07.07.2014/22:06

Bielmar to nie tylko Śniadaniowa

Rozmowa z Andrzejem Janaczkiem, prezesem i dyrektorem generalnym Zakładów Tłuszczowych Bielmar

Jak ocenia Pan sytuację na rynku tłuszczów żółtych? Polacy spożywają coraz mniej pieczywa, ciast też nie pieczemy tyle co kiedyś...

Pytanie, jak konsumenci traktują tę kategorię? Trudno powiedzieć, bo grono odbiorców jest bardzo szerokie, a informacje agencji badawczych nie muszą dawać pełnego obrazu sytuacji. Pozostaje nam baczne obserwowanie rynku i trwanie w gotowości do zmian.

Niewątpliwie jednak styl konsumpcji się zmienia.

Prawda. Większość osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że dieta powinna być zróżnicowana. Potrzebujemy nienasyconych kwasów tłuszczowych, których dobrym źródłem są ryby, a tych Polacy spożywają niewiele. W naszej strefie klimatycznej korzystne jest wzbogacenie diety o tłuszcze roślinne.

Może branża powinna głośniej o tym mówić?

Edukujemy poprzez prasę branżową i kobiecą. Od lat prowadzimy program Śniadaniowa Klasa, adresowany do szeroko rozumianego społeczeństwa. Zaczynaliśmy od konkursu dla szkół, a obecnie prowadzimy ją na wielu poziomach i w różnych środowiskach. W naszej kulturze kanapki są mocno zakorzenione – przez lata podawało się je podczas przyjęć, zabierało do pracy. Kiedyś w każdym śląskim domu piekło się ciasta, drożdżówki. Na szczęście programy kulinarne uczą nowych wzorców, zachęcają do odchodzenia od tłuszczów zwierzęcych na rzecz roślinnych.

Ale ludzie liczą się z opinią znanych osób…

Jedni wybierają margarynę, inni masło. Dyskusje o przewadze jednego nad drugim toczą się od lat, a każdy z tych produktów ma swoich wiernych odbiorców. Każdy sam decyduje o własnym menu. Nasz lokalny autorytet kulinarny, propagujący kuchnię regionalną, wybiera akurat margarynę.

Rynek zdominowany jest przez dużych graczy. Unilever ma markę Kasia, Bunge wchodzi w skład międzynarodowej grupy. Jaką pozycję ma wasza Palma z Murzynkiem?

W kategorii margaryn w kostce przeplatamy się z Kasią. Zważywszy na fakt, że ta marka ma bardziej równomiernie zbudowaną dystrybucję numeryczną w całym kraju, jesteśmy wiceliderem. W południowej Polsce jesteśmy mocniejsi. Tradycyjnie polskie marki margaryn dzisiaj stanowią filary portfolio zagranicznych koncernów. Tym bardziej jesteśmy dumni, że jako jedyni wśród znaczących graczy na rynku tłuszczów mamy w 100 proc. polski kapitał, a produkowana u nas Palma od lat cieszy się niesłabnącą popularnością.

Co przeważyło, że mimo tak poważnych przeobrażeń Palma z Murzynkiem przetrwała?

Pozostajemy wierni dwóm zasadom: zachowaniu jakości i powtarzalności recepturowej. Konsumentki doceniają, że Palma w masach kremowych dobrze się napowietrza, rozsmarowuje, ma lekką konsystencję. Podobne walory ma, mniej znana od Palmy, margaryna Bielska.

Jak ocenia Pan firmę, jeśli chodzi o innowacyjność?

A jak konsumenci rozumieją innowacyjność w branży spożywczej? Deklarują przywiązanie do tradycyjnego jedzenia, ale zamiast ziemniakami przypieczonymi na blasze, zachwycają się chipsami, więc jak to jest? Zastanawia mnie, czy przypadkiem nie mylimy tradycji z zacofaniem? Przecież tradycyjne smaki, pamiętane z dzieciństwa, dzisiaj możemy osiągać dzięki składnikom doskonałej jakości i nowoczesnym technologiom produkcji. Jedno nie wyklucza drugiego.

A Pan hołduje tradycji czy nowoczesności?

Zdarza mi się upiec ciasto i nie stronię wówczas od nowoczesnych produktów wytwarzanych w naszych zakładach według tradycyjnych receptur.

Pana specjalność?

