14.03.2017/16:51

Polskie sklepy chorują na "brak drobnych"

Chorobą, która o poranku trawi niewielkie polskie sklepy, jest notoryczny brak drobnych w kasie. W innych krajach kasjer, który rozkłada bezradnie ręce ze słowami „nie mam wydać”, kompromituje placówkę. Dlaczego u nas jest inaczej?

Jeśli widzisz ten tekst, oznacza to, że wykorzystałeś limit 8 bezpłatnych artykułów w tym miesiącu lub próbujesz przeczytać artykuł premium, dostępny wyłącznie dla naszych Subskrybentów.
Wspieraj profesjonalne dziennikarstwo.
Wykup subskrypcję i uzyskaj nieograniczony dostęp do naszego portalu.

Kliknij i sprawdź wszystkie korzyści z prenumeraty WH Plus

W ramach subskrybcji otrzymasz:
  • Dostęp do ekskluzywnych treści publikowanych wyłącznie na naszym portalu
  • Dostęp do wszystkich bieżących artykułów - newsów, analiz, raportów, komentarzy, wywiadów
  • Dostęp do całego archiwum artykułów na portalu wiadomoscihandlowe.pl - ponad 50 tys. materiałów dziennikarskich
W ramach Prenumeraty WH Plus także:
  • 6 wydań magazynu Wiadomości Handlowe w wersji drukowanej i e-wydania
  • Raport:Lista 60 regionalnych i lokalnych spożywczych sieci handlowych – trendy, prognozy wyzwania dla małych sieci
  • Tygodniowy przegląd kluczowych informacji i analiz. W każdy piątek w twojej skrzynce e-mail.
  • Gwarantowane miejsce na webinarach organizowanych przez Wiadomości Handlowe
  • Rabat 30% na wybrane raporty WH MARKET
Dodaj komentarz

3 komentarze

  • Adam 1970 23.05.2018

    To dziwne, że dostawcy pizzy czy domowego obiadu daje się odliczone pieniadze ale w sklepie płaci się 100 albo 50 zl co w zasadzie wychodzi na jedno. Skoro prawo nakłada na sprzedawcę obowiązek wydania reszty to czemu automaty w znakomitej większości przyjmują tylko bilon? Sprzedawca jest w stanie zapewnić ograniczoną ilość drobnych na start jeśli kilka osób pod rząd płaci banknotem o wysokim nominalne to normą jest że zapas drobnych szybko się wyczerpie. Nie ma się co obruszać na sprzedawcę tylko nosić dobniaki i wszyscy będą zadowoleni.

  • aga 17.03.2017

    Jakiś czas temu poszłam rano, w drodze do pracy, do osiedlowej piekarni i okazało się, że nie mogę kupić bułek bo ekspedientka nie mogła wydać mi reszty z 20 zł. Ponieważ nie było tam również możliwości zapłacenia kartą to ... siedziałam w pracy głodna. Jaki jest efekt tego zdarzenia? Jeśli muszę rano kupić coś do jedzenia do pracy to już nie zaglądam do tej piekarni. W taki głupi sposób stracili klienta, który co prawda nieregularnie ale korzystał z tego sklepu.

  • oburzony klient 15.03.2017

    Nie piszcie, że ten problem dotyczy tylko małych sklepów, bo markety są nie lepsze.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.