|
Działająca w ścisłym centrum Warszawy Żabka do najpiękniejszych sklepów raczej nie należy. Broni się jednak rewelacyjnymi wynikami finansowymi. Zgłoszony do udziału w naszym konkursie sklep przy ul. Wilczej jest niewielki – ma nieco ponad 43 mkw. powierzchni sprzedaży. Mieści się w ciągu przedwojennych kamienic stojących w ścisłym centrum stolicy. Doskonała lokalizacja, jak i niewielka liczba sklepów spożywczych w okolicy, to w dużej mierze przyczyny świetnych wyników finansowych placówki. Bo miesięczny obrót netto w przeliczeniu na metr kwadratowy na poziomie 5704 zł, to niewątpliwie doskonały wynik. Także tygodniowa liczba klientów (blisko 6400) jest odpowiednio duża, nawet jak na placówkę convenience. Nie tylko wyniki są ważne, liczy się jednak także wygląd. Gwoli ścisłości dodajmy, że na niezapowiedzianą wizytę w Żabce wybraliśmy moment dość szczególny – poniedziałkowy poranek około godz. 9, dzień po święcie Wniebowzięcia NMP, gdy wszystkie okoliczne placówki ustawowo były zamknięte, a opisywana przez nas Żabka działała do godz. 20. Ajentka, pani Barbara Znak (prowadzi sklep razem z mężem) aż jęknęła, gdy dowiedziała się, że wybraliśmy na wizytację tę tak nieoczekiwaną porę. A przecież współczesny handel jest mocno konkurencyjny, dobra placówka powinna być więc dobra zawsze – niezależnie od okoliczności. Niech to choć w części usprawiedliwi nasz poranny „nalot”. Trwało właśnie rozładowywanie towaru. Uwijały się przy tym dwie pracownice – starsza stażem (pracuje od dwóch miesięcy, przeszła z Biedronki, bardzo chwali sobie zmianę warunków pracy i płacy) oraz nowa (drugi dzień w pracy, za wcześnie więc na wrażenia). Najwyraźniej brakowało trzeciej osoby, która stanęłaby przy kasie, bo co chwila do sklepu wpadał ktoś po większe zakupy na śniadanie, czy choćby po papierosy. Na wielu półkach dziury i braki, co potwierdza, że dzień wcześniej placówka faktycznie przeżywała oblężenie. Widać to było przede wszystkim na półce z napojami. Także przetrzebiona zamrażarka z lodami wskazywała, iż niedziela była upalna. À propos gorąca: sklep nie ma klimatyzacji. W wejściu wisi jedynie wentylator. Niestety, urządzenie głośno pracuje, przez co niektórzy starsi klienci (a w trakcie naszej wizyty właśnie ich było najwięcej) niezbyt wyraźnie słyszą, co mówi do nich kasjerka. W dodatku ten sprzęt niewiele daje – tabliczki czekoladowe i batony już o 9 rano zaczęły „płynąć” po półkach… Starsza stażem sprzedawczyni zapewnia, że wraz z koleżanką starają się wynosić na bieżąco na zaplecze takie słodycze, ale najwyraźniej widać, że obie z tym nie nadążają. Jedna z klientek, starsza kobieta, sięga przy mnie po baton Mars. Maca go niepewnie, ale w końcu kupuje. Nie przesadzajmy jednak! Sklep ma też wiele zalet. Jego atutem jest m.in. rozbudowana strefa kasy, możliwość opłacania rachunków oraz honorowanie kart, także zbliżeniowych. Przy Wilczej można też zrobić kompletne zakupy. Jest spory wybór świeżego pieczywa, schłodzonych napojów, gazet. Barbara Znak zdaje sobie sprawę z pewnych niedociągnięć w swojej placówce. – Nie tak miało to wyglądać w trakcie waszej inspekcji – wzdycha. – To dlatego, że poprzedni dzień był wariacki. Mieliśmy tłok, dużo towaru zeszło z półek, nie zdążyliśmy wszystkiego uzupełnić. Gdyby pani przyszła w piątek, byłoby zupełnie inaczej – zapewnia. Długo nie może uwierzyć, że jej placówka jest jak na razie jedyną Żabką zgłoszoną do tegorocznej edycji naszego konkursu. – Myślałam, że centrala typuje jeden sklep z każdego regionu – mówi. Gdy pytam ją, czym zasłużyła na to wyróżnienie, nie potrafi odpowiedzieć. – Może chodzi o dobre wyniki finansowe? – naprowadzam. – Nie narzekam na obroty i zarobki. Ale czy są świetne – tego nie wiem. Robię swoje i nie zastanawiam się, jak wypadam na tle innych. Grunt, że dobrze i pewnie czuję się w tym, co robię – mówi Barbara Znak.  Poniedziałek, godz. 9. Trwa rozładowanie towaru, a na zakupy przyszli już pierwsi klienci...
 Żabkę przy Wilczej odwiedza około 6400 osób tygodniowo. Większość kupujących to stali klienci – mieszkańcy, studenci, pracownicy pobliskich biur
Anna Krężlewicz
Wiadomości Handlowe, Nr 8 - 9(98) Sierpień - Wrzesień 2010
|