|
– Koszty uruchomienia sklepu delikatesowego nie są o wiele wyższe, niż w przypadku dobrze zaprojektowanego typowego supermarketu – uważa Andrzej Wojciechowicz, prezes Grupy Bomi. Podkreśla jednocześnie, że rozwój franczyzy w ramach Grupy ma być konsultowany ze środowiskiem kupieckim.
Kierownictwo Bomi pozytywnie ocenia funkcjonowanie pierwszych franczyzowych delikatesów pod szyldem Bomi, które od kilku miesięcy pracują we Włocławku. Ich standard w niczym nie odbiega od tego, do czego przyzwyczajeni są klienci własnych placówek sieci. Sklep we Włocławku ma charakter pilotażowy i w tym roku firma nie zamierza otwierać następnego obiektu franczyzowego w tym formacie, zaś w przyszłości planuje uruchamiać maksymalnie do trzech placówek w roku. – Przyczyną jest to, że mamy bardzo wysokie wymagania w stosunku do franczyzobiorców i niewiele projektów jest w stanie je spełnić. Takie podejście jest jednak uzasadnione, gdyż w przypadku delikatesów liczy się przede wszystkim jakość – podkreśla Andrzej Wojciechowicz, prezes Grupy Bomi. – Nasz partner powinien mieć doświadczenie w handlu detalicznym i posiadać odpowiednie zaplecze finansowe. Koszty uruchomienia sklepu delikatesowego nie są o wiele większe, niż dobrze zaprojektowanego, klasycznego supermarketu. Asortyment, wzory procedur i technologia handlu to część przekazywanego partnerowi know-how. Rozwój systemów franczyzowych w ramach Grupy Bomi opiera się na bogatych doświadczeniach spółki zależnej Rabat Pomorze, do której należą takie szyldy, jak Sieć 34, czy eLDe (poprzez spółkę LD Holding). Jednak decyzja o uruchomieniu działalności franczyzowej w obszarze delikatesów została poprzedzona dokładnymi i długimi analizami. Przygotowano rozbudowaną Księgę Standardów, Grupa nie zamierza jednak narzucać partnerom określonych sztywno form funkcjonowania. Andrzej Wojciechowicz podkreśla, że franczyza to przede wszystkim bliska i ciągła współpraca. Równie istotne, jak zaangażowanie przedsiębiorcy w życie handlowe spółki, jest udzielane mu wsparcie w codziennej pracy poprzez asystę przedstawicieli regionalnych. Partner pozostaje niezależnym przedsiębiorcą i to przede wszystkim on sam jest zainteresowany utrzymywaniem odpowiednich standardów, w celu uzyskania właściwego efektu sprzedaży. Program franczyzowy Grupy Bomi obejmuje delikatesy, supermarkety i sklepy osiedlowe. W każdym przypadku podstawą współpracy jest dyscyplina w przestrzeganiu polityki asortymentowej i zaopatrzenia. Ma to zapewnić aplikacja jednorodnych systemów POS. Jeszcze niedawno przedstawiciele kierownictwa Grupy zapewniali, że już od początku przyszłego roku wszystkie spółki detaliczne będą funkcjonować pod jednym NIP, co nie miało oczywiście oznaczać likwidacji części szyldów franczyzowych. Okazuje się jednak, że ostatecznych decyzji jeszcze w tej kwestii nie ma. Trwają natomiast prace nad powołaniem centralnego działu marketingu. Planowanie strategiczne dla wszystkich spółek ma zapewnić obniżenie kosztów i spójność działań.
Witold Nartowski Wiadomości Handlowe, Nr 7(97) Lipiec 2010
|