28.01.2016/14:01

NASZ KOMENTARZ: Coraz wyższe napięcie w związku z podatkiem od handlu!

Rząd bardzo źle rozegrał kwestię poinformowania o kształcie projektu ustawy opodatkowującej handel. Nieprecyzyjne komunikaty Ministerstwa Finansów i ciągły brak publikacji projektu aktu na stronach rządowych tylko potęgują i tak wysokie już napięcie.

Autor: Paweł Jachowski



Resort finansów w poniedziałek po zakończeniu notowań na warszawskiej giełdzie wydał lakoniczny komunikat, przedstawiający główne założenia planowanej ustawy, wraz z informacją, że jej projekt został przekazany do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Od tamtej pory mijają już blisko trzy doby, a projekt ustawy wciąż nie został opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Kolejne szczegóły projektu (takie jak: opodatkowanie handlu internetowego, franczyzodawców, zakaz „przerzucania” podatku na klientów itd.) „wyciekają” regularnie co kilka godzin; przedstawiciele rządu informują o niektórych zapisach w sposób nieskoordynowany, dopiero wtedy, gdy są ciągnięci za język przez przedstawicieli mediów.

O ile łatwiej dla wszystkich stron zainteresowanych nowym podatkiem byłoby móc zapoznać się od razu z gotowym projektem, dowiedzieć się jak zostały sformułowane jego poszczególne zapisy? Dopiero wówczas można by pokusić się na rzetelną ocenę tego projektu, na wskazanie jego mocnych i słabych stron. Tymczasem mamy do czynienia z komunikacyjnym dramatem, który zamiast zostać przerwanym, ciągle się nasila.

Być może przyczyną tego, że na stronach RCL wciąż na próżno szukać projektu ustawy jest to, że projekt został „cofnięty” z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Ministerstwa Finansów w celu dopracowania go. Tak wynika z nieoficjalnych informacji, do jakich udało się dotrzeć naszej redakcji, jednak nikt z resortu w rozmowach z nami nie potwierdza tej plotki. Jeśli okazałaby się ona prawdą, to należałoby zadać sobie pytanie: dlaczego ministerstwo wydało poniedziałkowy komunikat, wiedząc, że projekt nie jest jeszcze gotowy? Czy chodziło tylko i wyłącznie o to, aby (prawie) spełnić deklarację z 8 stycznia, że dokument zostanie pokazany w ciągu 10 dni roboczych?

Przedstawiciele branży handlowej wyrażają głębokie zaniepokojenie i zdziwienie brakiem dostępu do informacji na temat tego, jak wygląda projekt ustawy. Nie wiedzą, na jakich zasadach przyjdzie im płacić nowy podatek, lub wręcz: czy w ogóle zostaną nim objęci. Nie wiedzą, kiedy podatek zacznie obowiązywać – początkowe deklaracje mówiły o 1 kwietnia, późniejsze o 1 marca, a wczoraj minister Paweł Szałamacha oświadczył, że rząd celuje w połowę marca. Sprawę z pewnością dało się rozegrać znacznie prościej i przejrzyściej, udostępniając szybko projekt aktu w internecie. Wówczas znalibyśmy już odpowiedzi na wiele pytań, które zadajemy sobie co najmniej od poniedziałku.

Niektóre z tych pytań są naprawdę zasadnicze. Po pierwsze: czy podatek płacony będzie od jednego numeru NIP? Wskazówka na temat tego, że daninę w przypadku systemów franczyzowych zapłacą franczyzodawcy, a nie franczyzobiorcy (ci, którzy przekroczyliby kwotę wolną od opodatkowania), pozwala sądzić, że nie będzie tak we wszystkich przypadkach.

