09.10.2018/12:39

Dave Lewis, szef Tesco, stawia pierwszy znak zapytania ws. dalszej obecności sieci w Polsce

Dave Lewis, prezes zarządu Grupy Tesco, po raz pierwszy oficjalnie – w rozmowie z agencją Reuters – przyznał, że warunkiem pozostania sieci w Polsce jest odzyskanie rentowności.

W środę 3 października, już po opublikowaniu wyników finansowych Tesco za pierwsze półrocze roku fiskalnego 2018/2019, Dave Lewis zapewnił, że jest skoncentrowany na sanacji biznesu w Polsce, na jedynym obecnie nierentownym rynku, na którym operuje koncern.

Lewis dopytywany, czy Tesco mogłoby wyjść z Polski, stwierdził, że jeśli sieć nie będzie w stanie generować zysków na naszym rynku, „będzie musiała znaleźć firmę, która uzna, że sobie z tym poradzi”.

– Na tym boisku będą się musieli pojawić inni gracze – powiedział (“It takes other parties to play in that space”). Dave Lewis podkreślił jednak, że na chwilę obecną Tesco ma plan naprawczy dla Polski i na nim się koncentruje.

Co prawda szef Tesco dopuszcza możliwość likwidacji biznesu w Polsce w trybie bardzo warunkowym, gdyby jednak sieci rzeczywiście nie udało się odzyskać trwałej rentowności w Polsce, Lewis zapewne umiałby podjąć tę trudną decyzję.

Jeszcze w czasach, gdy pracował dla Unilevera, zyskał sobie przydomek „Drastic Dave” (Drastyczny Dave), właśnie ze względu na umiejętność podejmowania radykalnych kroków. Już będąc CEO w Tesco, również nie unikał bolesnych decyzji. Zaraz na początku urzędowania zamknął serwis streamingowy Blinkbox, a niedawno zlikwidował cały nierentowny kanał sprzedaży online artykułów przemysłowych Tesco Direct.

Wśród ekspertów, z którymi konsultował się portal wiadomoscihandlowe.pl, przeważa opinia, że gdyby rzeczywiście miało dojść do wycofania Tesco z Polski, najprawdopodobniejszy byłby „scenariusz salami”. Sprzedaż biznesu w całości byłaby trudna ze względu na rozmiary sieci – prawdopodobnie UOKiK miałby spore problemy z zaakceptowaniem takiej transakcji, byłyby też kłopoty ze znalezieniem chętnego nabywcy.

Zdaniem niektórych analityków, marka Tesco nie jest obecnie w Polsce najważniejszym z aktywów firmy, która od jakiegoś czasu mniej niż inni gracze inwestuje w wizerunek, marketing czy w remodelling sklepów, raczej koncentrując się na racjonalizacji asortymentu. Specjaliści od rynku nieruchomości zwracają natomiast uwagę, że Tesco jest właścicielem większości nieruchomości, na których zlokalizowane są jej placówki. Są one z pewnością wiele warte. Najbardziej prawdopodobny wydawałby się w tym kontekście scenariusz polegający na wyprzedawaniu kolejnych składników majątku po możliwie dobrych cenach.

Sieć Tesco zarządza w Polsce siecią niemal 400 hiper i supermarketów.

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • kim 11.10.2018

    Plan naprawczy bardzo dobre haha zmniejszone etaty na sklepie brak rąk do pracy puste półki a towar na magazynie to się nazywa HANDEL to jest zarządzanie

  • despo 10.10.2018

    Nawet jeżeli by pozwolił to by mógł zakupić Carrefour bo ma mało hipermarketów ale i tak bym wolał Seglosa od Carrefoura bo taniej i w cenach hurtowych a indywidualni mogą wyrobić sobie kartę indywidualną i wejście bez problemu nie to co w Makro.
    Kartę można wyrobić za free poprzez wniosek na stronie www i wysyłka pocztą lub odbiór osobisty w seglosie

  • Obserwator 09.10.2018

    Tylko na biznes w Polsce Tesco nie ma całkowicie pomysłu. Konkurencja cały czas inwestuje w sklepy, asortyment oraz pracowników. Tesco wręcz odwrotnie, oferta coraz gorsza, sklepu wyglądają słabo, pracowników w sklepach jest jak na lekarstwo i jak tutaj ma być dobrze. Klienci to widzą i odchodzą. Niestety ale nic dobrego się już nie wydarzy.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.