Ciasto drożdżowe. Czasem piekę je z dodatkiem Palmy z Murzynkiem, czasem Bielskiej, czasami dodaję Mlecznej. To nasze marki, więc wiem, na bazie jakich komponentów powstają, np. z jakich pól pochodzi rzepak.

Rzepak to wasz kluczowy surowiec. Macie własne uprawy?

Nie. Żaden z przetwórców nie jest w stanie prowadzić plantacji. Rzepak skupujemy za pomocą kontraktacji, a to sprzyja zachowaniu odpowiedniej jakości nasion. Przeprowadzamy szkolenia dla rolników, przedstawiamy im trendy na rynku upraw.

Producenci coraz głośniej podnoszą, że ceny żywności w Polsce są zaniżone. Ostatnio prezes Agros­‑Novej zobrazował to na przykładzie ceny soku pomarańczowego. Sieci handlowe do kości tną marże na tym produkcie...

I dobrze. Polska jest trzecim producentem jabłek na świecie, drugim w Europie, czas, byśmy docenili sok jabłkowy, a nie z pomarańczy. Z oliwą ta sama historia: zachłystujemy się kuchnią śródziemnomorską, jakbyśmy nie chcieli wiedzieć, że oliwą północy jest olej rzepakowy. Skoro zjadamy niewiele ryb, to używanie oleju rzepakowego jest jak najbardziej wskazane. Niekoniecznie w sałatkach. Wystarczy, że codziennie zjemy kromkę chleba z margaryną na bazie oleju rzepakowego, a unikniemy niedoborów nienasyconych kwasów tłuszczowych i omega 3.

Czy ceny oleju rzepakowego stabilizują się?

Sytuacja tak się skomplikowała, że ciężko określić, ile olej powinien kosztować. Przez ostatnich pięć lat rzepak podrożał o ponad 100 proc., jego ceny ulegają spekulacjom. 70 proc. zasiewów przestawiono na produkcję biopaliw. Jak tu mówić o stabilizacji? Śledzimy ceny i dostosowujemy się do sytuacji.

Zmieniacie logo. Domyślam się, że ma to związek z rozporządzeniem unijnym, dotyczącym znakowania produktów spożywczych.

Nie nazwałbym tego zmianą, a lepszym zaakcentowaniem wizerunku firmy. Logotyp, którym posługiwaliśmy się do tej pory, ma 20 lat. Zaprojektował go Kazimierz Gibała, pracownik działu zaopatrzenia. Chcieliśmy, między innymi, uprościć czcionkę, aby nazwa firmy w znaku była bardziej czytelna. Nowe logo ułatwia identyfikację produktów z marką Spółki i jej wartościami, takimi jak: tradycja, natura i jakość. Półki z margarynami są tak „zatłoczone” i kolorowe, że konsumentom trudno jest dostrzec preferowane produkty. Nie chcemy być postrzegani wyłącznie jako producent Śniadaniowej. Mamy przecież słynną „MR­‑kę”, czyli Margarynę Roślinną, mamy Miss Kromeczki... Oferujemy też olej, marynaty na bazie oleju rzepakowego. Od niedawna sprzedajemy je w saszetkach, które zastąpiły tradycyjne kubeczki.

Kiedy produkty w zmodyfikowanych opakowaniach trafią na rynek?

Produkty z nowym logotypem będą sukcesywnie trafiać do sklepów. Do końca roku chcemy podmienić cały asortyment.

Wasze kluczowe marki?

W kostkach – margaryna Palma „z Murzynkiem”, w segmencie margaryn w kubkach – cała rodzina Śniadaniowych, w olejach rzepakowych – Beskidzki. Warto wiedzieć, że byliśmy jednym z pierwszych podmiotów w kraju, który przeszedł na proces głębokiego tłoczenia, dzięki czemu, mówiąc w wielkim uproszczeniu, produkt zawiera mniej chemii. Inni oferują olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia, co jest nieporozumieniem, bo rzepaku nie tłoczy się dwu­‑ czy trzykrotnie.

Przeciętny konsument nie ma o tym pojęcia.

Musimy wszyscy – producenci i media – edukować i jeszcze raz edukować, zamiast straszyć. Margaryny mają ponad stuletnią historię. Trudno porównywać współczesne wyroby z tymi sprzed lat. Produkcja jest dziś zupełnie inna, technologie nowoczesne. Tylko słowo pozostało to samo – margarum, czyli z greckiego „perła”.
Anna Terlecka

Wiadomości Handlowe, Nr 6-7 (136) Czerwiec - Lipiec 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.