względu na skłonności do przybierania na wadze, preferuję pieczywo ciemne, ziarniste czy razowe... A ulubione (westchnienie) – chałka z masełkiem (jeszcze większe westchnienie).
Znany jest Pana talent kucharski. Co jest niezbędne do przygotowania wykwintnego dania?
Lubię potrawy tajskie. Polecam zupę Tom Yum Goong. Żeby ją przygotować, muszę trochę pobuszować po sklepach, bo niezbędne są: krewetki, pieczarki, imbir, czerwona pasta curry, limonka, sos rybny, cukier brązowy, kolendra, trawa cytrynowa – to chyba wszystko.
Czy umiejętności ze szkoły aktorskiej przydają się podczas targowania?
Głupio się przyznać, ale tak. Szczególnie w krajach orientalnych. Kocham te bazarowe etiudki. Tam, gdy zaczynamy się targować, to już trzeba towar kupić. Inne zachowanie tubylcy uznają za obrazę. Nie można jednak pokazać, że człowiekowi na jakiejś rzeczy zależy. Obowiązuje pokerowy wyraz twarzy. Mnie udaje się bez trudu dojść do 20 proc. ceny wywoławczej.
Żeby dało się tak u nas w salonach samochodowych...
Muszę spróbować.
Co oryginalnego przywiózł Pan z wojaży?
Z dżungli amazońskiej – zdobioną rurę na strzałki do zabijania dzikich zwierząt. Oryginalne strzałki zatruwa się currarą. Moje są trochę mniej niebezpieczne, ale też groźne.
Ma Pan zastrzeżenia odnośnie poziomu obsługi w sektorze handlu i usług?
Zdarza się. Chętnie wpiszę się do ogólnonarodowej „Książki skarg i wniosków”. Otóż w jednej z wypożyczalni filmów DVD na Kabatach trzykrotnie pod rząd dano mi porysowaną i pękniętą płytę z filmem dla dzieci. Wreszcie poprosiłem o zwrot pieniędzy. Chodziło o 12 zł. Okazało się to niemożliwe. Procedury nie pozwalają. Natomiast danie klientowi felernej płyty jest jak najbardziej zgodne z procedurą. Paragraf 22 wiecznie żywy.
Dziękuję za rozmowę.

Ryszard Makowski 

Wiadomości Handlowe, Nr 12-1(91) Grudzień 2009 - Styczeń 2010

Advertisement
 

 

RAPORT MIESIĄCA

Raport miesiąca





reklama
Copyright 2004-2011 Wydawnictwo Gospodarcze Sp. z o.o. Wszelkie prawa autorskie wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie informacji i tekstów zabronione. Korzystanie serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na własne potrzeby lub za zgodą wydawcy.
redakcja | profil | oferta reklamy | kontakt | administracja strony: ymg.pl