27.03.2017/17:00

Producenci dostrzegli siłę wódek smakowych

Czysta wódka ma prawie 80 proc. rynku, ale jej sprzedaż spada – udział smakowej jest cztery razy mniejszy, ale rośnie.

Udział wódki smakowej wciąż będzie rósł, ponieważ jest wynikiem silnego trendu, który wpływa na zachowania konsumentów nie tylko w Polsce. Ten trend można nazwać dążeniem do różnorodności – chodzi o poszukiwanie nowych doznań, głównie smakowych, ale nie tylko, bo i estetycznych, związanych np. z wyglądem butelki czy etykiety.

Przyczyn tej zmiany można się doszukiwać w rosnących dochodach polskich gospodarstw domowych oraz chęci naśladowania konsumentów z Zachodu (gdzie częściej niż kiedyś podróżujemy). Niektórzy uważają, że odwrót od czystej wziął się stąd, że Polacy po prostu się nią znudzili. Jednak brzmi to trochę tak, jakby powiedzieć, że Francuzi znudzili się winem, a Czesi piwem… a to przecież niemożliwe. Nie chodzi więc raczej o nudę, ale o ciekawość nowych doświadczeń.

Trzy do jednego

Czysta wódka, która bez wątpienia zawsze będzie rządzić na polskich stołach, znalazła się dziś w trudnej sytuacji. Nie dość, że cała kategoria osłabła (do czego w dużym stopniu przyczyniła się podwyżka akcyzy sprzed trzech lat), to czystej podbiera rynek wódka smakowa. Widać to w danych sprzedaży producentów za ubiegły rok, z których wynika, że czysta spadła mniej więcej o 1 proc. i o tyle samo wzrosła smakowa. Widać to również na paragonach. Właściciele sklepów, zwłaszcza tych mniejszych, przyznają, że na jedną sprzedaną butelkę czystej przypadają dwie, trzy smakowe. Oprócz trendu konsumenckiego decydują o tym również proste, praktyczne względy: wódki smakowej nie trzeba popijać ani mieszać. Jeśli komuś nie smakuje czysta, dodaje do niej napój gazowany lub sok (dodatkowy koszt), natomiast jeśli ktoś nie lubi smaku ananasówki, kupuje brzoskwiniówkę – smaków jest dziś na rynku pod dostatkiem. I wciąż powstają nowe, bo ta nisza jest głęboka i dziś trudno przewidzieć, kiedy producenci ją zagospodarują.

Grapefruit czy dzika róża?

Mimo że segment wódek smakowych rozwija się lepiej niż wódki czyste, nie można tego nazwać spektakularnym wzrostem – to raczej tendencja rynkowa. Rozwój wódek smakowych podlega bowiem ograniczeniom, z których największym jest szerokość sklepowej półki. Gdy każdy wytwórca chce wprowadzić choćby trzy smakowe warianty, na regale robi się ciasno, a musi przecież zostać jeszcze miejsce dla czystej wódki, która ma około 80 proc. rynku. Dlatego nawet hipermarkety nie mogą sobie pozwolić na sprzedaż wszystkiego, trzeba wybierać. Producenci o tym wiedzą i nie „wchodzą” we wszystkie istniejące w przyrodzie smaki, a jedynie w takie, które nie kłócą się wizerunkowo z brandem. Mocno upraszczając, chodzi o to, żeby etykieta z motywem szlacheckiego dworku nie zdobiła butelki z wódką o smaku kiwi… Przykładem dobrej „współpracy” butelki, etykiety, nazwy i smaku jest Saska. „Inspiracją dla wyjątkowych smaków Saskiej były nalewki tworzone na polskich dworach szlacheckich. Dziś z bogactwa tej tradycji korzystają współcześni mistrzowie gorzelnictwa (…). Odtworzone trunki kuszą aromatem owoców, dębowych nut i czystością polskiej wódki” – ten opis wódki Saska współgra, zarówno z elegancką, stylizowaną na retro butelką, jak i ze smakami, które marka firmuje: dzika róża, śliwka węgierka, czarny bez.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.