17.02.2013/22:02

Koalicja firm walczy o tańszy cukier

Od 2006 roku cukier podrożał w Polsce o 60 proc. Lwia część tej podwyżki trafiła do koncernów cukrowych, a tylko 10 proc. do rolników uprawiających buraki. Pięć organizacji branżowych zawiązało koalicję indywidualnych i przemysłowych użytkowników cukru, która będzie zabiegać o ustabilizowanie jego cen dla konsumentów i przetwórców.

W skład koalicji wchodzą: Rada Krajowa Federacji Konsumentów, Polska Federacja Producentów Żywności Związek Pracodawców, POLBISCO Stowarzyszenie Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych, Stowarzyszenie Krajowa Unia Producentów Soków oraz Krajowa Izba Gospodarcza Przemysł Rozlewniczy. – Głównym celem koalicji jest zapewnienie stabilnego zaopatrzenia w cukier zarówno konsumentów, jak i przetwórców, po cenach wynikających z wolnego rynku, a nie ze sztucznie ograniczanej podaży – tłumaczy Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ) oraz przedstawiciel Koalicji.

Rocznie brakuje ćwierć miliona ton

Obecnie w Polsce, podobnie jak w innych krajach UE produkujących cukier, obowiązują tzw. kwoty cukrowe. Kwota produkcyjna dla naszego kraju wynosi 1,4 mln ton, czyli o około 250 000 ton za mało w stosunku do zapotrzebowania. Brakujący cukier musimy więc importować, co znacznie podwyższa jego cenę. Kłopot w tym, że możliwości produkcyjne polskiego przemysłu cukrowniczego i rolnictwa wynoszą aż 1,9 mln ton. Sztuczne ograniczenie produkcji nie ma wiele wspólnego z wolnym rynkiem, ale Parlament Europejski (PE) twierdzi, że to rozwiązanie chroni Europę przed zalewem taniego południowoamerykańskiego cukru z trzciny cukrowej. Niestety system chroniący unijnych rolników bije po kieszeni konsumentów. – Od 2006 roku ceny cukru w Polsce poszły w górę o 60 proc. i są już wyższe niż w Niemczech. Co więcej, porównując siłę nabywczą naszych konsumentów i przedsiębiorstw z niemieckimi, rzeczywista wartość tony cukru w Polsce jest czterokrotnie wyższa, niż u naszych zachodnich sąsiadów – mówi Andrzej Gantner.

Zmiany dopiero w 2020 roku?

Gdy ostatnio debatowano w PE nad możliwością uwolnienia rynku cukru i zniesienia kwot od 2015 roku, Polska była takiemu rozwiązaniu przeciwna. – Rząd tłumaczył, że trzeba dać naszemu przemysłowi cukrowniczemu, a konkretnie tylko jednej polskiej firmie, bo pozostałe koncerny, tak jak 60 proc. polskiego rynku cukru, są w rękach zagranicznych, czas, by mógł stać się konkurencyjny. To niesłychane, że takie było oficjalne stanowisko państwa, które ma najlepsze warunki do uprawy buraka cukrowego w Europie, a na produkcji i eksporcie cukru mogłoby osiągnąć doskonałe wyniki – dziwi się dyrektor generalny PFPŻ. Choć w najbliższych latach nie ma dużych szans na uwolnienie europejskiego rynku cukru i najprawdopodobniej stanie się to dopiero w 2020 roku, powstała w 2012 roku koalicja konsumentów i przetwórców żywności będzie mobilizować rząd do realizacji postulatu zwiększenia naszych kwot produkcyjnych, który jest zapisany w oficjalnym stanowisku Polski w sprawie gospodarki cukrowej UE. – Chcemy ich podniesienia do poziomu naszego zapotrzebowania, żebyśmy nie musieli importować cukru i przepłacać za niego prawie dwukrotnie – tłumaczy Gantner. Koalicja ma jednak świadomość, że będzie o to ciężko, bo Polska zgodziła się na zbyt niskie limity. – Kolejne rządy sukcesywnie likwidowały cukrownie – nawet bardzo nowoczesne, jak ta w Lublinie – a areał upraw buraka zmniejszył się o prawie 40 proc. Za oddanie kwot, likwidację dobrych cukrowni, zlikwidowanie tysięcy miejsc pracy i wywindowanie ceny cukru w Polsce do poziomu nieakceptowanego społecznie i gospodarczo oraz za wyciągnięcie z kieszeni Polaków ponad 2 mld zł, ktoś powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Takie działanie należy uznać za szkodliwe dla polskiej gospodarki i dla konsumentów – grzmi nasz rozmówca. Wysokie ceny cukru są na rękę tylko jego producentom oraz plantatorom buraków cukrowych, podczas gdy cierpi wiele branż sektora spożywczego, ze słodyczową na czele.



Regulacja rynku też ma pewne zalety
O ile nie podlega dyskusji konieczność pilnego podniesienia przydzielonej Polsce kwoty produkcyjnej cukru do co najmniej 1,7 mln ton rocznie, o tyle postulat całkowitej liberalizacji rynku cukru w UE budzi sporo zastrzeżeń. Regulacja rynku, eliminując element niepewności popytu na surowiec, umożliwiła rozwój produkcji buraków cukrowych w Polsce, dzięki czemu przeciętne zbiory przekraczają rekordowy poziom 60 ton z hektara. Ustabilizowała też sytuację w przemyśle cukrowniczym i umożliwiła jego modernizację, a zbliżająca się prywatyzacja Krajowej Spółki Cukrowej przyniesie korzyść zarówno Skarbowi Państwa jak i inwestorom, zwłaszcza uprawnionym do nabycia akcji plantatorom buraków. Całkowite uwolnienie rynku cukru w Europie mogłoby doprowadzić do poważnych perturbacji w rolnictwie i cukrownictwie, ponieważ rynek europejski mógłby początkowo zostać zalany znacznie tańszym cukrem trzcinowym, co doprowadziłoby do krachu w europejskiej produkcji cukru. A takie uzależnienie od importu mogłoby w dłuższej perspektywie paradoksalnie zagrozić zaopatrzeniu rynku w ten ważny produkt konsumpcyjny i surowiec dla przemysłu cukierniczego. Nie mówiąc już o tym, że uboczny produkt przy produkcji cukru – wytłoki – są ważnym komponentem przy hodowli bydła. Nie chodzi tu więc o ewentualne naruszenie interesu jednej grupy producentów rolnych – plantatorów buraka cukrowego – ale o zagrożenie poważnym zakłóceniem produkcji rolnej, która jest systemem naczyń połączonych. Jeśli jednak akceptować samą ideę regulacji rynku cukrowego UE, to tylko pod warunkiem, że będzie to mądra regulacja, a nie taka, która nie pozwala wykorzystać potencjału polskiego rolnictwa i cukrownictwa, a konsumentów i przemysł spożywczy naraża na straty wywołane sztucznym deficytem podaży cukru. 

(PK)



Sebastian Szczepaniak

Wiadomości Handlowe, Nr 2 (122) Luty 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.