17.08.2016/13:56

Dyskont stał się uniwersalnym sklepem

Zacierają się granice między dyskontami a supermarketami. Na półkach Biedronki, Lidla, Netto czy Aldiego znajduje się mnóstwo produktów brandowych, a do grona najważniejszych misji zakupowych klientów tych placówek dołączyły chęć uzupełnienia zapasów oraz potrzeba nagłego zakupu – wynika z badania firmy Nielsen.

W dyskontach można kupić pieczywo wypiekane na miejscu, wyciskane soki, świeże owoce, warzywa oraz mięso. To wszystko w cenach często bardziej atrakcyjnych niż w sklepach specjalistycznych – zauważa Małgorzata Głos z Nielsena, współautorka badania „Dyskonty: w obliczu wyzwania”. Twierdzi, że coraz szerszy asortyment dostępny w dyskontach oraz atrakcyjna oferta promocyjna przyczyniają się do podbierania przez dyskonty klientów hipermarketom oraz innym kanałom. Okazuje się, że dziś to właśnie dyskonty realizują misje zakupowe, które do niedawna były zarezerwowane dla innych formatów.

Z badania Nielsena wynika, że w dyskontach zakupy robią już praktycznie wszyscy Polacy. Status społeczny czy poziom zamożności przestały mieć pod tym względem znaczenie. Nikt poważny nie określa już dyskontów mianem „sklepów dla ubogich", a codzienne zakupy w Biedronce przestały być uważane za obciach. Nielsen wyliczył, że w ciągu ostatnich pięciu lat liczba wizyt Polaków w dyskontach wzrosła aż o 72 proc. Przeciętny klient robi w nich zakupy 12 razy w roku.

Artykuły ekskluzywne

W jaki sposób dyskonterom udało się zmienić wizerunek i przyciągnąć zamożniejszych klientów? To przede wszystkim efekt nowej strategii asortymentowej, realizowanej przez sieci od kilku lat. W dyskontach, niegdyś zdominowanych przez marki własne, dziś można znaleźć coraz więcej produktów brandowych. Oprócz tego do sprzedaży trafiają artykuły ekskluzywne. To nie tylko wyroby przemysłowe, jak skórzane torebki czy zastawa stołowa, ale także wina premium, whisky i owoce morza. W przypadku tych ostatnich aż dwie trzecie sprzedaży przypada właśnie na dyskonterów.

Z badania „Dyskonty: w obliczu wyzwania" wynika, że to właśnie produkty markowe odpowiadają w dużej mierze za wzrosty sprzedaży generowane przez sklepy operujące w formacie dyskontów. W 2015 roku marki producenckie stanowiły już 48 proc. średniej wartości koszyka klienta dyskontu. Nie dziwi zatem, że Biedronka, Lidl, Netto i Aldi w dalszym ciągu niemal w każdym miesiącu wpuszczają na swoje półki nowe wyroby markowe.

Nie oznacza to, że dotychczasowa domena dyskontów – czyli private labels – uległa zmarginalizowaniu. Wręcz przeciwnie. W percepcji klientów jakość marek własnych dostępnych w dyskontach znacznie się poprawiła w ciągu ostatnich lat. Zdarzają się nawet przypadki kategorii, w których liczba oferowanych produktów pod marką własną sieci rośnie szybciej niż liczba produktów brandowych. Tak jest np. w kategorii masła, gdzie w 2010 roku private label stanowiło 31 proc. oferty, a pięć lat później już 42 proc. Ale już w kategorii serów, choć liczba produktów marki własnej wzrosła w latach 2010-2015 znacznie, bo o 58 proc., to liczba wyrobów sprzedawanych pod markami producenckimi podskoczyła w tym samym okresie aż o 173 proc.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.