27.11.2018/15:07

Handlowa historia 100 lat Polski po odzyskaniu niepodległości

Historia ostatnich 100 lat polskiego handlu pokazuje jak trudną i burzliwą drogę przeszedł nasz kraj, jak bardzo się zmieniał i jak wraz z nim zmieniali się jego mieszkańcy. To nie tylko kalendarium ogromnych przemian w konsumpcji, ale też historia przedsiębiorczości, która była w stanie trwać niezależnie od ustroju i sytuacji.

Autor: prof. dr hab. Henryk Mruk z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu

Handel w Polsce w okresie międzywojennym – 1918-1938


II Rzeczpospolita to kraj, w którym 50 groszy zarobione na nierządzie musiało wystarczyć na zakup chleba lub dwóch litrów mleka na cały dzień. Skala biedy, ubóstwa i bezdomności po  zaborach i pierwszej wojnie światowej była przytłaczająca. Później jeszcze pogłębiła ją wojna z bolszewikami. Nie pomagała galopująca inflacja, która w październiku 1923 r. wynosiła 360 proc. miesięcznie. W takich warunkach zamierał normalny handel, bo nikt nie wiedział, ile będzie musiał po trzech dniach zapłacić za zamówione towary albo co następnego dnia kupi za uzyskane pieniądze. Wysokie bezrobocie ograniczało możliwość zwiększania konsumpcji. Między 1928 a 1937 rokiem liczba osób zarejestrowanych w biurach pośrednictwa wzrosła niemal czterokrotnie. Szacuje się, że na wsi bez pracy pozostawało 3 mln osób. W barakach dla bezdomnych w samej tylko Warszawie w 1938 r. mieszkało ponad 15 tys. osób. W miastach panowało przeludnienie. W jednoizbowych lokalach potrafiło mieszkać nawet do 20 osób.

Sklepy kupców i rzemieślników w poszczególnych regionach kraju znajdowały się w rękach różnych narodowości; żydowskie działały najczęściej tam, gdzie większość mieszkańców stanowili Żydzi. Nie były to schludne i kolorowe wnętrza z jakich korzystamy obecnie. Wyższy standard w miastach miały sklepy jubilerskie lub obuwnicze. Sklepy wiejskie i podmiejskie były zwykle małe, brudne i zaniedbane.

Mimo to kupcy już wtedy wiedzieli, że konieczne jest budowanie relacji z klientem. W tym czasie powszechne było powiedzenie: „Nasz Klient, nasz Pan”. Inna rada brzmiała: „Nie otwieraj sklepu, jeśli nie potrafisz się uśmiechać”. Organizowano promocje związane z otwarciem sklepów, degustacje, stosowano rabaty, rozdawano próbki itp.

W okresie międzywojennym, we Lwowie, wydano podręczniki dla kupców, jak skutecznie zarządzać sklepem. Było tam m.in. zawarte następujące zdanie: „jeśli masz wybór, czy na półce postawić produkt krajowy czy zagraniczny, to lepiej jest postawić wyrób krajowy. On bowiem gwarantuje pracę dla polskiego robotnika oraz podatki dla polskiego państwa”. 

Konsumpcja polegała głównie na kupowaniu rzeczy niezbędnych do funkcjonowania. Wysoki odsetek ludności rolniczej powodował, że gospodarstwa wiejskie często wykorzystywały wytwarzane przez siebie produkty na własny użytek. Część z nich była sprzedawana na targowiskach i jarmarkach.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.