19.08.2014/22:00

Pionierzy wolnego handlu

Janina Kalisiak żałuje, że w pamiętnym 1989 roku nie otworzyła sklepu ogrodniczego, tylko spożywczy. Pieniądze byłyby pewnie lepsze i nie trzeba byłoby ścigać się z portugalskim dyskontem.

Michałów­‑Reginów, mała podwarszawska miejscowość przecięta torami kolejki dojazdowej. Dwa tysiące mieszkańców, pięć sklepów spożywczych, w tym Biedronka oraz wykopane fundamenty pod budowę kolejnego obiektu. Właściciel działki pewno jeszcze sam nie wie, co tam będzie, ale poszła plotka, że Lidl. Władze gminy, mimo licznych protestów, zgodziły się niedawno na powstanie sortowni śmieci. Dlatego gdy pytamy, czy urzędnicy wspierają lokalny biznes, właścicielki miejscowego supermarketu – Janina Kalisiak i jej córka Agnieszka Groszek tylko machają rękami. Jasne, że nie wspierają, choć podatki sklep płaci przecież niemałe. Daje też pracę 17 osobom, a w okolicy nie ma dużych zakładów. Robota jest w Warszawie, względnie w Legionowie.

Miejscowi wolą dyskont

Sklep nazywa się Ika, od trzech lat działa w ramach sieci Top Market.  To rodzinny biznes, który pani Janina założyła z mężem w 1989 roku. Sama jeździła po towar, stała za ladą. Pomagały dorastające dzieci – Agnieszka i Tomasz, dziś wspólnicy. Startowali na 30 mkw. powierzchni sprzedaży, szybko rozbudowali sklep do 150 mkw. Ale i to było mało, taki mieli wtedy ruch. W 2007 roku powstał piętrowy pawilon ze sklepem o powierzchni 600 mkw. na dole (450 mkw. zajmuje sala sprzedaży) i pomieszczeniami pod wynajem na górze. Na tę inwestycję rodzina zaciągnęła kredyt, który spłaca do dziś.

Nie sądzili, że małym Michałowem zainteresuje się właściciel Biedronki. A jednak we wrześniu 2012 roku, sto metrów od Iki, stanął dyskont. Na działce tak ciasnej, że strażacy podobno nie chcieli wydać pozwolenia na jego uruchomienie, bo parking był za mały. Udało się go jakoś powiększyć i Biedronka ruszyła. W piątkowe przedpołudnie, pod koniec czerwca, doliczyliśmy się tam 16 samochodów. Przed Iką było ich 11. W Biedronce zaopatrują się głównie miejscowi, którzy do sklepu lokalnych przedsiębiorców przychodzą tylko przed świętami po lepszą wędlinę. Klientami Iki są mieszkańcy okolicznych miejscowości i nowych osiedli, sporo osób przyjeżdża z odległej o 30 kilometrów Warszawy, bo sklep jest świetnie zaopatrzony w produkty tzw. żywności ekologicznej. W sumie oferta obejmuje jakieś 30 000 SKU, więc jest w czym wybierać. – W pierwszych trzech miesiącach po uruchomieniu Biedronki obroty spadły o połowę, potem nieco się odbudowały. Nigdy jednak nie powróciliśmy do poprzednich poziomów sprzedaży – mówi Agnieszka Groszek. Zagląda w tabele: w 2013 roku obroty były o 18 proc. niższe niż rok wcześniej.

Kto się nadaje do handlu

Właścicielki podkreślają, że współpracują głównie z polskimi hurtowniami, jedynym wyjątkiem jest portugalski Eurocash. – Będąc tyle lat na rynku, zyskaliśmy coś bezcennego – wiarygodność. Dzięki niej możemy kupować z wydłużonymi do trzech tygodni terminami płatności, choć nie za gotówkę – mówi Agnieszka Groszek. Wymienia hurtownie, z którymi firma współpracuje: Bruno Tassi, Makton – to kluczowi dostawcy wędlin (w sumie towar przyjeżdża z sześciu hurtowni), nabiał dowożą Eurocash, Bać­‑Pol, Danone, Mlekovita i wiele innych. Samych piekarni jest wśród dostawców z dziesięć, bo każda specjalizuje się w czymś innym.

Największy problem? Brak ludzi do pracy z odpowiednim podejściem. Kandydaci, którzy się zgłaszają, mają z reguły zerowe doświadczenie i roszczeniową postawę. – Interesuje ich przede wszystkim, ile zarobią. Nie rozumieją, że wysokość wynagrodzenia wynika z umiejętności. Jedna z zainteresowanych stwierdziła, że przecież do handlu każdy się nadaje – ubolewa pani Agnieszka. Od trzech miesięcy w sklepie jest wakat, nikt sensowny się nie zgłosił. Dziesięcioro kandydatów nie dotarło nawet na umówioną rozmowę, pozostali nie nadawali się do tej pracy. Dziewczyna, która jakoś rokowała, zaraz po podpisaniu umowy zapadła na liczne choroby – w ciągu miesiąca aż trzy razy była na zwolnieniu. Już jej nie ma. Na szczęście większość załogi to zaufani pracownicy z długim stażem.

Druga sprawa to przedstawiciele handlowi. Niestety, trzeba ich pilnować: sprawdzać, czy ceny na zamówieniu są takie, jak się umawiali, i w razie czego upominać się o korektę faktury; przejrzeć dostawę – czy produkty nie są uszkodzone, czy nie mają „krótkich” terminów przydatności. Ponieważ przez sklep przewija się codziennie tłum przedstawicieli handlowych, roboty jest z tym mnóstwo. – Szczególnie że młode pokolenie przedstawicieli handlowych ma inne podejście do pracy niż starsi. Na spotkania przyjeżdżają nieprzygotowani, np. nie są w stanie określić, w której hurtowni kupimy najtaniej ich towar. Jest niewielu przedstawicieli handlowych, którzy są przygotowani do zamówienia. Tylko z jedną przedstawicielką, która przywozi naręcza gazetek handlowych, można porównać ceny i rzeczowo porozmawiać – mówi Agnieszka Groszek. Współpracę z Top Marketem ocenia dobrze – gros towarów jest kupowanych właśnie w sieci, bo ceny są atrakcyjne. W dniu, kiedy rozmawiamy, właśnie przyjechał towar za ponad 8000 zł netto.

Refleksje na temat kwiatów

Po 25 latach prowadzenia działalności Janinę Kalisiak nachodzi gorzka refleksja, że lepiej to już było. – Kolejne lata będą walką o przetrwanie. Aby dyskonty przestały się rozwijać, muszą wzrosnąć pensje, a na to się nie zanosi. Cena wciąż wygrywa z jakością. Ludzie wolą kupić kilogram byle jakich pomidorów, zamiast zjeść jeden, za to smaczny – mówi. Żałuje, że pod koniec lat osiemdziesiątych nie otworzyła sklepu z artykułami ogrodniczymi, a chodził jej po głowie taki pomysł, tym bardziej że miała doświadczenie w sprzedaży kwiatów. – Więcej bym zarobiła, a praca byłaby lżejsza. Ale za późno, by zaczynać od nowa – ocenia. Pałeczkę przejmuje młode pokolenie. Córka pani Janiny coraz częściej myśli o uruchomieniu sprzedaży przez internet. Wszystko wskazuje na to, że Polacy coraz częściej będą kupować żywność w ten sposób.



Anna Terlecka

Wiadomości Handlowe, Nr 8 (137) Sierpień 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.