Mimo to trudno wyobrazić sobie całkowite odejście od zasady, iż podatek wyliczany będzie od pojedynczego numeru NIP. Tylko co wtedy z biznesami skonstruowanymi w taki sposób, że w ramach wspólnej grupy działa kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset spółek? Z taką sytuacją mamy do czynienia m.in. w przypadku kilku dużych sieci hiper- i supermarketów. Już wkrótce kolejne firmy mogą spróbować zreorganizować swoją strukturę w podobny sposób, aby uniknąć płacenia podatku.

Kolejna sprawa: co z firmami, które pod jednym numerem NIP prowadzą bardzo szeroką działalność, nie tylko sprzedaż detaliczną? W ten sposób działają np. firmy piekarnicze. Często w ramach jednej spółki działa tam zarówno zakład produkujący pieczywo, jak i sieć sklepów firmowych. Czy tego typu firmy zostaną zmuszone (choćby pośrednio) do podzielenia biznesów „na pół”? Czy będą musiały wdrożyć nowe standardy raportowania i co miesiąc informować ministerstwo o przychodach wygenerowanych tylko przez detaliczną część biznesu?

Nawet jeśli uda się uniknąć tego typu kuriozum, to ustawa i tak może najprawdopodobniej wymusi dodatkową, gigantyczną papierkologię. Powodem jest specjalna stawka w wysokości 1,9 proc. przychodów, która ma obowiązywać w soboty, niedziele i święta. Właściciele sklepów będą więc musieli prowadzić oddzielną księgowość w te dni i raportować do ministerstwa, ile wyniosły ich wpływy ze sprzedaży każdego poszczególnego dnia.

W środę wieczorem lekko odetchnęli natomiast właściciele małych sklepów (lekko, bowiem i tak to oni – zdaniem wielu ekspertów – w perspektywie długoterminowej najmocniej stracą na nowym podatku). Ministerstwo Finansów doprecyzowało, że kwota wolna od podatku (1,5 mln zł przychodów netto w miesiącu) obowiązywać będzie handel zarówno od poniedziałku do piątku, jak i w weekendy oraz święta. Gdyby stawka opodatkowania 1,9 proc. obowiązywała wszystkich bez wyjątku, bez względu na kwotę wolną, małe rodzinne firmy handlowe w zasadzie mogłyby już zwijać interes. Handel w samą sobotę generuje zwykle ok. 20 proc. ich tygodniowych przychodów, a rentowność małych sklepów to mniej więcej 0,5 proc.

Wszystko wskazuje na to, że podatkiem od sprzedaży detalicznej objęte zostaną także apteki (po wyłączeniu przychodów ze sprzedaży leków i wyrobów medycznych refundowanych), drogerie, sklepy specjalistyczne i niespożywcze, a nawet stacje paliwowe. W przypadku tych ostatnich, może dojść do kolejnej kuriozalnej sytuacji. Od kilku lat firmy paliwowe coraz chętniej wpuszczają na swoje stacje operatorów spożywczych, aby zwiększać w ten sposób przychody ze sprzedaży innych dóbr, niż paliwo. Klienci stacji X płacą wówczas w kasie sklepu prowadzonego przez firmę Y. Kto w takim wypadku będzie musiał odprowadzać podatek od sprzedaży paliwa? Najprawdopodobniej wszystkie umowy trzeba będzie renegocjować, aby ustalić takie szczegóły.

Problemy wskazane powyżej to jedynie wierzchołek góry lodowej. Trudno przewidzieć, jak olbrzymia jest ta góra, nie znając całości treści projektu ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej. Wiemy już jednak, że kontrowersyjnych przepisów znajdzie się w dokumencie znacznie więcej. Świadczy o tym m.in. wczorajsza wypowiedź ministra Henryka Kowalczyka dla RMF FM. Minister potwierdził, że do ustawy trafi przepis zabraniający firmom „przerzucania” podatku na klientów. Nad jego egzekwowaniem ma czuwać UOKiK.

Co jeszcze przygotowali dla branży handlowej przedstawiciele rządu?

Czekamy na wyjaśnienia.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.