17.03.2019/22:20

Dyskonty czeka szok w przypadku ograniczenia sprzedaży marek własnych [ANALIZA]

- Sieci, które częściej promują marki własne, byłyby zmuszone redefiniować strategie promocyjne i sprzedażowe, aby nie stracić klientów. Większy nacisk mogłyby kłaść np. na aspekty jakościowe produktów, aby usprawiedliwić wzrost cen. Ewentualnie mogą zmniejszać opakowania artykułów, aby utrzymać wśród klientów opinie, że wciąż są tanimi sklepami. I to jest dość prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że konsumenci często nie zwracają uwagi na parametry towarów czy ich skład - wyjaśnia Sebastian Starzyński.

Zdaniem Andrzeja Wierzchonia, wyeliminowanie marek własnych początkowo doprowadziłoby do wahań cen najtańszych towarów na rynku. Następnie zostałyby opracowane strategie łączenia artykułów w zestawy, tzw. pack'i. Liczne promocje typu "2 w cenie 1" dawałyby poczucie oszczędności. Jednak nie byłyby to tak wygodne zakupy, na jakie obecnie pozwalają marki własne. Inne możliwe rozwiązania zależałyby od siły negocjacyjnej danej sieci, chcącej utrzymać dotychczasowych klientów lub pozyskać nowych.

- W dyskontach średni udział produktów FMCG tzw. private label jest na poziomie 44 proc. Największy jest w Lidlu - 62 proc. Ewentualne zmiany najbardziej dotknęłyby tę sieć. Ma ona za sobą wyjątkowo duże zaplecze międzynarodowe. W każdym kraju są produkowane lokalne marki własne, a następnie wysyłane do innych państw. W ten sposób polskie towary trafiają m.in. do Grecji, Francji, Włoch czy Hiszpanii. A tamtejsze specjały urozmaicają tutejsze półki sklepowe. Zatem nasi producenci współpracujący z Lidlem straciliby zamówienia, a konsumenci - dostęp do wielu dobrych produktów - ostrzega prezes Starzyński.

Nieco mniejszy udział art. FMCG marki własnej charakteryzuje Biedronkę. Jednak również jest on dość wysoki - 49 proc. W opinii Andrzeja Wierzchonia, po ewentualnej zmianie sytuacja wymagałaby ze strony sklepów więcej zaangażowania, zarówno po stronie kreatywnej, w tym marketingowej, jak i negocjacyjnej. Zmuszenie klienta do płacenia więcej za produkty podobne do artykułów znanych obecnie z segmentu marek własnych jest możliwe, ale to wymaga dłuższego czasu. Jak podkreśla ekspert, zarówno Lidl, jak i Biedronka nie są zagrożone. Potrzebują tylko opracować dobre strategie sprzedaży droższych niż dotychczas produktów.

- W przypadku wprowadzenia ww. ograniczeń liderów rynku dyskontowego czeka szok. Będą musieli całkowicie zmienić swoje modele biznesowe. Zapewne Lidl i Biedronka nie zdołałyby zastąpić całego asortymentu private label markami narodowymi, zatem w ich sklepach wyraźnie zawęzi się liczba produktów. Duże problemy mogą mieć też Aldi i Netto, choć udział produktów FMCG marki własnej w tych sieciach wynosi odpowiednio 39 proc. i 27 proc. Przy mniejszej skali działania zmiany mogą być równie trudne, jak w przypadku Biedronki i Lidla - analizuje ekspert z Instytutu Badawczego ABR Sesta.

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • pracownik handlu 19.03.2019

    Szok to czeka klientów..., bo oni zapłacą za produkty markowe, które też zdrożeją nie mając tańszych zamienników...

  • rnr 18.03.2019

    Ciekawe, jaka byłaby definicja 'marki własnej'.
    Czy także w rozumieniu mw dystrybutora, hurtowni (sprzedającego do różnych sklepów/sieci)?
    A jak sieć ma swoją hurtownię?


  • Klient 18.03.2019

    Czekolada markowa W. w sklepie L.. kosztuje 2,79 zl. Czekolada marki wlasnej 2,49 zl. Tak wiec wielkiej roznicy NIE MA. Papier toaletowy w sieci L. koszt 4,19 zl natomiast w osiedlowym supermarkecie M. 4,99 zl.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.