21.10.2013/16:28

Prąd w sklepie

Piętnastominutowa wizyta audytora firmy elektroinstalacyjnej w sklepie może przynieść 10 proc. oszczędności na prądzie. Może też nic nie kosztować.

Polacy, biorąc pod uwagę siłę nabywczą, płacą za prąd niemal najdrożej w Europie. Według rządowych szacunków na lata 2006­‑2030 zapotrzebowanie na energię elektryczną zwiększy się o 55 proc. Trzeba więc pogodzić się z faktem, że co roku rachunki będą rosnąć.

Co zrobić, żeby zmalały?

Najlepiej zacząć od analizy taryf dostawcy. Za każdy zawarty w umowie kilowat przedsiębiorca ponosi stałą opłatę, dlatego, po dostosowaniu umowy do faktycznego zapotrzebowania, oszczędności wyniosą od kilku do kilkunastu procent. Można to zrobić samemu. Tylko że nie każdy umie, nie każdy chce i ma czas na analizę umów oraz rachunków. Dlatego lepiej oddać sprawę w ręce specjalisty, np. audytora firmy elektroinstalacyjnej, który sprawdzi rachunki, obejrzy urządzenia (lodówki, zamrażarki, klimatyzatory, oświetlenie, monitory itd.) i powie, co trzeba zmienić, żeby płacić mniej. Oczywiście, nie zrobi tego za darmo. Choć jest i taka możliwość. – Do każdego podchodzimy indywidualnie. U klienta, który zleci nam modernizację instalacji, audyt będzie wliczony w cenę usługi. Jeśli jednak poprzestaniemy na audycie, klient musi zapłacić – mówi Jarosław Mazur, wiceprezes i dyrektor ds. handlowych firmy Elektromont, zajmującej się instalacjami elektrycznymi. Zapłata w praktyce wygląda tak, że właściciel sklepu albo zakładu przemysłowego dzieli się zaoszczędzoną kwotą z firmą instalacyjną. Audytor informuje właściciela, że widzi możliwość płacenia rocznie za prąd np. o 10 000 zł mniej. Wskaże ją w zamian za np. 30 proc. tej kwoty. Wydaje się, że to bardzo drogo, jak na piętnaście minut pracy. Jednak, odprawiając audytora, sklep lekką ręką rezygnuje z kwoty 7000 zł. Więc może jednak warto... – Zaczynamy od sprawdzenia umowy przyłączeniowej i przeglądu rachunków. Może się zdarzyć, że sklep jest świetnie zorganizowany i nie ma na czym zaoszczędzić. Jednak takie obiekty trafiają się niezwykle rzadko. 10 proc. oszczędności da się znaleźć praktycznie u każdego – dodaje dyrektor.

Włącz sterowanie zegarowe

Audytor wykona pomiary, które wskażą rzeczywiste zapotrzebowanie na energię elektryczną. Jeśli będzie potrzeba, poprowadzi również proces zmiany dostawcy, przedstawi ekspertyzę dotyczącą kosztów i opłacalności modernizacji. Profesjonalista przygotuje również dokumentację dla Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej albo dla banków, które będą kredytować ewentualną inwestycję.

Zazwyczaj analiza dokumentów to tylko początek. Głównym zajęciem i źródłem zarobku firm instalacyjnych nie jest bowiem doradzanie, tylko projektowanie i wykonawstwo urządzeń elektrycznych. Także tych, które oszczędzają energię.

Część detalistów poradzi sobie bez doradcy. Każdy przecież wie o energooszczędnych żarówkach, które można połączyć z modułami sterowania (czujniki ruchu, czujniki światła dziennego). Ale już o sterowaniu zegarowym i możliwości współdziałania z żaluzjami, ogrzewaniem, klimatyzacją czy wentylacją zapewne wiele osób nie ma pojęcia. Tylko regulacja oświetlenia, uwzględniająca zmiany światła dziennego, może dać oszczędność energii na poziomie ponad 30 proc. (ze sterowaniem zegarowym – 35 proc.), natomiast wykorzystanie czujników ruchu – rzędu 40 proc.







Zalecenia przy projektowaniu instalacji elektrycznej w sklepie:

- właściwie dobierać moc zawartą w umowie zakupu energii elektrycznej;
- wykorzystywać energooszczędne źródła światła;
- wykorzystywać moduły sterowania (czujniki ruchu i światła dziennego);
- sekcjonować oświetlenie w strefach, gdzie nie przebywają ludzie;
- instalować baterie kondensatorów do niwelowania mocy biernej pobieranej przez urządzenia;
- oprócz ceny sprzętu brać pod uwagę również jego sprawność i żywotność.
Źródło: Elektromont



Jak obniżyłem rachunki za prąd o połowę

W moim sklepie, usytuowanym w centrum Warszawy, w ciągu handlowym budynku mieszkalnego, zamontowane były regały chłodnicze z wbudowanymi agregatami. Nie byłem z nich zadowolony, bo nagrzewała się sala sprzedaży. Klimatyzacja musiała nieustannie pracować, nawet nocą – a i tak latem warunki panujące w sklepie były niezwykle uciążliwe dla obsługi i klientów. Do tego dochodził jeszcze hałas agregatów. Regały chłodnicze nie trzymały prawidłowej temperatury, co wpływało na trwałość przechowywanego towaru. Podwyższona była awaryjność – uszkodzeniu ulegały przeciążone sprężarki. Koszty dokonanych napraw wyniosły 7500 zł. Doskwierały mi też wysokie rachunki za energię elektryczną.

Skuteczne rozwiązanie podsunęła mi firma Elektronika SA. Zdecydowałem się na usunięcie wbudowanych w regały agregatów chłodniczych. Trzy regały zostały „spięte” ze sobą i podłączone do agregatu Copeland ZXME EazyCool, zamontowanego na frontowej elewacji sklepu. Najwięcej obaw budziła niewielka odległość od okien najbliższych mieszkań piętro wyżej – ulica jest ślepa, więc w nocy jest tu cicho i nie ma ruchu samochodów. Agregat spełnił jednak wysokie wymagania mieszkańców dotyczące poziomu hałasu. Teraz płacę o połowę niższe rachunki za energię elektryczną, towar lepiej się przechowuje, bo lady utrzymują zadaną temperaturę, a klienci robią zakupy w przyjemniejszych warunkach.

Źródło: www.elektronika­‑sa.com.pl
Właściciel sklepu spożywczego w centrum Warszawy


Hubert Wójcik

Wiadomości Handlowe, Nr 10 (129) Październik 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.