07.07.2014/22:06

Solidarność pomogła Colianowi

Rozmowa z Janem Kolańskim, prezesem spółki Colian Holding

Jak przejęcie Solidarności przełożyło się na pozycję spółki Colian? Czuje się Pan mocarzem na rynku słodyczy?

Domykamy konsolidację, złożyliśmy już wniosek o połączenie spółek. Cały proces chcemy zakończyć w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, by móc dobrze przygotować się do sezonu bożonarodzeniowego. Wraz z konsolidacją dokonaliśmy zmiany nazwy spółki na Colian Sp. z o.o. Teraz koncentrujemy się na silnym wsparciu naszych wiodących marek, jak Familijne, Grześki i Hellena. Mamy silną pozycję w waflach i chcemy ją jeszcze umocnić, a przejmując Solidarność, staliśmy się istotnym graczem w segmencie pralin. Solidarność oferuje produkty świetnej jakości, które mają renomę w kraju i za granicą. Śliwka Nałęczowska w czekoladzie jest znana nawet w Hongkongu. Świetnie przyjęły się galaretki Jolly i cukierki Toffino.

Z punktu widzenia portfolio Solidarności fuzja była niemal niezauważalna, a jak wyglądała z punktu widzenia pracowników obu firm? Były roszady personalne, redukcje etatów?

Nie było potrzeby przeprowadzania spektakularnych zmian. Jeśli chodzi o portfolio, oczywiście mamy pewne plany, ale tu też wielkich rewolucji nie będzie.

Może warto wzmocnić Goplanę Solidarnością i powalczyć o udziały w segmencie czekolad? Moglibyście przecież wprowadzić duże tabliczki, które szybko zdobywają rynek.

Rozważamy też taki scenariusz, proszę o cierpliwość, mamy już przygotowany plan działania.

Jak radzą sobie inne marki z portfolio Coliana?

Jesteśmy zadowoleni z pozycji impulsowych Grześków, wafli Familijnych, gdzie Gofrowe okazały się innowacją w słodyczach, dzięki której poprawiliśmy udziały rynkowe. Marka Appetita przeszła relaunch, który został pozytywnie przyjęty przez rynek, rosną udziały tego brandu. Dzięki atrakcyjnej szacie graficznej produkty mocno wyróżniają się na półce z przyprawami.

Żałuje Pan, że siedem lat temu przejął Hellenę? Jej gwiazda jakoś nie rozbłysła na nowo.

Rozbłysła, Hellena uzyskała duże udziały rynkowe w kategorii oranżad, ale gorzej było z rentownością. Zgodnie z naszą strategią, oferujemy najwyższą jakość produktu, bazując na wysokiej jakości surowcach. Nie zastępujemy cukru słodzikami. Stąd trudności, bo ceny cukru gwałtownie wzrosły. Napoje to trudna kategoria, w której liczy się wolumen, ale nie powiedzieliśmy ostatniego słowa, walczymy i będziemy walczyć. W tym sezonie znów jest wyjątkowo głośno o Hellenie. Jej sztandarowy produkt – Oranżadę – promuje w ogólnopolskiej kampanii znany kabaret Ani Mru Mru. Zaskakujemy też kolejną porcją nowości, m.in. impulsową wersją Oranżady w puszce oraz nowymi smakami napojów niegazowanych, które są produkowane na linii aspetycznej, dzięki czemu nie zawierają konserwantów. Ostatnio skoncentrowaliśmy się na optymalizacji portfolio i promocji napojów rodzinnych w butelkach powyżej 1 l. Wpłynęło to na poprawę naszej efektywności, co można było zauważyć już w ubiegłym roku. Warto przypomnieć, że Oranżada Hellena pozostaje liderem rynkowym w swojej kategorii. W tym roku przewidujemy dobry wynik dywizji napojowej.
W waszym portfolio nie ma produktów, które wpisywałyby się w modny trend prozdrowotny. Marką Siesta rynku bakalii nie zawojowaliście. Czuje Pan niedosyt?
Koncentrując się na innych brandach, nieco mniej skupialiśmy się na marce Siesta, ale zamierzamy to nadrobić. Mamy pomysły na jej rozwój.

Na jakim etapie jesteście, jeśli chodzi o wymuszoną przez UE zmianę oznakowań na opakowaniach?

Szczęśliwie dla firmy termin wejścia w życie tych przepisów zbiega się ze zmianą szaty graficznej szeregu opakowań, więc proces przebiega sprawnie. Z jego realizacją zdążymy na czas, przy czym należy podkreślić, że w Polsce i Unii Europejskiej brakuje długoterminowej polityki w tym obszarze. Przecież mówimy o przedsięwzięciu, które rodzi dodatkowe koszty dla producentów.

Dużo mówi się o innowacjach w branży spożywczej, ale prawdziwe nowinki przychodzą do nas z Zachodu. Zgodzi się Pan z taką opinią?

Bezsprzecznie nasze zakłady należą do najnowocześniejszych w Europie, a wyroby mają doskonałą jakość. Jeśli chodzi o rozwój, wszystko rozgrywa się o budżety. Zachodni producenci dysponują laboratoriami na całym świecie, mają potężne środki na prace badawcze. Polscy wytwórcy nie osiągnęli jeszcze takiego etapu rozwoju, by móc działać z rozmachem, w dodatku rynek gra ceną. Ale próbujemy wymyślać coś nowego. Familijne wafle Gofrowe to przykład udanej innowacji, czego dowodem jest wzrost udziałów marki w segmencie wafli familijnych.

Na jakim etapie jest budowa zakładu w Bydgoszczy? Kończycie tę inwestycję?

Tak, jesteśmy na finiszu. Kończymy konsolidację produkcji w Bydgoszczy i zwiększamy nasze moce produkcyjne m.in. w kategorii nowych, innowacyjnych produktów.
Słodycze mają w Polsce nie najlepszą opinię. Branża próbuje się bronić, podkreślając walory czekolady. Może przydałaby się jakaś kampania edukacyjna?
Czekolada może być dobrym przykładem, posiada wiele walorów zdrowotnych, jest wytwarzana z naturalnych składników, które mają pozytywny wpływ na zdrowie, co zostało potwierdzone naukowo. Poza tym z 43 kilogramów cukru, które rocznie spożywa przeciętny Polak, tylko kilogram jest spożywany w formie czekolady, a nasza branża odpowiada za około 3 kilogramy.
Anna Terlecka

Wiadomości Handlowe, Nr 6-7 (136) Czerwiec - Lipiec 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.