|
Pracownicy Biedronki są żywo zainteresowani sytuacją załogi portugalskich sklepów Pingo Doce. Powód? Wspólny właściciel obu sieci. Piotr Adamczak, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Biedronce (16‑letni staż w firmie), pilnie śledzi doniesienia portugalskiego korespondenta „WH” na temat Jeronimo Martins, właściciela tej sieci. Ostatnio zainteresowała go informacja, że na przełomie października i listopada ub.r. część załogi 350 portugalskich sklepów Pingo Doce, należących do Grupy Jeronimo Martins, przeprowadziła akcje protestacyjne przeciwko niskim płacom oraz trudnym warunkom socjalnym. Portugalczycy domagają się m.in. kilkuprocentowych podwyżek płac, poprawy warunków socjalnych i uregulowania godzin pracy. – Nasze postulaty są podobne, poza tym że „Solidarności” zależy na zwiększeniu zatrudnienia. W sklepach powinno pracować więcej ludzi. Wskaźnik efektywności zatrudnienia, wynoszący 480 zł na pracownika miesięcznie, w niektórych placówkach sięga 700‑800 zł – mówi Piotr Adamczak. Związkowcy z Biedronki („S” jest największym związkiem zawodowym działającym w tej sieci, skupia około 1000 członków) kilkakrotnie próbowali nawiązać kontakt ze związkami zawodowymi działającymi w sklepach Pingo Doce. Z jakichś powodów Portugalczycy nie są zainteresowani współpracą, więc wiedzę na temat tego, jakie nastroje panują w Pingo Doce Adamczak czerpie z prasy. – Uważam, że Jeronimo Martins powinno nam zagwarantować warunki porównywalne do tych, jakie mają pracownicy firmy w Portugalii. Tam sklepy są zamknięte w niedzielę. U nas to nie przejdzie, ale można byłoby przecież zamykać je tego dnia o godz. 14. A jeśli i to się nie uda, to niechby za pracę w niedzielę pracownik dostawał przynajmniej dodatkowe wynagrodzenie – proponuje nasz rozmówca. Biedronka, która szczyci się tytułem Godny Zaufania Pracodawca, od kilku lat buduje wizerunek sieci o rozbudowanym programie socjalnym. Są badania mammograficzne dla kobiet, kolonie dla dzieci, paczki na święta, pomoc dzieciom specjalnej troski. Adamczak uważa, że niektóre akcje mają sens (kolonie, pomoc najbiedniejszym), ale inne proponuje zmodyfikować. – Zamiast skierowania na badania, niech firma wprowadzi karty medyczne uprawniające do badań przez cały rok, z szerszym dostępem do usług. Ludzie są tak zapracowani, że wielu nie jest w stanie przebadać się w wyznaczonym przez pracodawcę terminie. Pracowników często nie stać na dentystę. Niech firma refunduje choć jedną wizytę u stomatologa w roku – mówi Adamczak. Dodaje, że na wizytę lekarską w ramach ubezpieczenia NFZ trzeba się zapisać z dużym wyprzedzeniem, a grafiki w sklepach Biedronka są tak układane, że trudno coś zaplanować. O zakładaniu żłobków i przedszkoli dla pracowników Biedronki związkowcy myśleli od jakiegoś czasu, ale ostatnia propozycja Alexandre Soaresa dos Santosa, prezesa firmy Jeronimo Martins (piszemy o niej w tekście obok), budzi ich wątpliwości. – Chyba mowa o żłobkach i przedszkolach dla pracowników administracji, bo przy 1700 sklepach, z których wiele działa w małych miejscowościach, nie wyobrażam sobie takiego przedsięwzięcia. Nam wystarczy dofinansowanie żłobków i przedszkoli przez pracodawcę – mówi Piotr Adamczak. NSZZ „Solidarność” od końca października ub.r. pozostaje w sporze zbiorowym z Jeronimo Martins Dystrybucja.
Anna Krężlewicz-Terlecka Wiadomości Handlowe, Nr 1 (111) Styczeń 2012
|