24.03.2020/20:50

Problemy z pracownikami z Ukrainy w sadzie i ogrodzie

Właściciele sadów, szkółek, gospodarstw ogrodniczych są zaniepokojeni sytuacją na rynku pracowniczym wywołaną koronawirusem. Zamknięcie granic powoduje utrudnienia w przepływie pracowników z zagranicy, w tym z Ukrainy, a to oni stanowią podstawę siły roboczej w polskich gospodarstwach - podaje sadnowoczesny.pl. 

Jak mówi Teodor Wojtasik - właściciel plantacji truskawek w Lędzinach - do pracy w jego gospodarstwie potrzebnych jest w sezonie co najmniej 25 osób. W zasadzie 100% obsady to są pracownicy z Ukrainy. Jest on bardzo zaniepokojony tym, jak sytuacja się rozwinie, bo bez tych osób zbiory będą niewielkie. Jeśli nie zbierze owoców, straty mogą sięgnąć nawet setek tysięcy w skali gospodarstwa.
 
Według Piotra Konieczko ze szkółki drzew i krzewów w Gogolinie w branżach ogrodniczych siła robocza jest podstawą, a bardzo dużo pracowników pochodzi z Ukrainy. Twierdzi on, że produkcja roślin bez pracowników fizycznych jest niemożliwa - uprawa jest ciągłym procesem, którego nie można przerwać, wstrzymać w razie potrzeby.

Jego zdaniem na rynku pracy można dostrzec jeszcze jeden istotny problem: osoby, które już przyjechały z zagranicy i szukają zatrudnienia, mogą spotkać się z utrudnieniami. 

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • KrisM 26.03.2020

    EmRe trafione w sedno! Niech zaczną płacić rozsądne pieniądze i napewno znajdą się chętni :) Żałosny i mało obiektywny artykuł, który uwłacza Naszych Sąsiadów z Ukrainy jako tanią siłę roboczą..

  • EmRe 25.03.2020

    pełno ludzi wrócilo do kraju napewno znajdzie się ktoś tylko musicie sami zacząć dobrze płacić

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.