ponad 24 000 artykułów


 


Nr 1(111) I 2012
archiwum e-wydań
WYDAWCA   PROFIL PISMA   REDAKCJA  REKLAMA  DYSTRYBUCJA   BADANIA PRASY  KONTAKT




reklama
Advertisement

NASZA SONDA

Na czerwcowe Mistrzostwa Europy w piłce nożnej do Polski przyjedzie kilkaset tysięcy zagranicznych kibiców. Dla wielu branż, m.in. dla gastronomii i hotelarstwa, będzie to najlepszy okres w roku. Ale na odbywającej się w naszym kraju trzeciej największej imprezie świata zarobią także producenci FMCG oraz sieci handlowe, które już w połowie ubiegłego roku zaczęły w swoich przekazach nawiązywać do Euro 2012. Co z niezależnymi handlowcami?

Czy podczas Euro 2012 odczuwalnie wzrosną obroty detalistów?
 
obejmuje ponad 24 000 artykułów.
   
ARCHIWUM WYDAŃ - szukaj w serwisie







Bez prądu nie ma handlu - warto więc kupić agregat
16.02.2010.

Trwające nawet po kilkanaście dni przerwy w dostawie energii elektrycznej sparaliżowały funkcjonowanie tysięcy sklepów. Tej zimy niejeden detalista na własnej skórze przekonał się, że pora wyposażyć placówkę w agregat prądotwórczy.

– Takiej pogody w styczniu od dawna nie pamiętam. W naszej wsi prądu nie było przez cztery dni. W dwóch chłodniach i lodówce leżał towar za 300-400 zł. Na szczęście szwagier ma dużą zamrażarkę i przerzuciliśmy do niej mrożonki oraz lody. Stwierdziliśmy jednak, że nie ma sensu dalej zwlekać i kupiliśmy agregat do sklepu. Kosztował 1500 zł. Choć kokosów nie zbijam, taki wydatek da się przeżyć – opowiada Maria Skórzak, prowadząca sklepik o powierzchni około 20 mkw. we wsi Hucisko w Małopolsce. Jej klientami są głównie sąsiedzi, mieszkańcy dwudziestu okolicznych domów. Byli wdzięczni detalistce, że mogą zrobić u niej podstawowe zakupy mimo szalejącej na zewnątrz zawieruchy.

Śnieg był górą już w październiku

Tej zimy sytuacja jest trudna w całym kraju. W grudniu w niektórych regionach handlowano przy świeczkach, podłączając prowizorycznie kasę do samochodowego akumulatora. W gminach dotkniętych skutkami nawałnicy klienci wykupili zapasy baterii i latarki. Wiele placówek właściciele zamknęli na cztery spusty. I trudno im się dziwić, skoro co chwila następowały przerwy w dostawie energii, dostawcy i przedstawiciele handlowi nie byli w stanie dotrzeć z towarem, a klienci przebrnąć przez metrowe zaspy.
Z drugiej strony, w niektórych mniejszych miejscowościach mieszkańcy nie mieli gdzie uzupełnić zapasów, a lokalne drogi pozostawały nieprzejezdne. Sytuacja była chwilami tak dramatyczna, że zdesperowany starosta powiatu myszkowskiego, w którym kilka tysięcy ludzi przez ponad tydzień musiało radzić sobie bez prądu, wnioskował o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej. W niektórych rejonach energetycy przez 2 tygodnie nie byli w stanie usunąć awarii!

Najgorzej było na południu Polski.

