|
Zgłaszając tę placówkę do udziału w naszym konkursie, Żabka Polska wysoko zawiesiła poprzeczkę w kategorii dużych sklepów spożywczych. Nie dość, że Freshmarket przy ul. Hanki Czaki w Warszawie prezentuje bardzo wysoki poziom, to w dodatku zarządza nim Ewa Trzaska – detalistka z powołania. Kto zmierzy się z tak mocnym zawodnikiem? Czekamy na najlepsze sklepy w Polsce! Sklep przy Hanki Czaki to oczko w głowie poznańskiej sieci. Istnieje od niespełna roku (jest pierwszym Freshmarketem uruchomionym w stolicy), a już wielokrotnie był wizytowany przez szefostwo firmy Żabka Polska. Gdy ostatnio potrzebne były aktualne zdjęcia samego prezesa Jacka Roszyka, sesję fotograficzną zorganizowano właśnie tutaj. Jak mówią w centrali, do tego sklepu można wpaść z niespodziewaną wizytą, bo zawsze wszystko jest na właściwym miejscu. Freshmarkety to nieco większe od Żabek placówki convenience, utrzymane w konwencji deli – z rozbudowaną ofertą produktów świeżych (Fresh Aleja), dużym wyborem dań gotowych oraz sprzedawanymi na miejscu kawą, herbatą, ciastkami i hot-dogami. Wyróżniają je punkty Freshcafe – wydzielona przy wejściu minikawiarenka ze stoliczkiem. Dziennie kawę parzoną w profesjonalnym ekspresie ciśnieniowym kupuje tu około 100 osób, przede wszystkim mieszkańcy apartamentowca, w którym działa sklep. Wpadają na kawę i prasówkę.
Klientów przybywa
Sklepy działające pod szyldem Freshmarket są nowoczesne: świetnie oświetlone, klimatyzowane, z wysokiej klasy sprzętem chłodniczym i estetycznymi meblami, rozbudowaną strefą kasy (co umożliwia szeroką ekspozycję produktów impulsowych), dużym wyborem nabiału, warzyw i owoców, pieczywa i z prasą. Główne aleje są czytelne i na tyle szerokie, że klienci nie potykają się o siebie nawzajem. W poprzecznych alejkach (we Freshmarkecie przy Hanki Czaki są ich trzy) klient znajdzie duży wybór napojów, soków, piwa, win, artykułów suchych, jest też podstawowa półka z chemią gospodarczą i kosmetykami. Obok kasy stanęło stoisko wędliniarskie. W sumie w warszawskiej placówce na półkach znajduje się 5657 artykułów. Tygodniowo sklep odwiedza ponad 6200 osób. Obroty rosną z miesiąca na miesiąc, cały czas przybywa też klientów.
Dobre kontakty z dostawcami
Zarządzany przez Ewę Trzaskę obiekt zorganizowany jest według wzorca wyznaczonego przez centralę, choć detalistka wprowadziła pewne modyfikacje (pojawił się np. regał z wysokiej jakości herbatą na wagę) i planuje kolejne. Pani Ewa zauważyła np., że warzywa i owoce znacznie lepiej rotują, jeśli ma do nich dostęp klient czekający w kolejce do kasy. Dlatego regał przyścienny zostanie zapewne zamieniony na wyspę z warzywami i owocami. Ewa Trzaska troszczy się też o to, by jej placówka oferowała spory wybór towarów regionalnych. Jest zatem pieczywo z lokalnych piekarni, nabiał, ciasta, pyszne wędliny. Detalistka sama wyszukuje dostawców, z którymi warto podjąć współpracę. Gdy ktoś się sprawdza i ma towar dobrej jakości, jego produkty z pewnością znajdą się na półce tego eleganckiego sklepu. Z dostawcami ajentka ma dobre kontakty, lubią ją też przedstawiciele handlowi. – Dobrze zatowarowany sklep z dużą liczbą artykułów regionalnych zawsze był moim marzeniem – podkreśla nasza rozmówczyni.
Nie ma czasu pójść do kościoła
W pracy spędza praktycznie cały dzień. Wychodzi ostatnia, po północy. Gdy wszyscy rozejdą się już do domów, ona na spokojnie lustruje placówkę, rozważając ewentualne zmiany, poprawki, tropiąc niedoróbki i słabe punkty sprzedaży. Bywa, że zostawia dyspozycje dla pracowników na kolejny dzień. To polecenia typu „Umyjcie lodówkę” czy „Zetrzyjcie kurz z półki z napojami”. Gdy przychodzi następnego dnia rano, robota jest już wykonana. Bywa, że sama zabiera się za porządki. – Niektórzy klienci, widząc mnie na klęczkach, pytają czy się modlę... Odpowiadam, że nawet nie mam czasu pójść do kościoła – żartuje Ewa Trzaska.
Bezcenny kontakt z klientem
Zdaje sobie sprawę z tego, jak wielkim kapitałem są ludzie, z którymi pracuje. Wcześniej była ajentką Żabki, zna się więc na pracownikach i dość prędko podejmuje decyzje, kogo zostawić, a kto musi odejść. Wśród załogi (obecnie placówka zatrudnia 7 osób) ma zaufanych współpracowników, ale pracoholizm nie pozwala jej wypoczywać – od półtora roku nie była na urlopie. W przysłowiowe piątki, świątki i niedziele przesiaduje w sklepie. Zwykle przy komputerze, analizując dane ze sprzedaży i planując zamówienia. Gdy ma wolną chwilę, staje przy kasie. – Kontakt z klientem jest bezcenny, można zdobyć wskazówki dotyczące tego, co poprawić. Dziwię się niektórym kolegom, którzy nawet nie wiedzą, jak wygląda kasa. To jedno z najbardziej lubianych przeze mnie miejsc w sklepie – zapewnia pani Ewa.  Stołeczny Freshmarket działa od listopada 2009 roku
 Nawet podczas największych upałów spragnieni klienci Freshmarketu mieli do wyboru szereg świetnie schłodzonych napojów. Sklep nie oszczędza też na klimatyzacji
 Freshcafe, kącik, w którym można napić się kawy, zjeść hot-doga czy ciastko, przejrzeć gazetę. Dziennie sklep sprzedaje około 100 kaw
Anna Krężlewicz Wiadomości Handlowe, Nr 8 - 9(98) Sierpień - Wrzesień 2010
|