11.12.2018/13:56

Kasjerzy wciąż popierają zakaz handlu w niedziele. Finansowo na nim nie tracą [BADANIE]

Decyzję rządu o ograniczeniu handlu w niedzielę uznaje za dobrą dla siebie aż 71 proc. kasjerów, którzy wzięli udział w III już edycji badania platformy TakeTask. To samo wykazała poprzednia analiza. Po raz drugi ubyło przeciwników wśród osób bezdzietnych, a przybyło ich w gronie rodziców. Zatarła się między nimi różnica. Coraz więcej pracowników handlu nie czuje, by spadły im zarobki.

W dużych miastach wzrósł odsetek pracowników, którzy nie zauważają, by zyskali więcej wolnego czasu, a w małych i średnich ośrodkach – zmalał. 45 proc. wszystkich respondentów deklaruje, że pasuje im praca w niedzielę. I tu ostatnio nastąpił wzrost. Natomiast w każdej edycji zwiększa się udział sprzedawców twierdzących, że ich miesięczne zarobki wcale się nie zmniejszyły. Od samego początku bardzo zawęziła się grupa ludzi niezdecydowanych co do tego, czy zamiast wolnego dnia woleliby mieć wyższą stawkę godzinową.

Ogólny poziom poparcia dla ograniczenia handlu w niedzielę wśród kasjerów i kasjerek od drugiej edycji badania utrzymuje się na identycznym, bardzo wysokim poziomie – 71 proc. Tylko za pierwszym razem było ich 56 proc. Odsetek przeciwników wynosił na początku 28 proc., potem spadł do 22 proc. Obecnie jest to 25 proc. Zatem w tym zakresie tak naprawdę niewiele się zmieniło.

– Początkowo, tj. w I i II fali badania, wśród bezdzietnych respondentów odsetek przeciwników zakazu handlu był ponad dwukrotnie wyższy niż w gronie rodziców. Obecnie w obu grupach niezadowolenie deklaruje jedna czwarta badanych. Osoby niemające dzieci raczej uważały, że zmiana nie była dedykowana dla nich. Ponadto obawiały się obniżki zarobków. Jednak z czasem dostrzegły więcej zalet nowego rozwiązania. Z kolei różnica w opiniach matek i ojców wynikała z malejącego udziału niezdecydowanych – informuje Sebastian Starzyński, prezes zarządu platformy TakeTask.

Natomiast 76 proc. ankietowanych przyznało, że w co drugą niedzielę zyskało więcej czasu dla siebie, rodziny i znajomych w porównaniu z okresem sprzed marca br. W II edycji badania ten odsetek wyniósł 81 proc., a w I fali był na poziomie 66 proc. Z analizy wynika również, że następuje stały wzrost osób niezgadzających się z tym stwierdzeniem wśród mieszkańców dużych miast. Najpierw było ich 19 proc., potem 24 proc., a obecnie jest to 28 proc. Jednocześnie ciągle maleje grupa mieszkańców średnich i małych miast, którzy nie zgadzają się z ww. opinią. Kolejno było ich 24 proc., 14 proc. i ostatnio 13 proc.

– W dużych ośrodkach jest inne tempo życia. Ponadto więcej osób potrzebuje elastyczności zatrudnienia. Wśród nich są studenci. Oni też wybierają branże pozwalające na dopasowanie czasu pracy z zajęciami na uczelni. W średnich i małych miastach jest nieco inna specyfika handlu. Nie ma aż tylu placówek. Z drugiej strony, tam zwykle mniej pracowników potrzebuje niestandardowych rozwiązań. I z tego wynika większość różnic w deklaracjach obu grup – komentuje Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.