19.08.2014/22:08

Spór o opłaty półkowe

Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji ma chronić słabszych uczestników rynku – producentów przed władzą silniejszej strony, czyli sieci handlowych. Interpretacja jej zapisów przez sądy może jednak naruszyć fundamenty handlu.

Intencją ustawodawcy było wyeliminowanie praktyki pobierania od dostawców przez wielkie sieci opłat za sam dostęp do półki. Prosty i jednoznaczny zapis art. 15 ustawy: „czynem nieuczciwej konkurencji jest utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku, w szczególności przez: (…) pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży” stał się przedmiotem interpretacji i sporów między prawnikami, a orzekane na jego podstawie wyroki budzą kontrowersje nawet w środowiskach prawniczych.

Sprzeczne stanowiska

W Monitorze Prawniczym (nr 6/2014) dr Małgorzata Sieradzka zastanawia się, czy wystarczy stwierdzić sam fakt pobrania opłaty „innej niż marża handlowa”, czy też raczej konieczne byłoby wykazanie utrudnienia dostępu do rynku wskutek jej pobrania. W tej kwestii można wyróżnić dwa stanowiska: dominuje pogląd, że przesłanka utrudniania dostępu do rynku objęta jest domniemaniem prawnym, czyli wystarczy wykazać, że pobrano od dostawcy dodatkowe świadczenie pieniężne. Sądy przyjmują często, że każdy taki czyn skutkuje utrudnianiem dostępu do rynku i ma nieuczciwy charakter. Jeśli przedsiębiorca uważa, że jego działania nie miały takich cech, powinien to wykazać. To na nim spoczywa ciężar dowodowy! – Automatyzm orzekania w sprawach pobierania opłat innych niż marża handlowa, bez szczegółowego badania konkretnego przypadku, nie tylko prowadzi do wypaczenia celu jego wprowadzenia. Zmierza też do kwalifikacji jako nieuczciwej konkurencji wszystkich innych niż marża opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży – podkreśla prawniczka.

Zgodnie z drugim stanowiskiem, utrudnianie dostępu do rynku powinno zostać udowodnione, ponieważ kontrahenci mogą umawiać się co do różnych opłat, stanowiących ekwiwalent za świadczenia inne niż sama sprzedaż towaru. – Czynem nieuczciwej konkurencji nie będzie pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży, jeśli nie następuje w celu utrudnienia dostępu do rynku. Bowiem samo pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży nie wystarcza do kwalifikacji danego zachowania jako nieuczciwej konkurencji – podsumowuje autorka.

W tym samym Monitorze Prawniczym dr hab. Paweł Podrecki podziela powyższe stanowisko i argumentuje, że dla mniejszych producentów, których nie stać na reklamę, korzystanie ze wsparcia dystrybutora czy detalisty może być korzystne: – Z tego powodu generalne założenie, że zakaz pobierania opłat za przyjęcie towarów do sprzedaży, czyli tzw. opłat półkowych, przyczynia się do utrudniania dostępu do rynku, nie zostało potwierdzone badaniami ekonomicznymi. Prawdopodobny może być natomiast wniosek przeciwny, zgodnie z którym bezwzględny zakaz opłat półkowych może prowadzić do dyskryminacji mniejszych producentów i niekorzystnych skutków dla konkurencji.

Niestety, w orzecznictwie często przesłanka utrudniania dostępu do rynku objęta jest domniemaniem prawnym. Za typowy przykład niech posłuży cytat z orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 27 lutego ub.r.: Jeżeli na sprzedawcę, również w formie tzw. umów promocyjnych, zostają nałożone obowiązki dodatkowych świadczeń pieniężnych, należy domniemywać, że w ten sposób uiszczana jest w rzeczywistości zabroniona opłata za przyjęcie towaru do sprzedaży. Sprzedający korzysta w takim przypadku z ułatwienia dowodowego w wykazywaniu popełnienia przez kupującego czynu niedozwolonej konkurencji, o jakim mowa w art. 15 ust. 1 pkt. 4 Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Wystarczające będzie wykazanie przez niego, że, poza obowiązkami wynikającymi z typowej umowy sprzedaży, uiszczał na rzecz kupującego dodatkowe należności w pieniądzu.

