03.11.2016/17:59

"Handel polski zostanie zaorany". Burzliwe konsultacje podatku handlowego w Sejmie

Czarny scenariusz nakreślił również Daniel Prałat, dyrektor Intermarche w Polsce. - To, co państwo zaproponowaliście, stoi w mocnej sprzeczności z hasłem patriotyzmu gospodarczego, które państwo głosicie. Ci, którzy mają dzisiaj największą rentowność, tej daniny w ogóle nie odczują, natomiast mali, którzy się męczą i są na granicy przetrwania, zapłacą cały ten podatek jako dodatkową daninę w stosunku do tego, co płacili do tej pory. Wielu z nich zniknie z rynku - przestrzegł Prałat.

Wojciech Kruszewski, prezes Lewiatan Holding w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl ocenił najnowszą propozycję podatku handlowego jako "najbardziej okrutną ze wszystkich dotychczas przedstawianych". Jego zdaniem to głównie efekt braku kwoty wolnej, ale nie tylko. Jak dodał, aby efektywnie nie płacić ani grosza podatku handlowego, trzeba będzie mieć rentowność w granicach 8 proc.

- Tego nie osiąga żadna sieć w Polsce. Nawet największe sieci dyskontowe mają ok. 5 proc. rentowności, a ich rentowność zawyża średnią dla całej branży. Gdy odejmiemy dyskonty, to w pozostałym w handlu średnia rentowność wyniesie mniej, niż 1 proc. - powiedział naszemu portalowi Kruszewski.

Nową propozycję ws. podatku skrytykowała też Polska Izba Handlu. Z jej wyliczeń wynika, że przedsiębiorca prowadzący dwa sklepy o średniej dla branży rentowności 1,5 proc. i łącznych obrotach 1 mln zł miesięcznie będzie musiał odprowadzić bardzo wysoką kwotę podatku.

- Podatek dochodowy w wysokości 19 proc. płacony od dochodu wynosi 34,2 tys. zł. Podczas gdy według propozycji podatku obrotowego w wysokości 1,5 proc. obciążenie wyniosłoby 180 tys. zł czyli cały dochód. W przypadku odliczenia podatku obrotowego od dochodowego, rzeczywiste obciążenie przedsiębiorcy wyniesie 145,8 tys. zł, czyli wzrośnie pięciokrotnie - napisał Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu w liście zaadresowanym m.in. do premier Beaty Szydło, wicepremiera Mateusza Morawieckiego i ministra Henryka Kowalczyka.

Pod koniec konsultacji nawet posłowie PiS mieli wątpliwości co do prezentowanej przez siebie propozycji.  - Rolą ustawodawcy jest przewidywać konsekwencje i skutki nowych uregulowań. Ja zajmowałem się działalnością gospodarczą i widzę bardzo wielkie obawy wobec tych najmniejszych. Tu powiem bezpośrednio, nie owijając w bawełnę: najmniejsze firmy nie wytrzymają podatku liniowego - oświadczył poseł Lech Kołakowski. I dodał: - Przyznam, że gdyby przyszło głosować, nie wiem jak zagłosuję, bo mam obawy, że zagłosuję za likwidacją małych, polskich sklepów, a nie z tym szliśmy do wyborów.

Kołakowski chwilę później stwierdził, że "podatki są bardzo ważne, ale jeżeli przez ten podatek doprowadzimy do upadków dziesiątków tysięcy miejsc pracy, to zamiast wpływu tych drobnych kwot, budżet państwa wyda miliardy w formie zasiłków dla bezrobotnych, w formie pomocy społecznej i innych płatności". Za swoje słowa otrzymał od handlowców burzę oklasków.

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • verlo 04.11.2016

    aleś mnie rozbawił swoim komentarzem :) ty naprawdę jesteś tak puknięty czy też płacą ci za robienie z siebie durnia w internecie?

  • PIS niszczy Polskę 04.11.2016

    Nie błagajmy pisowców o litość bo jej nie mają. Chcą od nas daniny jak od chłopów pańszczyźnianych, wolni obywatele w demokratycznych krajach płacą podatki a nie daniny. PIS rujnuje Polskę i powinni to zauważyć nawet Ci, który uwierzyli w kłamstwa pisu i spełnili rolę tzw. "pożytecznych idiotów" głosując na tę niezrównoważoną partię. PIS trzeba jak najszybciej odsunąć od władzy. Najbliższa okazja to wybory samorządowe - niech nikt nie głosuje na pis.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.