17.10.2020/10:46

Małe sklepy nie chcą zniesienia zakazu handlu. Jest apel do premiera i rządu

Polskie Stowarzyszenie Mikroprzedsiębiorców i Franczyzobiorców apeluje do premiera, ministrów i posłów o to, aby nie zmieniać prawa w zakresie ograniczenia handlu w niedziele. Jak wskazują przedsiębiorcy – przywrócenie handlu w niedziele postawiłoby ich na przegranej pozycji w stosunku do supermarketów i dyskontów. Poniżej prezentujemy najważniejsze postulaty z kopii listu do premiera Mateusza Morawieckiego, do której dotarł portal wiadomoscihandlowe.pl.

„Zwracamy się do pana jako grupa małych przedsiębiorców działających w handlu. Na wstępie chcemy podkreślić, że jako prowadzący małe sklepy od kilku miesięcy, a szczególnie w ostatnich tygodniach, wykonujemy naszą pracę w bardzo trudnych warunkach” – piszą przedsiębiorcy, podkreślając jednocześnie, że muszą w czasie pandemii zadbać o zdrowie klientów oraz swojego personelu i zachować miejsca pracy, często także członków swoich rodzin. „Małe sklepy są bowiem najczęściej firmami rodzinnymi, z których utrzymują się całe rodziny i nie stać nas na przerwę w działalności” – argumentują.

„Dlatego apelujemy do pana i do rządu Zjednoczonej Prawicy o pozostawienie regulacji dotyczących zakazu handlu w niedziele w niezmienionym kształcie, przynajmniej do czasu ustabilizowania się sytuacji epidemicznej w Polsce!” – czytamy w liście.

„Uważamy bowiem, że pandemia COVID-19, zwłaszcza jej eskalacja w ostatnich tygodniach, w żadnej mierze nie może być powodem do przywrócenia handlowych niedziel. Dziś priorytetem powinno być zdrowie obywateli, a nie długofalowy interes zagranicznych supermarketów i dyskontów. Dla klienta bezpieczniejszym miejscem dokonywania zakupów są małe sklepy – znajdują się blisko domu, więc nie trzeba korzystać ze środków transportu, oraz dlatego, że czas spędzony w zamkniętej powierzchni sklepowej jest krótszy”. Przedsiębiorcy podkreślają też, że obsłudze małego sklepu łatwiej jest pilnować przestrzegania reżimu sanitarnego. Wskazują, że kolejne zmiany to także wyzwanie organizacyjne i finansowe dla małych firm – duże podmioty radzą sobie z nimi szybciej i lepiej.

„Apelujemy o działanie w duchu Konstytucji dla Biznesu. Prawo powinno być przewidywalne, nie można cofać dopiero co wprowadzonych regulacji. Zwłaszcza teraz, kiedy pandemia stanowi ogromne wyzwanie organizacyjne, finansowe i często też osobiste dla właścicieli małych sklepów. Przedstawiciele rządu sami przyznawali jeszcze niedawno, że ewentualne ekonomiczne skutki tej regulacji będzie można ocenić dopiero po roku od ich obowiązywania w pełnym kształcie, a więc od 2021 roku” – argumentują przedstawiciele PSMiF.
 

Dodaj komentarz

4 komentarze

  • Klient 19.10.2020

    Małe sklepy muszą się specjalizować. Przede wszystkim zależy gdzie działają - jeśli w małych miejscowościach to i tak mają monopol, jeśli w większych ośrodkach to muszą uzupełniać ofertę dużych sklepów w racjonalny dla swojej lokalizacji sposób. Ja osobiście rzadko kupuję w małych sklepach bo z reguły jest tam znacznie drożej i zdecydowanie mniejszy wybór towarów niż w dużym sklepie. Wolę pojechał raz i wydać przykładowo 200 PLN niż pójść 5 razy do różnych sklepów i wydać łącznie wtedy pewnie z 250 PLN.

  • HK 19.10.2020

    Tzw. sklep osiedlowy daje pracę 2, 3, 5 (?) osobom. Centrum handlowe, wliczając to sklepy w galerii, tzw. wyspy, sprzątaczki, ochroniarzy, kasjerki itd., setkom. Oni też by chcieli utrzymać pracę i mieć z czego żyć. Małe sklepy mają wiele atutów i muszą się nauczyć je eksponować i funkcjonować na konkurencyjnym rynku. Żądanie odgórnego "przywalenia" konkurencji świadczy głównie o tym, że małe sklepy nie odrobiły lekcji z gospodarki. Mieszkam blisko łódzkiej Manufaktury. Chodzę tam, jak muszę, zakupy robię w sklepach i sklepikach pod domem. Ale nie w każdym, bo w niektórych jest taka obsługa, że kwestia ich upadku jest tylko kwestią czasu i żadne prawne regulacje ich nie uratują. Polscy producenci wielu towarów (o których tak się tu stowarzyszenie martwi) zmagają się z nieuczciwą konkurencją np. z Aliexpressu. Gdzie wpływa do nas towar wart miliardy, bez cła i vat'u, ale jakoś z tym nikt nie walczy i jakoś się o polskich producentów nie martwi. Idę o zakład, że wielu właścicieli małych sklepów robi tam zakupy. Czy to nie trąci troszkę filozofią Kalego?

  • Bala 18.10.2020

    Rozumiem że nie pracujesz w handlu więc na co dzień nie widzisz co tam się dzieje handel wielkopowierzchniowy przeżyje bez tej niedzieli czy to w piątek czy sobotę to gwarantuję że sprzeda się tyle samo a co do producentów to tylko jedna trzecia produktów jest z Polski a reszta to produkty zagraniczne

  • MAF 17.10.2020

    małe sklepy rozumiem, ale rozumiem też konieczność ulżenia dużemu handlowi w udźwignięciu zadania zaopatrzenia nas wszystkich po dobrej cenie. A co będzie, gdy "wysypie" sie eksport do UE (bo znów wojujemy) i zostaniemy z góra produktów, którym małe sklepy przecież nie poradzą. A le i bez tego zachodzi zależność produkcji od możności sprzedaży - przecież duże sklepy to szansa dla producentów utrzymania się na rynku, dlaczego zabierac im czas pracy , gdy roi sie od ograniczaeń. Tu chodzi o podstawy ekonomii i ochronę rynku krajowego przed załamaniem.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także