05.05.2017/14:40

Sieć supermarketów zachwiała chorwacką polityką

To sieć supermarketów zbyt duża by upaść. Próby jej uratowania wywróciły koalicję rządzącą Chorwacją i mogą spowodować przedwczesne wybory parlamentarne. Portal Politico opisuje historię Agrokor, koncernu produkcyjno-handlowego, który zatrudnia ok. 60 tys. osób. Jest to zarazem opowieść o bałkańskim kapitalizmie kolesiów.

Agrokor należy w 95% do Ivicy Todorića, zwanego Bossem, który rozpoczął jako właściciel małej kwiaciarni, a teraz mieszka w zamku na przedmieściach Zagrzebia. Jak wylicza Politico, przychody firmy sięgają nieco poniżej 7 mld euro rocznie – to ok. 15% PKB Chorwacji.

Gdy firma zachwiała się pod ciężarem długów, rząd premiera Andreja Plenkovića pospiesznie uchwalił prawo, które pozwoliło państwu na interwencję ratunkową. Todorić ustąpił ze stanowiska w firmie, a stery przejął wyznaczony przez rząd sztab kryzysowy, który podjął rozmowy z wierzycielami.

Opozycja ruszyła do boju i zażądała dymisji ministra finansów Zdravko Marića, który aż do początku 2016 r. był wysokim menedżerem finansowym w Agrokorze. Marić zarzekał się, że nic nie wiedział o kłopotach finansowych firmy, ale opozycja i tak wniosła o wotum nieufności. Wniosek poparła grupa małych partii antykorupcyjnych Most, która współtworzy koalicję rządową. Głosowanie odbyło się w czwartek 4 maja i skończyło się remisem 75:75 głosów.

Minister ocalał, ale zdaniem portalu Politico losy rządu wiszą na włosku. Premier Plenković za karę wyrzucił z rządu trzech ministrów z Mostu, czwarty odszedł sam. Rząd stracił większość w Parlamencie.

Politico cytuje niezależnego analityka politycznego Žarko Puhovskiego, który stwierdził bez ogródek, że skoro przez ostatnie dwie dekady wielu najważniejszych urzędników państwowych rekrutowano z Agrokoru, to nic dziwnego, że to nie państwo kontrolowało firmę, tylko Agrokor kontrolował państwo.

Agrokor produkuje mięso, nabiał, lody, wodę butelkowaną oraz tłuszcze do smażenia, jest też największym dystrybutorem prasy. Należące do koncernu supermarkety Konzum to największa sieć detaliczna na Bałkanach. Bez niej zachwiałby się chorwacki sektor turystyczny, bo w wielu miejscowościach Konzum to jedyny sklep spożywczy.

Firma popadła w kłopoty, bo postawiła na szaleńczy rozwój i w ciągu dekady narobiła długów na ok. 6 mld euro, podczas gdy giełdowa kapitalizacja spółki to tylko 1 miliard euro. Jej wybrykom spokojnie przyglądały się banki i emitenci obligacji, zadowoleni z wyższego oprocentowania długów, a także dostawcy, zadowoleni z wyższych cen zakupu towarów, na jakie godziła się sieć.

Teraz trzeba realizować plan ratunkowy. Główni wierzyciele próbują znaleźć kupców wierzytelności. Rząd chorwacki zatrudnił firmę konsultingową, która ma doradzać przy restrukturyzacji Agrokoru. Miejscowe banki wyłożyły ok. 80 mln kapitału obrotowego, ale aby utrzymać firmę w ruchu, do końca roku potrzeba jeszcze 450 mln euro. Nad minimalizacją strat głowią się ministrowie handlu Słowenii, Bośni, Serbii i Czarnogóry – w tych krajach obecność Agrokoru była znacząca.

Cała ta historia potwierdza trafność starego powiedzenia: „Jak jesteś winien bankowi sto tysięcy, to masz problem. Jak jesteś winien sto milionów, to bank ma problem.”

Źródło: Politico.eu

Dodaj komentarz

Więcej na temat:

1 komentarz

  • ciekawy 06.05.2017

    ciekawi mnie jakby w polskich warunkach wyglądały ewentualne problemy Jeronimo Martins? Biedronka poszła by na sprzedaż?

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.