17.09.2014/12:13

Koszyk z kółkami zwiększa sprzedaż

Chcąc naśladować Biedronkę, niektórzy detaliści zamawiają do swoich sklepów koszyki na kółkach. Rozwiązanie to ma swoje zalety. Jakie?

Gdy tradycyjny koszyk zaczyna klientowi ciążyć, to dla niego znak, że trzeba iść do kasy. Poza tym koszyki trzymane w ręku często przechylają się na którąś ze stron, jeśli towar wkładany jest do nich nierównomiernie, utrudniając poruszanie się po sklepie. W przypadku koszyków na kółkach tych problemów nie ma – mówi Renata Okrasa z Reto. Oferowane przez tę firmę modele Shop & Roll 34 i 52 l hiszpańskiej firmy Araven, znane doskonale m.in. klientom Biedronki, są o 9­‑27 litrów pojemniejsze od standardowych koszyków ręcznych. – Dzięki temu można w nich zmieścić więcej produktów, a co za tym idzie zwiększa się średnia wartość koszyka – zauważa przedstawicielka Reto. I dodaje: – Naszą ofertę kierujemy do wszystkich sklepów, których właściciele stają przed dylematem: koszyk czy wózek? Shop & Roll 34 i 52 l są równie funkcjonalne, jak wózki, a zajmują mniej miejsca i – co najważniejsze – są od nich wielokrotnie tańsze.

Nie wszędzie się sprawdzą

– Z danych Nielsena wynika, że po zamienieniu klasycznego koszyka na model Shop & Roll wartość zakupów wzrasta o 18 proc., liczba włożonych do koszyka artykułów rośnie z 8 do 10, a czas zakupów wydłuża się o 11 proc. – przytacza statystyki Magdalena Skowrońska z firmy Wanzl, lidera rynku koszyków. Jej zdaniem, wybierając to wyposażenie sklepowe, trzeba rozważyć ich zalety i wady w odniesieniu do konkretnego obiektu, biorąc pod uwagę np. wiek klientów najczęściej odwiedzających sklep. – Kosz do ciągnięcia sprawdza się w placówkach częściej odwiedzanych przez ludzi w sile wieku, w sklepie spożywczym bardziej pasuje jako drugi koszyk, uzupełniający podstawowy park wózków lub koszyków – uważa przedstawicielka Wanzla. Dlaczego?

Niewygodna kolejność robienia zakupów

– Sam koszyk jeździ po podłodze w strefie największego brudu. Siłą rzeczy produkty, które tam wkładamy lądują w niekoniecznie higienicznej strefie – tłumaczy Magdalena Skowrońska. Wanzl bardzo dba o ten aspekt, ale detaliści są często głusi na apele o utrzymywanie czystości koszyków i wózków. – Drugą sprawą jest obsługa – trzeba się schylić niemal do samej podłogi, aby do takiego koszyka włożyć towary i ponownie schylać się, wyjmując je przy taśmie, co dla ludzi starszych stanowi nie lada barierę. Kolejną rzeczą, której musimy pilnować, korzystając z koszyka na kółkach, to kolejność wkładania produktów do środka – przestrzega Magdalena Skowrońska. Wiele warzyw, które umieści się w takim koszyku na początku zakupów, nie będzie wyglądało już tak samo przy kasie, gdy wydostanie się je spod masy innych produktów. A jak wiadomo, właśnie stoiska warzywno­‑owocowe są najczęściej zlokalizowane zaraz przy wejściu na salę sprzedaży. – W sklepach o mniejszej powierzchni chyba lepiej sprawdzają się małe wózki sklepowe o szerokości 50 cm, np. Tango City, lub wózeczki na dwa koszyki, np. Pick Up z koszykami GT26eco, gdzie podwojenie litrażu koszyków daje spory wolumen ładunkowy, pozwalając wygodniej i bezpieczniej rozłożyć delikatne produkty oraz wyjmować je przy kasie – kończy reprezentantka Wanzla.

Nazywa się Bond, koszyk Bond

Rabugino koszyków na kółkach nie produkuje. Sklepom osiedlowym firma dedykuje model Rabtrolley 80 l mini. – Dzięki kółkom o średnicy 75 mm i małemu promieniowi skrętu, bardzo łatwo manewruje się wózkiem w wąskich alejkach. Sylwetka o szerokości jedynie 50 cm i najmniejsza na rynku głębokość gniazdowania, wynosząca 11 cm, sprawia, że koszyk idealnie nadaje się do niewielkich placówek, gdzie kluczowe jest optymalne zagospodarowanie przestrzeni – mówi Piotr Kraśnicki, dyrektor sprzedaży i rozwoju marki Rabtrolley. Wykonany z tworzywa kosz wózka wygląda estetycznie, a dzięki bardzo dużej sprężystości, chroni również przed zniszczeniem pozostałe meble sklepowe.

Dla detalistów, którzy poszukują koszyków na kółkach, Rabugino ma alternatywne rozwiązania – jest wyłącznym dystrybutorem produktów hiszpańskiej firmy Shopping Basket, m.in. koszyków Bond. Ich kosz ma pojemność 70 l. Model jest o tyle ciekawy, że zrezygnowano w nim z teleskopowej rączki obecnej u wszystkich innych producentów, zastępując go rączką wbudowaną na stałe w konstrukcję koszyka. Oprócz ciekawego designu, Bond wyróżnia się także ergonomicznym uchwytem na torbę oraz kompaktowymi rozmiarami – 10 szt. tworzy prostopadłościan o podstawie 39x49 cm i wysokości półtora metra.

Sebastian Szczepaniak

Wiadomości Handlowe, Nr 9 (138) Wrzesień 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.