16.05.2014/14:13

Desery mleczne dla dzieci

W przypadku deserów mlecznych dla dzieci producenci nie walczą o rynek ceną czy powiększonymi opakowaniami. Tym, co naprawdę może podnieść sprzedaż, jest ciekawy gratis – figurka zwierzątka, magnes na lodówkę czy minipuzzle.

Desery mleczne skierowane do dzieci to kategoria, w której na próżno doszukiwać się pogłębionych promocji (jeśli są, to raczej symboliczne) czy produktów w powiększonym opakowaniu. Z takich zabiegów producenci wolą skorzystać, promując, szczególnie latem, „dorosłe” kategorie, np. jogurty pitne czy kefiry. W przypadku deserku mlecznego skierowanego do najmłodszej grupy konsumentów, oprócz renomowanej marki, atrakcyjnego opakowania (mile widziane postaci z kreskówek) i smaku, liczą się też wszelkiego rodzaju drobne gadżety. – W przypadku tzw. oferty dziecięcej producenci, tacy jak Danone, Bakoma, Zott czy Müller, skupiają się na promocjach skierowanych bezpośrednio do konsumentów, polegających na dokładaniu do produktu jakiegoś drobnego gadżetu, typu magnes czy naklejka. Promocje cenowe są dla nich drugorzędne. Najmłodsi konsumenci, wybierając towar, często chcą dostać razem z nim jakiś upominek. Rodzice z kolei, kupując jogurt czy deser dla swoich pociech, chcą im zapewnić jakość i nie są tak wrażliwi na cenę – uważa Paweł Zalewski, szef kategorii nabiałowej w hurtowni Bag Pol.
Młody konsument, co zrozumiałe, w ogóle nie bierze ich pod uwagę, podejmując decyzję. Rodzic też, w imię tzw. świętego spokoju, zaskakująco często ulega presji potomka, wrzucając produkt do koszyka. Firmy, zamiast iść na wojnę cenową, wolą skupić się na tzw. wartości dodanej, na którą zwykle składają się minigadżety: malutkie puzzle, magnesy na lodówkę, miniaturowe figurki zwierząt itp., itd. Ważne, by każda z tych rzeczy układała się w serię – mając tygryska, dziecko poluje na lwiątko, łabędzia, kogucika... Gdy uzbiera kolekcję, producent powinien podsunąć coś nowego. Raczej nie będzie to nowy wariant, bo dzieci mają „swoje” smaki – bardzo typowe, jak truskawka, czekolada, brzoskwinia, przy których już jagoda wydaje się czymś ekstrawaganckim. – Najlepiej sprzedają się u nas czteropaki Danonków o smaku waniliowo­‑truskawkowym. Dzieci lubią też brzoskwinię, jagodę, truskawkę z bananem – wylicza Dorota Łuczak, sprzedawczyni z Hali Banacha w Warszawie. Pani Dorota czuwa nad tym, by na półkach nie było braków, a produkty miały odpowiednio odległe terminy ważności. Powodzeniem cieszą się też Bakusie w formacie „kieszonkowym”. – Dzieci szczególnie zwracają uwagę na opakowanie. Najlepsze, co może zrobić producent, to odświeżyć szatę graficzną, bo wtedy maluch myśli, że to coś nowego. Cena praktycznie się nie liczy, choć ostatnio mieliśmy drobne promocje, a ceny mamy niższe niż w niektórych supermarketach – mówi Dorota Łuczak. Podkreśla, że strat na tym asortymencie praktycznie nie ma – produkty, które wkrótce mogą się przeterminować, są o połowę przeceniane. Ale zawsze trzeba trzymać rękę na pulsie, bo dzieci bywają kapryśne: kiedyś w sklepie były deserki z postaciami z bajek Disneya, ale z jakichś powodów (jakich – nie wiadomo) nie sprzedawały się, więc trzeba było z nich zrezygnować.



(ATE)

Wiadomości Handlowe, Nr 5 (135), Maj 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.