|
– Jeszcze 2-3 lata temu otwierane sklepy osiągały pozytywne wyniki operacyjne w ciągu 12-18 miesięcy. Dziś potrzeba na to 20-24 miesięcy – mówi Jerzy Mazgaj, prezes spółki Alma Market. Ubiegłoroczne wyniki finansowe Almy okazały się bardzo słabe. Skąd ta zadyszka? Pełne dane za ubiegły rok zostaną opublikowane 19 marca, niemniej jednak już dziś można powiedzieć, że są dużo gorsze. Taki scenariusz był w zasadzie do przewidzenia, żeby nie powiedzieć, iż był wręcz zaplanowany. Nakłady inwestycyjne były w ubiegłych latach ogromne i ich efekty finansowe skumulowały się w 2009 roku. W ostatnich latach cała sieć rozwijała się bardzo dynamiczne. W 2007 roku otworzyliśmy siedem sklepów, w kolejnym osiem, a w 2009 roku – sześć. Obecnie działa 28 delikatesów Alma. Korzyści z przeprowadzonego programu inwestycyjnego będą się systematycznie ujawniać, co znajdzie również swoje bezpośrednie przełożenie na pozytywne wyniki finansowe w najbliższych latach. W tej sytuacji nie ma mowy o żadnych generalnych problemach w firmie. Wiedzą o tym także inwestorzy, którzy nam zaufali. Proszę zwrócić uwagę, że w ostatnich miesiącach kurs akcji spółki Alma Market wyraźnie rośnie. To zaś oznacza, że jest zrozumienie i akceptacja dla kierunków rozwoju sieci w najbliższym czasie. Z optymizmem patrzę w przyszłość. Wydaje mi się, że w tym roku będziemy na plusie. W Almie jest wyraźnie taniej niż przed rokiem. Na ile ujemne wyniki stanowią efekt spowolnienia gospodarczego, na ile zaś przyczyniły się do nich zmiany w polityce cenowej? Ubiegłoroczne spowolnienie gospodarcze z pewnością nie było bez znaczenia dla naszej sieci. Konsumenci byli wyraźnie ostrożniejsi i bardziej oszczędni w wydatkach na produkty z wyższej półki cenowej. Dość wspomnieć, że jeszcze 2-3 lata temu otwierane sklepy osiągały pozytywne wyniki operacyjne w ciągu 12-18 miesięcy. Obecnie potrzeba na to 20-24 miesięcy. Natomiast obniżenie cen miało na celu utrzymanie klientów. Wiedzieliśmy bowiem, że rok 2009 będzie o wiele trudniejszy niż poprzednie. A nie chcieliśmy rezygnować z pozycjonowania Almy jako sieci w pełni delikatesowej. Można więc powiedzieć, że wszystkie te elementy: inwestycje, kryzys i obniżka cen legły u podstaw gorszych wyników. Ponieważ jednak nie są to przyczyny o charakterze strukturalnym, więc przy zmniejszeniu kosztów związanych z ekspansją, należy oczekiwać, że już bieżący rok i lata następne będą o wiele lepsze. Jak pokrótce scharakteryzowałby Pan obecną strategię spółki? Przede wszystkim skupiamy się na dużych aglomeracjach. Delikatesy Alma będą powstawać głównie w nowoczesnych galeriach handlowych oraz w prestiżowych dzielnicach dużych miast. Zwolnieniu ulegnie także tempo rozwoju sieci. Sądzę, że w najbliższym roku uruchomimy nie więcej niż trzy sklepy w najatrakcyjniejszych dla nas lokalizacjach. Inwestowanie będzie więc ostrożniejsze i mniej obciążające bilans firmy. Dziękuję za rozmowę.  Jerzy Mazgaj
Witold Nartowski
Wiadomości Handlowe, Nr 3(93) Marzec 2010
|