17.05.2014/21:49

Rynek wchłonie nawet 8 000 dyskontów

Trzy pytania do... Pawła Ciszka, prezesa spółki Czerwona Torebka

Pierwsze Dyskonty Czerwona Torebka wystartowały pod koniec 2013 roku. Ile placówek liczy dziś sieć, jakie będą kierunki jej rozwoju i w jaki sposób będzie finansowana ekspansja?

Obecnie działa 11 Dyskontów Czerwona Torebka w dziewięciu województwach. Najwięcej, po dwa, funkcjonuje w woj. lubuskim – w Gorzowie Wielkopolskim i Szprotawie – oraz w pomorskim – w Gdańsku i Słupsku. Natomiast w pozostałych siedmiu województwach – śląskim (Bytom), małopolskim (Nowy Sącz), warmińsko­‑mazurskim (Działdowo), kujawsko­‑pomorskim (Bydgoszcz), zachodniopomorskim (Szczecin), podlaskim (Białystok) oraz dolnośląskim (Oleśnica) – mamy po jednym dyskoncie. Kolejne placówki powstaną w całej Polsce, w miejscach o dużym potencjalne handlowym. Będą to zarówno duże miasta, jak i mniejsze ośrodki powyżej 10 000 mieszkańców. Obecnie mamy już podpisanych ponad 100 umów najmu. Ponadto, posiadamy bazę ponad 500 lokalizacji, które pod kątem handlowym oceniliśmy bardzo pozytywnie. W tym roku uruchomimy kilkadziesiąt obiektów. Projekt sieci dyskontów staramy się rozwijać w oparciu o środki własne. Z sukcesem realizujemy sprzedaż lokali w naszych pasażach handlowych Czerwona Torebka. W ub.r. sprzedaliśmy ich 104 za kwotę 56 mln zł oraz pozostałe obiekty komercyjne za 59 mln zł. Korzystamy również z finansowania zewnętrznego, tj. leasingu i kredytów. Jestem więc spokojny o finansowanie dalszego rozwoju. Docelowo jesteśmy przygotowani na otwieranie 150, a nawet 200 placówek rocznie, co jest możliwe, biorąc pod uwagę nasz zespół ekspansji – jeden z najlepszych w Polsce. Tworzyliśmy projekty, takie jak Eurocash, Biedronka i Żabka, dopiero w zeszłym roku, po 18 latach, zakończyliśmy kontrakt z firmą Jeronimo Martins Polska, dla której pozyskiwaliśmy grunty pod kolejne sklepy.

Na polskim rynku działa już ponad 3000 dyskontów, a szacuje się, że jest miejsce na 5000. Czy Czerwona Torebka, startując tak późno, ma jeszcze szansę być liczącym się graczem?

Polski rynek może przyjąć więcej dyskontów niż 5000. Moim zdaniem jest na nim miejsce na 7000­‑8000 takich placówek. W ostatnim czasie zauważamy ekspansję sieci dyskontowych poza dużymi miastami, gdzie rynek nie jest jeszcze tak nasycony. Szczególnie duży potencjał rozwojowy istnieje we wschodnich i centralnych województwach. Nasz rynek wciąż jest zdecydowanie mniejszy od europejskich standardów – w Niemczech, gdzie mieszka trochę ponad dwa razy więcej konsumentów niż u nas, funkcjonuje już niemal 16 000 dyskontów. W Polsce wciąż bardzo dużą rolę odgrywa handel tradycyjny, który stanowi blisko połowę rynku. Wszystko wskazuje jednak na to, że w ciągu najbliższych lat niezależne sklepy, które nie zdecydują się na dołączenie do sieci o znacznej sile zakupowej, nie przetrwają. Nowoczesne formaty handlowe wygrają tym, że mają siłę zakupową, powtarzalność, schematy działania i silny marketing. Miejsce na rynku po niezależnych sklepach zajmie m.in. Dyskont Czerwona Torebka. Przy okazji warto powiedzieć o tendencji, jaką jest ewolucja sieci dyskontowych. Obecnie zarówno Biedronka, jak i Lidl, coraz mniej przypominają dyskonty, zbliżając się do supermarketów. Te drugie zaś schodzą trochę „niżej”, wprowadzając coraz więcej produktów pod marką własną. Wobec tego na rynku tworzy się nisza dla projektu typowo dyskontowego, gdzie stosuje się standardowe ułożenie sali sprzedaży, a oferta jest skrojona pod klienta. Chcemy tę sytuację wykorzystać, wprowadzając nasz koncept dyskontu.

Czym chcecie się odróżnić od konkurencji? I czy nie ma Pan obawy, że jeśli Dyskont Czerwona Torebka wprowadzi jakieś innowacyjne rozwiązanie, to Biedronka, Lidl i Netto skopiują je, zyskując więcej dzięki skali działalności?

Naszym podstawowym wyróżnikiem i przewagą rynkową będzie świadoma rezygnacja z produktów marki własnej. Właśnie w ten sposób chcemy przyciągnąć klientów – poprzez sprzedaż wysokich jakościowo produktów w hurtowych cenach. Mamy stabilny szkielet asortymentowy, ale staramy się reagować na informacje zwrotne, które otrzymujemy od klientów i jesteśmy otwarci na zmiany. Dowodem tego podejścia jest niedawna decyzja o wprowadzeniu oferty pieczywa, czy możliwości płacenia kartą.

Oczywiście wprowadzenie każdej nowości zawsze wiąże się z obawą o naśladownictwo. Najczęściej jednak kopiowane są nowinki, polegające na wzbogaceniu wyposażenia sklepu, czy wprowadzeniu nowych technologii oraz elementów wyposażenia placówek. Wyróżniki zaproponowane przez Dyskont Czerwona Torebka są natomiast głęboko zakorzenione w koncepcji sklepu i polegają przede wszystkim na odpowiednim doborze asortymentu.
Sebastian Szczepaniak

Wiadomości Handlowe, Nr 5 (135) Maj 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.