04.05.2016/12:01

Spisywanie cen w sklepach - dozwolone, czy zabronione?

Czy spisywanie cen jest zabronione? Nie. Czy warto uprzedzić kierownictwo sklepu, że będzie się spisywało ceny? Tak, bo wtedy można uniknąć nieprzyjemności.

Prawie wszyscy śledzą ruchy konkurencji, bo to pozwala ustalać własne ceny na atrakcyjnym dla klientów poziomie. Małe sklepy wysyłają „na zwiad” własny personel, duże placówki zazwyczaj korzystają z usług zewnętrznych firm. Jedni i drudzy mają to samo zadanie – spisać ceny wybranych produktów w sklepach, które są dla danej placówki konkurencją. W przypadku małych sklepów jest to zazwyczaj osiedle, w przypadku super- i hipermarketów chodzi o placówki działające w określonym, nawet kilkukilometrowym, promieniu.

Cena to nie tajemnica

Spisywanie cen – choć jest zjawiskiem powszechnym – wciąż budzi sporo kontrowersji. Większość detalistów, mimo negatywnego nastawienia do osoby, która przyszła „na przeszpiegi”, nie reaguje. W końcu sami robią to samo… Wciąż jednak spotkać się można z sytuacją, że właściciel każe przestać i wyjść. Czy ma do tego prawo? – Nie ma przepisów, które zabraniają spisywania cen. Cena nie jest tajemnicą handlową – wyjaśnia Agnieszka Majchrzak z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zatem zabronić nie można, jednak zdaniem przedstawicielki UOKiK-u, jeśli przedsiębiorca czuje się poszkodowany, może dochodzić swoich praw przed sądem na podstawie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Chodzi tu jednak nie o sam fakt spisywania cen, ale o to, co później konkurent z nimi zrobi. Jeśli wykorzysta je w reklamie porównawczej, może się spodziewać reakcji w postaci pozwu sądowego.

Spisuje czy rozmawia?

Sytuacji, kiedy właściciel lub kierownik każe komuś przestać spisywać ceny, jest w ostatnich latach coraz mniej. Wprawdzie osób sprawdzających ceny jest tyle samo, a może nawet więcej, ale one same są mniej widoczne. Głównie za sprawą coraz łatwiejszego dostępu do cyfrowych urządzeń rejestrujących dźwięk i obraz. Dziś trudno spotkać w sklepie osobę, która do spisywania cen używa długopisu i notatnika. Od tego są smartfony, którymi można robić zdjęcia lub – udając rozmowę – nagrywać na dyktafon. – Skąd mam wiedzieć, czy on robi zdjęcie półki? Może rozmawia przez telefon, może się przegląda w monitorze telefonu albo fotografuje siebie – zastanawia się Janusz Minchberg, dyrektor zarządzający w Delikatesach CM.

Wprawdzie osoba spisująca ceny działa zgodnie z prawem, jednak nic nie straciłaby, gdyby uprzedziła o swoich zamiarach kierownictwo sklepu. Lepiej robić to jawnie – pracując z ukrycia, łatwiej coś przeoczyć lub pomylić. I nie naraża się na pytanie w stylu „A ma pan pozwolenie?”.
 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.