|
Detaliści z Wilkowa stracili w powodzi cały dorobek życia. Pod wodą znalazło się też wiele sklepów w innych miejscowościach. Sprawdziliśmy, na jaką pomoc mogą liczyć ich właściciele i jak w obliczu klęski żywiołowej zachowują się towarzystwa ubezpieczeniowe. Tegoroczny kataklizm wyrządził większe szkody niż powódź sprzed 13 lat. – Nie mamy danych dotyczących bezpośrednio punktów sprzedaży detalicznej, ale możemy powiedzieć, że zgłoszono nam około 2200 szkód dotyczących podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, z tego około 1000 z nich ubezpieczonych było w produkcie dla małych i średnich firm czyli w Ekstrabiznesie – mówi Jakub Świniarski, dyrektor departamentu likwidacji szkód w TUiR Warta. Tymczasem od powodzian płyną skargi, że w chaosie trudno jest doczekać się na pieniądze z odszkodowania. Wiele osób tygodniami czekało na wizytę ubezpieczyciela (wstrzymując się ze sprzątaniem), choć szkoda była zgłoszona tam gdzie trzeba. Towarzystwa ubezpieczeniowe zarzekają się, że zrobiły co mogły: skierowały w teren więcej rzeczoznawców, wydłużyły godziny pracy zespołów likwidacji szkód, uprościły procedury. Jednak w bardzo wielu przypadkach pieniądze nie trafiały na czas. – Skala i liczba zgłoszonych szkód sprawia, że mogą wystąpić opóźnienia w oględzinach i wypłatach odszkodowań – przyznaje Świniarski.
Dla kogo kredyty i rabaty? Gminna Spółdzielnia w Słubicach w tegorocznej powodzi poniosła straty w dwóch placówkach: w Piotrkówku (sala sprzedaży około 70 mkw.) i Świniarach (50 mkw.). Jak mówiła nam w połowie czerwca Hanka Wasilewska z GS Słubice, mniej zalana placówka w Piotrkówku została dość szybko wyremontowana i uruchomiona po trzech tygodniach, ale w Świniarach woda stała przez ponad miesiąc. – Musieliśmy zerwać tynki, skuć część ściany i wstawić dmuchawy, by porządnie osuszyć budynek. Ogromna operacja – opowiada Hanka Wasilewska. Straty to podtopione regały, lada chłodnicza i zamrażarka oraz część towaru, który, ewakuowany na górne półki, zatęchł od wilgoci. Spółdzielcy oceniają, że mają straty około 60 000-70 000 zł – pomijając utracone zyski i fakt, że pracownicy pozostają od miesiąca na płatnych urlopach. Obie placówki były ubezpieczone. Także tylko jeden z dwóch zalanych sklepów należących do Rafała Łężaka, detalisty z Opolszczyzny, miał wykupione ubezpieczenie. Mniej zalaną placówkę przedsiębiorca uruchomił dość szybko, z otwarciem drugiej musiał czekać na wypłatę od PZU. Pomoc zaoferowało też Makro Cash&Carry. Firma postanowiła wspomóc ponad 200 niezależnych detalistów w odbudowie sklepów. Pomoc doradczą i finansową zaoferowały hale w Krakowie, Opolu, Kielcach, Rybniku, Rzeszowie i Lublinie. Doradcy udzielają informacji dotyczących kredytów, klienci mogą też liczyć na rabaty na wyposażenie placówek oraz produkty spożywcze potrzebne do odtworzenia zapasów (z wyjątkiem używek) z możliwością skredytowania tych zakupów. Eurocash oferuje pomoc doraźną w postaci specjalnego kredytu kupieckiego (normalnie obowiązują płatności gotówkowe) i dodatkowych rabatów na wybrane produkty. W skrajnych sytuacjach istnieje możliwość uzyskania dofinansowania na odbudowę placówki. Na taką pomoc mógł liczyć franczyzobiorca sieci ABC z Sandomierza, którego sklep woda zatopiła po dach. Małe przedsiębiorstwa, które ucierpiały w wyniku kataklizmu, mogą starać się o kredyt na odbudowę z Agencji Rozwoju Regionalnego. Prawo do uzyskania pomocy mają firmy zatrudniające nie więcej niż 50 osób. Wzrosną stawki W prasie pojawiły się niepokojące informacje, jakoby towarzystwa ubezpieczeniowe miały zamiar wprowadzić zakazy sprzedaży polis na terenach zalewowych. – Nie opracowaliśmy jeszcze kompleksowo tematu udzielania ochrony na terenach dotkniętych żywiołem. Jednak przedsiębiorcy, zarówno z terenów zalanych, jak i zagrożonych, mogą spodziewać się w najbliższym czasie zmian warunków, na jakich oferowana była im ochrona od ryzyka powodzi. Myślę, że będą możliwe sporadyczne przypadki braku gotowości ze strony ubezpieczycieli do udzielenia takiej ochrony – uważa Rafał Tokarz, dyrektor departamentu zarządzania produktami ubezpieczeń korporacyjnych w TuiR Warta. Z kolei w największej firmie ubezpieczeniowej, jaką jest PZU, powiedziano nam jedynie, że „na razie za wcześnie, żeby wyciągnąć wnioski, które byłyby podstawą do zmian w obszarze produktów i cen”. Anna Krężlewicz
Wiadomości Handlowe, Nr 7(97) Lipiec 2010
|