|
Wciąż jeszcze popularnych targowisk działa 2261, z czego czynnych codziennie jest 2029. Znajduje się na nich 73 726 punktów sprzedaży drobnodetalicznej. O ogromnym potencjale ekonomicznym bazarów najlepiej świadczą dwie liczby: roczne wpływy do kas gmin z tytułu opłat targowych oraz łączna powierzchnia, jaką zajmują stoiska. Z tytułu tzw. opłat targowych do gminnych kas wpływa w całej Polsce blisko 265 mln zł rocznie. Dla porównania, podatek dochodowy sześciu największych operatorów hipermarketów, hurtowni cash and carry i sieci sklepów dyskontowych – Tesco, Real, Makro, Auchan, Biedronka i Lidl – jest tylko o 700 000 zł wyższy i wynosi 265,7 mln zł (dane za 2008 rok). Bazary zajmują powierzchnię 9,2 mln mkw. – mniej więcej tyle samo co powierzchnia 920 dużych hipermarketów. Rocznik statystyczny rynku wewnętrznego nie precyzuje struktury branżowej wspomnianych 74 000 bazarowych punktów detalicznych czynnych codziennie. Są wśród nich sklepiki z żywnością, na ogół wyspecjalizowane – nabiałowe, mięsne, z warzywami i owocami, cukiernicze, ale przeważają stoiska, kramy i budki oferujące asortyment pozaspożywczy – buty, ubrania, AGD, artykuły motoryzacyjne, odzież sportową, militaria itd. Pod względem rodzaju sprzedawanego asortymentu bazary są dość zbliżone do struktury towarowej hipermarketów. Różnią się natomiast bardzo pod względem klienteli. Na targowiskach przeważają niezmotoryzowani, a w każdym razie nie wykorzystujący do robienia tu zakupów samochodów, choćby dlatego, że w miastach brakuje parkingów. Generalnie są to klienci gorzej sytuowani, choć zdarzają się również ludzie majętni, pragnący np. kupić wreszcie dobre gatunkowo ziemniaki, nieosiągalne w supermarketach. Zdecydowanie przeważają ludzie starsi – z racji mniejszych budżetów i skłonności do oszczędzania, jak też ze względów socjalnych. Seniorzy, emeryci, renciści codziennie robią obchód zaprzyjaźnionych sklepikarzy, żeby przy okazji zakupu – bądź bez niego – chwilę porozmawiać. Bazary są często uważane za twierdzę szarej strefy. Nie bez przyczyny. Wystarczy odwiedzić kilka straganów, żeby przekonać się, iż wynalazek kasy fiskalnej jeszcze się tu nie upowszechnił. Papierosy bez akcyzy czy lewe alkohole najłatwiej kupić, może nie na samym bazarze, ale w jego „otulinie”. Niektóre branże, np. konfekcja, są w niemal wyłącznym władaniu Azjatów, którzy nie pałają miłością do służb, zwłaszcza celnych. Największa liczba targowisk znajduje się w woj. mazowieckim – 310, następnie w wielkopolskim – 251 i śląskim – 202. Na czwartym miejscu plasuje się woj. lubelskie – 189, a na piątym łódzkie – 164. Pod względem wpływów z opłat targowiskowych, czołowa piątka wygląda nieco inaczej. Na pierwszym miejscu są bazary mazowieckie, ale już na drugim te ze Śląska, a nie wielkopolskie, które zajmują trzecią lokatę. Czwartym płatnikiem są targowiska łódzkie, a piąta pozycja pod względem wysokości opłat targowych przypada bazarom w maleńkim, ale przygranicznym woj. lubuskim. Pod względem liczebności, targowiska i funkcjonujące na nich punkty sprzedaży detalicznej dzielą los całego handlu tradycyjnego. W 2008 roku zlikwidowano 23 takie obiekty, a rok wcześniej aż 35. Natomiast liczba stałych punktów sprzedaży detalicznej na bazarach zmniejszyła się o 3043, czyli o około 4 proc.  Kupić, nie kupić? – potargować można...
 Seniorzy, emeryci, renciści codziennie robią obchód zaprzyjaźnionych sklepikarzy, żeby przy okazji zakupu – czy też bez niego – chwilę porozmawiać
Wystarczy odwiedzić kilka straganów, żeby przekonać się, iż wynalazek kasy fiskalnej jeszcze się tu nie upowszechnił
(PK) Wiadomości Handlowe, Nr 3(93) Marzec 2010
|