O tym, że aura może z łatwością pokonać energetyków, przekonaliśmy się już w październiku 2009 roku, gdy nastąpił niespodziewany atak zimy. Wskutek intensywnych opadów śniegu na Śląsku i Opolu, przez kilka dni prądu nie miało ponad 60 000 gospodarstw domowych. Już wtedy wielu detalistów zdecydowało się na zakup agregatu. – Nie było na co czekać. Pojechaliśmy do Krakowa, dokupiliśmy generatory do trzech placówek. Dobrze, że się pospieszyliśmy, bo zainteresowanie tego typu sprzętem było ogromne. Zapłaciliśmy 4500 zł za sztukę, ale mamy spokój na lata – mówi Michał Kołacz z podbeskidzkiej Sieci Handlowej Sużyw, w ramach której działa sześć marketów. Nie bez satysfakcji dodaje, że tej zimy konkurencyjne placówki miały często kilkudniowe przestoje, a jego sieć ich uniknęła. – Agregaty są niewielkie. Z uwagi na spaliny montuje się je na zewnątrz budynku. Jedyną niedogodność stanowi hałas, ale zważywszy na korzyści, to drobiazg – zachwala zakupione jesienią urządzenia Kołacz.

Inwestycja na lata

Gdy w styczniu nastał kolejny „śnieżny Armagedon”, druga fala klientów pobiegła do sklepów i marketów z elektryką. Sprzedawcy tych placówek przyznają, że agregaty prądotwórcze to przebój tej zimy. Najtańsze (chińskie) urządzenia szły jak woda. – W hipermarketach ich sprzedaż wzrosła trzykrotnie. My też mamy mnóstwo telefonów z pytaniami o agregaty, ale popyt jak na razie zwiększył się „tylko” o jedną trzecią. Pewnie dlatego, że nasza firma oferuje wyłącznie firmowe urządzenia wyższej klasy, a ludzie idą za ceną i najchętniej kupują chińską taniochę – relacjonował w połowie stycznia Paweł Gradzi z krakowskiej firmy Piwi, która prowadzi sprzedaż urządzeń zasilających.
Jego zdaniem, w małej placówce handlowej, wyposażonej w jedną lodówkę, jedną kasę i trzy żarówki, od biedy sprawdzi się agregat, którego cena nie przekracza 3000 zł. – Najprostszy taki sprzęt kosztuje około 2000 zł, ale osobiście bałbym się do niego podpiąć elektronikę. To agregat przeznaczony co najwyżej na budowę – przekonuje sprzedawca. Jego zdaniem, właściciel placówki spożywczej o powierzchni 100 mkw., z profesjonalnym oświetleniem i większą liczbą urządzeń chłodzących, aby spać spokojnie, powinien wyłożyć jakieś 25 000 zł. – Sporo, ale takie firmowe urządzenie jest inwestycją na 20 lat – kusi nasz rozmówca.
Niewątpliwie przyznają mu rację ci, którzy stracili w jednej chwili nawet kilka tysięcy złotych, gdy „popłynął” im towar. – W jednym z naszych sklepów prądu nie było przez trzy dni. Na szczęście mieliśmy już wtedy agregat. Gdyby nie on, musielibyśmy prędko przerzucić mrożonki do innej placówki. Kiedyś nie zdążyliśmy i straciliśmy 4000 zł – wspomina Michał Kołacz.
Marek Stodółka, właściciel 40 sklepów zrzeszonych w sieci Delikatesy Centrum nie posiada własnych agregatów, za to na stałe współpracuje z firmą wypożyczającą tego typu sprzęt. Na Śląsku, gdzie działa część należących do Stodółki placówek, przerwy w dostawie prądu były w tym roku szczególnie dotkliwe. – Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez agregatów. Przecież wystarczyłaby jedna dłuższa awaria i byłoby po mrożonkach – mówi Marek Stodółka.
Są jednak placówki, które funkcjonują bez tego typu wyposażenia. Należą do nich choćby Żabki. Jak się dowiedzieliśmy, ajenci nie mają obowiązku zakupu agregatów. Gdy następuje przerwa w dopływie prądu, po prostu zamykają sklep, raportując do centrali.

Image

Anna Krężlewicz

Wiadomości Handlowe, Nr 2(92) Luty 2010 

Advertisement
 

 

RAPORT MIESIĄCA

Raport miesiąca





reklama
Copyright 2004-2011 Wydawnictwo Gospodarcze Sp. z o.o. Wszelkie prawa autorskie wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie informacji i tekstów zabronione. Korzystanie serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na własne potrzeby lub za zgodą wydawcy.
redakcja | profil | oferta reklamy | kontakt | administracja strony: ymg.pl