15.06.2016/13:53

Prezes Res-Drobu: Na rynku drobiu trzeba się wyróżniać

O kierunkach rozwoju rynku drobiu, nowych inwestycjach, a także o konsekwencjach nowego podatku od handlu i zakazu działalności sklepów w niedziele - rozmawiamy z Markiem Jurkiewiczem, prezesem Res-Drobu.

W jakim kierunku będzie się rozwijał rynek drobiu?

Największe szanse na rozwój dostrzegam w eksporcie. Jeszcze kilka lat temu co trzeci polski kurczak wyjeżdżał za granicę, teraz już co drugi. Sinusoida popytu i podaży bardzo się skróciła, co przekłada się na kondycję wolnorynkowych hodowców. Z jednej strony mogą się oni cieszyć kilkoma dniami wysokiej ceny, z drugiej zaś – korekty na rynku bywają bardzo głębokie. Zatem promujemy model współpracy kontraktacyjnej, który wygładza wspomniane górki i dołki, co daje hodowcom możliwość uzyskiwania stabilnego zarobku.

Zakłady mocno konkurują o lojalność hodowców?

Na rynku faktycznie jest duża konkurencja, ale 65 lat historii naszej firmy sprawia, że wiemy jak zatroszczyć się o hodowców. Obecnie planujemy kolejne wzrosty produkcji, więc zapraszamy kolejnych właścicieli ferm drobiu do współpracy. Co więcej, powołaliśmy Uniwersytet Res-Drob, wspierający wiedzą i wyposażający w praktyczne umiejętności osoby, które chcą rozpocząć hodowlę drobiarską i podnieść w tym zakresie swoje kwalifikacje.

Planowany wzrost produkcji będzie związany z nowymi inwestycjami?

W ciągu ostatnich pięciu lat przeprowadziliśmy szereg inwestycji, więc mamy teraz bardzo nowoczesną linię ubojowo-rozbiorową o dużych mocach produkcyjnych. Co więcej, reinwestujemy część środków w urządzenia do pakowania. Opakowanie to przecież nasza wizytówka, taka „kropka postawiona nad i”. Poza tym, nowoczesne maszyny do pakowania drobiu pozwalają znacząco wydłużyć okres przydatności produktu do spożycia, nawet do 16 dni, jeśli chodzi o świeże mięso.

To teraz standard czy szansa na wyróżnienie się na rynku?

Ultranowoczesne rozwiązania do pakowania zdecydowanie nas wyróżniają na tle konkurencji. Naszą największą maszynę do pakowania w atmosferze ochronnej, czyli tzw. MAP, wymieniliśmy już w zeszłym roku i muszę przyznać, ujmując rzecz metaforycznie, że zamieniliśmy Mercedesa na Rolls Royce’a. Nowe urządzenie ma najlepsze możliwe parametry i gwarantuje doskonałą wydajność. Pakujemy na nim całą produkcję mięsa bez kości, czyli kategorii o największej wartości rynkowej.

Rozważa Pan rozwój firmy poprzez przejęcia?

Oczywiście ze względu na to, że nasza firma relatywnie dobrze radzi sobie na rynku, otrzymujemy sporo propozycji zakupu innych zakładów, jednak w tym momencie to temat na bliską przyszłość. Warto jednak zwrócić uwagę, że ze statystyk wynika, iż jeszcze 10 lat temu w Polsce działało ok. 300 zakładów drobiarskich. W zeszłym roku wielkość ta oscylowała wokół ok. 120 rzeźni. Natomiast od początku tego roku zamknięto już kilkanaście mniejszych zakładów drobiarskich, na rynku pozostały dokładnie 102 rzeźnie. Można więc powiedzieć, że jesteśmy branżą na 102!

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Kupiec 17.06.2016

    Chłopak ma duzo racji w tym co mowi.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.