07.07.2014/22:11

Marka Lubię już w Warszawie

Sklepów oferujących produkty z logo Lubię jest już tysiąc, a docelowo ma ich być ponaddwukrotnie więcej.

Celem spółki GH PL Plus, powołanej w ub.r. przez Bać­‑Pol, Piotra i Pawła oraz Topaz, jest dostarczanie dobrych jakościowo produktów w cenach pozwalających konkurować z dyskontami. Od początku architekci tego przedsięwzięcia podkreślali, że będą otwarci na nowych odbiorców. – Początkowo produkty z logo Lubię sprzedawały tylko sklepy SPAR, Słoneczko, Piotr i Paweł oraz Topaz, teraz placówek oferujących nasze wyroby jest już tysiąc – informuje Waldemar Mirocha, prezes spółki GH PL Plus.

Bać­‑Pol aktywniejszy w stolicy

Ostatni nowi odbiorcy pochodzą głównie z Warszawy. Są to silne lokalne szyldy spółdzielcze (Hala Kopińska, Mokpol) lub posiadające taki rodowód (Hala Wola, Supersam). – Nie zastanawiałem się zbyt długo, bo osiedlowy supermarket potrzebuje ekonomicznej marki, by pokazać klientom, że nie muszą chodzić po tańsze rzeczy do dyskontu – wyjaśnia Anatol Świeżak, prezes Hali Wola. Ewa Lubaszko, dyrektor handlowy Supersamu, wprowadziła do sprzedaży tylko część asortymentu z logo Lubię. – Mamy specyficznych, bardziej zamożnych klientów, dlatego zaproponowaliśmy markę własną tylko w niektórych kategoriach. Przed ewentualnym rozszerzeniem oferty musimy sprawdzić, jak się przyjmie – przyznaje nasza rozmówczyni.

KPH Społem rośnie konkurencja

Spółka GH PL Plus, silnie związana z Bać­‑Polem, coraz śmielej wchodzi na teren dotychczas zdominowany przez Krajową Platformę Handlową Społem. – Współpracujemy z ponad 150 spółdzielniami i dostarczamy artykuły marki własnej Społem do przeszło 1000 placówek – szacuje Ryszard Jaśkowski, prezes KPH Społem. Podkreśla, że produkty Społem bronią się jakością: – Robiliśmy testy organoleptyczne, które wykazały, że nasze wyroby są bardziej dopracowane. Zresztą my np. robimy czekoladę stugramową, a Lubię ma dziewięćdziesięciogramową. Finalnego wyboru dokonają klienci.

Na razie mają taką możliwość w Hali Wola czy w sklepach Mokpolu, gdzie dostępne są produkty obu marek własnych. Choć nie jest to konkurencja na równych zasadach – np. w Hali Wola społemowskie wyroby stoją na półce wśród innych markowych produktów, zaś te z logo Lubię dostały ekspozycję i reklamy w najbardziej ruchliwych miejscach sali sprzedaży.

Niech przemówią ceny

– Lubię to wciąż nie jest dobrze nagłośniony projekt, zresztą my działamy na rynku dłużej i od podpisania umowy z Grupą MPT (w grudniu 2012 roku – red.) nasza marka własna nabrała rozpędu – zachwala prezes Jaśkowski. Podobne spostrzeżenia ma Anatol Świeżak: – W przypadku marki Lubię jakość, cena i asortyment są bez zarzutu, mankamentem jest brak kampanii konsumenckiej, a nawet centralnie planowanych działań marketingowych. Każdy robi coś na własną rękę i nie daje to spójnego przekazu informacyjnego. Prezes Hali Wola musiał np. we własnym zakresie, według projektu swoich pracowników, przygotować baner reklamowy, który zawisł przed budynkiem. Topaz reklamuje markę Lubię w gazetkach promocyjnych i na billboardach, a niedawno produkty dostały wsparcie w siedleckim radiu. Z kolei dwóch detalistów Piotra i Pawła z Wielkopolski we własnym zakresie finansuje wydawanie gazetki promocyjnej wyłącznie z produktami Lubię. Co sklep, to inny pomysł na promocję.

– Działania marketingowe ograniczyliśmy, żeby ciąć koszty. To ekonomiczna marka, jej podstawowym atrybutem, oprócz jakości, ma być cena na półce – odpiera zarzuty prezes Mirocha.

Boją się o marże

Niektórzy spółdzielcy mają także inne obawy. – Martwią się, że produkty ekonomicznej marki będą, przez niską marżowość, psuć rentowność sklepu. Przekonywałem ich, że udział tych wyrobów w ogólnych obrotach jest znikomy. Co to jest 110 indeksów na tle 10 000-20 000? A chodzi o wizerunek sklepu – tłumaczy prezes Świeżak.
– Marża uzyskiwana na sprzedaży tych wyrobów nie odbiega od średniej marży detalicznej – ripostuje Waldemar Mirocha. Jak informuje, cały czas trwają rozmowy z podmiotami zainteresowanymi postawieniem na półce produktów Lubię – m.in. z jedną ze śląskich sieci handlowych. – Docelowo chcemy być w 2500 sklepów – mówi Mirocha.

Sebastian Szczepaniak

Wiadomości Handlowe, Nr 6-7 (136) Czerwiec - Lipiec 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.