24.07.2017/14:40

Handel w Polsce u progu transformacji. Sieci handlowe same będą produkować żywność

Wojciechowicz podkreśla, że otwieranie procesów produkcyjnych dla detalisty lub hurtownika "to zawsze nowy model biznesowy obciążony ryzykiem niepowodzenia". To dlatego firmy dystrybucyjne zazwyczaj wybierają produkty proste technologicznie, niewymagające kosztownego parku maszynowego i wysoko wykwalifikowanego personelu.

- Dodatkowymi stymulacjami dla realizacji profilu produkcyjnego są trendy konsumenckie i niewydolne otoczenie produkcyjne. Stąd produkty przekąskowe, dania gotowe i pół-przygotowane dania świeże. Technologicznie proste do wykonania, niewymagające wysoko kwalifikowanego personelu czy też kosztownych linii produkcyjnych - komentuje Wojciechowicz.

Jak zauważa ekspert, przy własnej sieci sprzedaży "bez problemu" można wdrożyć system ECR, gwarantujący operowanie z niskimi zapasami surowcowymi lub wręcz bez nich, jak również minimalizujący straty, które w całym łańcuchu dostawy od produkcji do sprzedaży detalicznej mogą sięgnąć 10 proc.

- Logistyka produktów świeżych nie jest firmom dystrybucyjnym obca i na ogół jest sprawnie zarządzana. Dodatkowe produkty niejednokrotnie pomogą w optymalizacji tego procesu, a wymienione artykuły, przekąski i dania gotowe, to wysoko marżowe produkty świeże. Dodatkowym powodem takich decyzji może być rosnący popyt na tego typu artykuły i brak adekwatnej wolumenowo lub jakościowo odpowiedzi producenckiej - mówi prezes FMCG Business Consulting.

Wojciechowicz zwraca również uwagę na ryzyka związane z wchodzeniem przez dystrybutorów w produkcję żywności. Jednym z nich jest zła decyzja co do wyboru produktu.

- Jeżeli jest on wysoce złożony i obarczony drogim procesem technologicznym to jesteśmy zmuszeni zatrudnić wysoko kwalifikowaną kadrę produkcyjną i budować nową strukturę zarządczą procesu. Doświadczenie dystrybutora w nadzorze takiego procesu jest zazwyczaj niewielkie. Ryzyko niepowodzenia w tym przypadku jest znaczące - tłumaczy ekspert.

Drugim istotnym zagrożeniem jest... brak konkurencji, bo przecież mamy w tym wypadku do czynienia z sytuacją, gdy zamówienia są zagwarantowane przez spółkę macierzystą.

- Taki komfort produkcyjny przekłada się na brak prac nad optymalizacją procesu produkcyjnego, poprawą jakości produktu, poszukiwaniem wyróżników rynkowych etc. Po dłuższym czasie, stagnacja produkcyjna doprowadza do pauperyzacji oferty produktowej - rozwija myśl Wojciechowicz.

Doradca zaznacza, że w takiej sytuacji własny oddział produkcyjny firmy może zostać wyparty przez producenta zewnętrznego, który walcząc o rynek zaoferuje ciekawsze produkty, zgodne z trendami konsumenckimi i po niższej cenie, dzięki zoptymalizowanemu procesowi produkcyjnemu.

Wojciechowicz przypomina, że takie przypadki na europejskich rynkach detalicznych o dłuższej historii handlowej niż Polska "były już niejednokrotnie odnotowane w latach 70-tych".

- Następuje wówczas powrót do zrównoważonej, pierwotnej i bezpiecznej dla dystrybutora relacji producent-sprzedawca, charakterystycznej dla wolnego rynku - zauważa prezes FMCG Business Consulting.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.