Marketing w opałach

Przedsiębiorcy, których mają chronić przepisy o zakazie nieuczciwej konkurencji, mają poważne wątpliwości co do realnych skutków ich egzekwowania. Wskazują, że słuszne co do zasady zapisy, jeśli są stosowane automatycznie, nijak się mają do rzeczywistości i nie tylko mogą utrudniać działalność biznesową, ale czasem wręcz godzą w jej podstawy.

Właściciel kilku osiedlowych sklepów z regionu łódzkiego zwraca uwagę na mnogość i zróżnicowanie „innych niż marża” opłat pobieranych od dostawców. W praktyce stosuje się dziesiątki różnych tytułów opłat, wiele z nich istnieje „od zawsze” i są naturalnym, oczywistym elementem relacji biznesowych z kontrahentami. – Dysponuję miejscami paletowymi i niejako „wynajmuję” je producentom, którzy chcą zwiększyć sprzedaż. Wydając gazetkę, ponoszę koszty druku i dystrybucji, zmniejszam też marżę na promowane towary, a za to pobieram od dostawców opłatę za wejście do gazetki. Organizuję degustacje, na które dostaję od producentów pewną ilość towaru „w gratisie”, często też to producent współfinansuje koszt obsługi imprezy. Takie i wiele innych działań prosprzedażowych rozlicza się fakturami marketingowymi. Jeśli te narzędzia się nam odbierze, to co nam zostanie? – pyta nasz rozmówca.

Dyrektor regionalnej hurtowni spożywczej przypomina, że przyjęcie do dystrybucji wyrobu nieznanego producenta podnosi ryzyko wystąpienia strat. Trzeba się tym ryzykiem „podzielić” z producentem, inaczej próba wprowadzenia na rynek słabiej rotujących towarów – przynajmniej na początku – nie miałaby ekonomicznego sensu. – Niedawno przyszedł do mnie lokalny cukiernik z ofertą smacznych ciastek w dobrych cenach. Ale jego towar jest na rynku nieznany, trzeba go wypromować, ponieść koszty i ryzyko. Gdyby nie opłata „za indeksy”, odszedłby z kwitkiem – przyznaje menadżer. Zwraca też uwagę na inny aspekt przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Jego zdaniem ustawa powinna odnosić się przede wszystkim do relacji pomiędzy podmiotem dominującym a jego mniejszymi dostawcami. – Czym innym są praktyki stosowane przez wielkie sieci wobec mniejszych producentów, a czym innym relacje pomiędzy równorzędnymi podmiotami, albo nawet sytuacja odwrotna – gdy moim dostawcą jest duży koncern. Jeśli prowadzę jedną z kilku lokalnych hurtowni, a obok działają jeszcze duzi hurtownicy, jak Specjał, Eurocash czy Selgros, to jak ja mogę utrudnić dostęp do rynku np. Maspeksowi? – dziwi się hurtownik.

Syndyk działa energicznie

Od kilku miesięcy rośnie zaniepokojenie wśród dystrybutorów artykułów spożywczych. Krakowska firma Canesco, producent tzw. energetyków, obecnie w upadłości układowej, występuje do byłych odbiorców z pozwami o zwrot opłat marketingowych. Jednym z nich jest właściciel hurtowni z południa Polski. – Koszt produkcji napojów energetycznych stanowi zaledwie ułamek ich ceny, większość kosztów przypada na marketing. Dlatego tylko w moim przypadku kwota roszczenia przekracza 100 000 zł. Kontaktowałem się z właścicielami kilkunastu firm, większość z nich także została pozwana. Może chodzić o miliony, a to tylko jeden producent. Co będzie, jak odezwą się następni? – niepokoi się przedsiębiorca.

