|
Dziś większość sieci wpisuje się w chór krzyczący „u nas najtaniej!”. Czego można spodziewać się po Stokrotce pod Pani rządami? Stawiamy na jakość w optymalnej cenie i właśnie to cenią w nas klienci. Hasło sieci brzmi: „Miło, blisko i wszystko”. W praktyce oznacza to, że w Stokrotce można znaleźć kilkanaście tysięcy artykułów – zarówno towarów pierwszej potrzeby, jak i produktów z najdalszych zakątków świata. Obsługa realizowana jest przez przyjazny, uśmiechnięty personel, który z chęcią doradza lub pomaga w wyborze. Dodatkowo, nasze supermarkety zlokalizowane są blisko domu, najczęściej na osiedlach oraz w minigaleriach handlowych i mają korzystne godziny otwarcia. Do rozwoju sieci podchodzimy ambitnie. Już teraz mamy ponad 160 placówek, a w ciągu najbliższego roku zbliżymy się do dwóch setek. Interesują nas miejscowości już od 5000 mieszkańców. A co z Delimą? Sklepy pod tym szyldem miały powstawać w nowoczesnych centrach handlowych – czy te założenia są wciąż aktualne? Wygląda na to, że tempo rozwoju sieci spadło... Założenia się nie zmieniły, ale, w związku ze spowolnieniem gospodarczym, wielu deweloperów ostrożniej zaczęło podchodzić do inwestycji w nowoczesne galerie lub opóźniło termin ich oddawania do użytku. Nam nie pozostaje nic innego, jak dostosować się. Założyliśmy, że ten format będziemy rozwijać w oparciu o duże centra handlowe, a liczba tego typu obiektów jest ograniczona. Ale uspokajam, Delima jest coraz silniej rozpoznawalną marką, a deweloperzy coraz częściej zabiegają o to, by mieć u siebie właśnie nasze delikatesy. Jak zamierza Pani kierować zakupami i marketingiem? Co się zmieni? Siłą nowych osób przychodzących do firmy jest świeżość spojrzenia. To z pewnością ułatwia wdrażanie zmian. Na razie jestem na etapie poznawania organizacji. Pierwsze obserwacje są bardzo pozytywne. Dziękuję za rozmowę.
Hubert Wójcik Wiadomości Handlowe, Nr 3(93) Marzec 2010
|