19.09.2016/15:54

Buteleczka wypiera butelkę. Rynek alkoholi w Polsce zmienia się

Setki i dwusetki zdobyły już prawie jedną trzecią rynku. I zdobędą jeszcze więcej, bo duże opakowania
przeżywają kryzys.

Rynek małych butelek wódki wzrósł w ostatnim roku o 6 proc. W tym samym czasie duże butelki straciły 2,5 proc. (dane CEDC). O zmianie świadczą nie tylko statystyki sprzedaży producentów, ale również obserwacje detalistów. Niektórzy przyznają, że na 10 małych butelek sprzedaje się jedna półlitrowa, zaś wódka o objętości 0,75 l znajduje nabywcę „tylko od święta”. Tak jest w tradycyjnych sklepach. W super‑ i hipermarketach te proporcje wyglądają nieco korzystniej dla większych opakowań.

Lepsza rotacja i wyższa marża

Wiele wskazuje na to, że ta dobra passa się utrzyma, bo zmienia się sposób konsumpcji wódki. Jedną z kilku silnych tendencji kształtujących dziś rynek alkoholu jest poszukiwanie smaku. Polakom nie wystarcza już czysta wódka (choć wciąż króluje na rynku) – chcemy degustować. I tu z pomocą przychodzą małe objętości. Dzięki setkom nie trzeba kupować od razu pół litra, żeby przekonać się, jak smakuje np. ananasówka czy brzoskwiniówka. A jeśli nie smakuje, strata jest niewielka, bo to tylko 100 ml.

Popularność małych butelek rośnie również ze względu na cenę. Zdecydowanie łatwiej się rozstać z kwotą kilku złotych niż kilkudziesięciu. Oczywiście w przeliczeniu na objętość małe butelki są droższe od dużych. Za to na małych można więcej zarobić, bo marża na nie jest większa o kilka procent niż w przypadku tej samej wódki w butelce 0,5 ‑0,75 l i większych. Detalista ma więc dwa argumenty za poszerzaniem ekspozycji małych objętości: lepszą rotację i wyższą marżę.

Dobra na domówkę

Rosnącej sprzedaży wódki w małych butelkach nie przeszkadza zła sława, która ciągnie się za tymi produktami. Bierze się ona stąd, że setki i dwusetki są często wypijane pod sklepem. Tymczasem, jak pokazują obserwacje producentów, zdecydowana większość (około 80 proc.) konsumentów kupuje małe pojemności, żeby je wypić w domu. Ci, którzy robią to „na miejscu”, to zaledwie ułamek wszystkich klientów. Za to najbardziej rzucający się w oczy… Zresztą wzrost segmentu jest tak duży, że trudno przyjąć, iż stoi za nim wąska grupa najmniej zamożnych klientów.

Rozwój małych objętości napędzają również domówki. Młodzi ludzie kupują małe butelki, bo mogą z nich pić w drodze na imprezę, a gdy już tam dotrą – mieć je stale przy sobie. Dlatego segmentowi bacznie przyglądają się producenci piwa, wina i cydru. Jeśli przeliczymy cenę na zawartość alkoholu, to okaże się, że setki i dwusetki są atrakcyjną alternatywą dla tych napojów. Ponadto są zazwyczaj bardziej poręczne. Widać, że producenci innych alkoholi mają problem – wyrosła im nowa konkurencja.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.