15.06.2016/13:55

Obroty handlu detalicznego w Europie w 2015 r.

Europejski handel stacjonarny skorzystał na wzroście siły nabywczej konsumentów i odzyskał pole utracone na rzecz e-handlu. Nominalne obroty wzrosły o 3 proc.

W krajach UE detaliczny handel stacjonarny może uznać ubiegły rok za dobry. Nominalne przychody wzrosły o 3 proc., z jednej strony dzięki wzrostowi cen artykułów konsumpcyjnych, który miał miejsce, choć „rozpłynął” się w ogólnej deflacji, wynikającej ze spadku kosztów energii. Z drugiej strony na bardziej dojrzałych rynkach nieco osłabła presja ze strony e-handlu, a wzrost siły nabywczej konsumentów został w znacznym stopniu przekierowany do handlu stacjonarnego.

Przychody sklepów detalicznych rosły w krajach Europy Wschodniej, takich jak Rumunia (+4,9 proc.), Estonia (+5,2 proc.), Litwa (+3,8 proc.) czy Łotwa (+3,7 proc.). Także w Czechach, gdzie detal odzyskuje oddech po kilku latach zadyszki, odnotowano wzrost o 4,4 proc.

Jeśli chodzi o Polskę, przychody detalu liczone w euro wzrosły o 3,6 proc., a liczone w złotych o 3,4 proc.

Na pierwszy rzut oka liczby odnoszące się do detalu brytyjskiego wydają się zaskakująco pozytywne. Jednak na potężny wzrost w wysokości 11,6 proc. należy patrzeć przez pryzmat aprecjacji funta brytyjskiego. W walucie lokalnej wzrost obrotów wyniósł zaledwie 0,5 proc. Ponadto, ogólnej tendencji wzrostowej towarzyszy polaryzacja zachowań konsumenckich – równocześnie rośnie sprzedaż towarów luksusowych i dyskontowych. Przykładami tego trendu są sukcesy sieci Aldi i Lidl, które mocno naciskają na lidera rynku Tesco.

Hiszpania już w 2014 r. odnotowała 0,8-proc. wzrost przychodów, a w roku ubiegłym ten wzrost przyspieszył do 2,1 proc. Z kolei Włochy po 0,4 proc. spadkach w 2014 r. powróciły w roku ubiegłym do wzrostu w wysokości 0,9 proc.

Z kolei Finlandia wciąż boryka się ze spadkami (-1,5 proc.), a Norwegia nawet z większymi (-4,8 proc.). Ta pierwsza boryka się z problemami strukturalnymi. W przypadku tej drugiej, winę ponosi głównie recesja i towarzysząca jej dewaluacja miejscowej korony – w walucie narodowej sprzedaż rosła (+1,8 proc.).

Na wyniki europejskiego detalu negatywny wpływ miał kryzys w Rosji i na Ukrainie. Staczanie się walut obu krajów oznaczało, że kłopoty rynków w tym regionie dawały drastycznie gorsze wyniki liczone w euro niż w walutach krajowych. Polityczna i gospodarcza niepewność będzie tam z pewnością wpływać na nastroje konsumenckie jeszcze przez dłuższy czas.

Odwrotny efekt miał miejsce w Szwajcarii. Po oderwaniu się kursu franka od euro nastąpiły fluktuacje kursowe, w wyniku czego przychody detalu liczone w euro osiągnęły imponujący wzrost o 11,1 proc. podczas gdy w rzeczywistości sytuacja handlu jest tam trudna i liczone we frankach przychody spadły o 2,2 proc. Ucierpieli szczególnie detaliści z regionów przygranicznych, których klienci zaczęli jeździć na tańsze zakupy do krajów sąsiednich.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.