Skontaktowaliśmy się z mec. Tomaszem Tabiszem, którego kancelaria prowadzi te sprawy w imieniu Canesco. Nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi na pytania wobec ilu podmiotów gospodarczych mocodawca kancelarii może mieć roszczenia; ile spraw jest w toku; ile się zakończyło; jakimi wyrokami oraz na jaką podstawę prawną powołuje się powód – czy ma ona związek z ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji?

Łączna wartość różnych opłat marketingowych pomiędzy wszystkimi podmiotami w handlu FMCG jest nie do oszacowania, ale można przyjąć, że sięga kilku procent obrotów branży. To grube miliony. W tej sytuacji różnice interpretacyjne czy automatyzm w orzekaniu przez sądy oznaczają ogromne ryzyko dla przedsiębiorców. Oczywiście na razie tylko ryzyko potencjalne, bo żadna firma nie będzie dochodzić zwrotu opłat marketingowych, jeśli nie jest przekonana, że padła ofiarą nieuczciwej konkurencji. Nikt nie chciałby prowadzić interesów z takim partnerem. Ale w przypadku firm w upadłości relacje z kontrahentami nie mają znaczenia. Trudno się zatem dziwić, że syndyk wykorzystuje wszelkie możliwości odzyskania pieniędzy. Taki ma obowiązek. Dopóki jednak kwestia „opłat innych niż marża” nie zostanie prawnie doprecyzowana, żaden handlowiec nie może spać spokojnie.

101_separator



Przepisy zamiast producentów chronią sieci

Działania przedsiębiorcy można sklasyfikować jako czyn nieuczciwej konkurencji dopiero, gdy na skutek zachowań opisanych w omawianym przepisie, dojdzie do utrudnienia dostępu do rynku. Innymi słowy, istotą czynu nieuczciwej konkurencji, zawartego w przepisie art. 15 ust. 1 pkt 4 uznk, jest utrudnianie dostępu do rynku, a nie pobieranie innych niż marża handlowa opłat. O ile wykładania językowa tego przepisu może powodować rozbieżności interpretacyjne, to wykładnia historyczna i celowościowa nie pozostawiają wątpliwości co do jego stosowania. Mianowicie, wprowadzony przepis miał uniemożliwić stosowanie przez duże sieci handlowe praktyk pobierania dodatkowych opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży, bez ekwiwalentnego świadczenia po stronie sieci handlowej. Wykładnia celowościowa natomiast nie może ograniczać swobody umów pomiędzy stronami. W szczególności gdy transakcja dotyczy podmiotów o podobnej sile rynkowej, trudno uzasadnić wprowadzanie jakichkolwiek ograniczeń w ustaleniach umownych pomiędzy stronami. Nie można akceptować takiej wykładni tego przepisu, która ograniczałaby strony w możliwości ukształtowania treści stosunku prawnego z wykorzystaniem konstrukcji przez prawo dopuszczonych lub nawiązywania pomiędzy stronami, w ramach współpracy w sprzedaży towarów, także innych umów, w tym umów o świadczenie usług. Obecnie przyjmowana przez sądy wykładnia przepisu art. 15 ust. 1 pkt 4 uznk, w której wiele rodzajów opłat innych niż marża handlowa traktuje się jako opłatę za przyjęcie towaru do sprzedaży, rodzi niebezpieczeństwo nadużyć. Taka wykładnia nie tylko powoduje ingerencję w swobodę umów pomiędzy partnerami handlowymi, ale odnosi odmienny skutek od zamierzonego, prowadzi bowiem do sytuacji, w której niejednokrotnie ochronę uzyskuje podmiot mający przewagę rynkową. Równie niepokojące jest częste stosowanie przez sądy domniemania prawnego, że każda inna opłata niż marża handlowa skutkuje utrudnieniem dostępu do rynku.

101_separator
Konrad Kaszuba

Wiadomości Handlowe, Nr 8 (137) Sierpień 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.