14.10.2016/12:40

Szef PiP: Prawo pracy jest takie samo dla stoczni i dla małego sklepu. Tak nie może dalej być!

Ale są i takie sytuacje, kiedy łamanie umów cywilno-prawnych, jest dla małych sklepów sposobem na przetrwanie, bo pozwala im obniżyć koszty do stopnia opłacalności prowadzenia biznesu.  

To zjawisko dotyczy nie tylko małych sklepów, ale małych polskich firm w ogóle. Dlatego my jako Inspekcja w przypadku najmniejszych przedsiębiorstw działamy przede wszystkim prewencyjnie i edukacyjnie, starając się kontrolować głównie większe jednostki. Ale to tych najmniejszych jest najwięcej, wciąż generują one najwięcej PKB, a mają największe problemy. Sen z powiek spędza mi fakt, że polskie prawo pracy jest takie samo dla stoczni czy huty, jak i dla osiedlowego warzywniaka. Wciąż nie ma w tej materii żadnego zróżnicowania. Tak nie może dalej być.

Będzie pan składał w tej sprawie wnioski do ustawodawcy?

Tak. Już w sprawozdaniu z działalności PIP za rok 2015 wskazaliśmy na wiele anomalii, jakie funcjonują w polskim prawie pracy. Tak było w przypadku trzech różnych rozporządzeń nt. wózków widłowych, wszystkie wydane w krótkim czasie przez jednego ministra. Inny przykład: współczesne oświetlenie elektryczne jest bezpieczne dla człowieka, a wciąż obowiązuje bardzo stary przepis o zakazie pracy w miejscu bez oświetlenia naturalnego. Pracodawcy muszą ten przepis obchodzić zatrudniając ludzi na pół etatu, aby wykazać, iż nie jest to ich stałe miejsce pracy.

Jakby pan podsumował dotychczasowe kontrole we wszystkich sklepach, zarówno tych najmniejszych jak i sieciowych?

W zakresie zatrudniania osób w sklepach wielkopowierzchniowych nieprawidłowości praktycznie nie ma. Nie stwierdzamy pracy na czarno oraz wynagrodzenia poniżej minimalnej krajowej. Ponadto odsetek osób zatrudnionych w marketach w oparciu o umowy cywilno-prawne jest niewielki. Natomiast w zakresie bezpieczeństwa pracy nieprawidłowości jest nieporównywalnie więcej w sklepach dużych. W znacznym stopniu wynika to z faktu, iż mały sklep po prostu nie posiada wysokich regałów, wózków widłowych itp. Tym niemniej tak wyglądają zebrane przez nas dane.

Współpraca: Łukasz Moch

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • gosc 13.10.2016

    zamoknąć koncerny w niedziele,zarobią wtedy Polskie sklepiki.

  • Jacek 12.10.2016

    Tytuł artykułu nieadekwatny do treści artykułu, gdzie nie wyjaśnia się dlaczego zakaz handlu w niedzielę spowoduje wzrost nadużyć. A swoją drogą lubię te określenia, że małe sklepy generują najwięcej PKB - na jakiej podstawie ten urzędas tak twierdzi ? Pewnie ogląda tylko TV PIS z ich komunistyczną, kłamliwą propagandą.

  • carmelone 11.10.2016

    No pewnie, że spowoduje. Niektórzy tego nie widzą - pytanie, czy nie chcą widzieć, czy po prostu jest im to na rękę

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.