30.11.2013/22:53

Szkodnik w sklepie

Czas spojrzeć prawdzie w oczy: czy jesteś pewien, że w oferowanych przez twoją placówkę produktach nie rozwijają się mole spożywcze, na zapleczu nie grasują myszy i szczury, a pod regałami nie czają się karaluchy i prusaki? Podpowiadamy, jak rozprawić się ze wstydliwym problemem.

Na obecność jakich szkodników najczęściej narażony jest sklep spożywczy?

Do najpowszechniej spotykanych należą szczury, ptaki, muchy domowe, muszki owocowe, prusaki, karaluchy, mrówki faraona, kilka gatunków owadów, określanych szkodnikami magazynowymi, oraz rozkruszki. Problemem są też pająki, a latem – osy i komary. Większość tych szkodników może przenosić groźne choroby, łącznie z salmonellą, włośnicą, a nawet dżumą. Dlatego każdy produkt, który mógł mieć z nimi styczność, nie nadaje się do spożycia.

Jak poznać, że w sklepie są szkodniki?

Przyglądać się podłodze na zapleczu – mogą na niej zalegać odchody gryzoni i ptaków. W sklepach zasiedlonych przez liczne kolonie mrówek można zauważyć ich obecność wokół produktów, na półkach, ścianach itp. Gryzonie siekaczami przegryzają przewody elektryczne i wodociągowe, doprowadzając czasem do pożarów i zalań. W hurtowniach oferujących produkty DDD (dezynfekcja, dezynsekcja, deratyzacja) można kupić dyspenser z feromonami, do których lgną mole spożywcze. Wystarczy włożyć taką fiolkę do kieszeni kurtki i przejść się po sklepie. Jeśli mole są, to niebawem przylecą, zwabione zapachem. Jeden dyspenser wystarcza na około trzy miesiące, kosztuje 5 zł. Dwa lata temu entomolog wynajęty przez jednego z producentów żywności, odwiedził, udając „tajemniczego klienta”, dziesięć sklepów wielkopowierzchniowych. W ośmiu stwierdził obecność moli spożywczych. W dwóch kolejnych nie miał szans dokonać inspekcji: z jednego został wyproszony przez czujną ochronę, w kolejnym, pod pretekstem porządków, wyproszono go z działu z bakaliami i skierowano na mięsny...

Jakiego rodzaju produkty są zagrożone zanieczyszczeniem ze strony moli spożywczych?

Przede wszystkim bakalie (a więc i czekolady z orzechami czy rodzynkami, cukierki), ale również sucha karma dla zwierząt, produkty sypkie (mąka, otręby, kasze, groch).

Wielu klientów, kupując zanieczyszczony produkt, np. czekoladę z larwami, oskarża producenta. Czy słusznie?

Tylko ekspert jest w stanie określić z dużym prawdopodobieństwem, kiedy doszło do zanieczyszczenia. Niekoniecznie miało to miejsce w fabryce. Niewątpliwie, w Polsce nadal można spotkać zanieczyszczone zakłady produkcyjne, np. młyny, ale prawda jest taka, że wiele hurtowni i sklepów, ograniczając koszty, nie korzysta z usług renomowanych firm DDD. Oczywiście, może się też zdarzyć, że do zanieczyszczenia doszło w domu osoby, która kupiła produkt.

Czy tzw. „owocówki”, które gromadzą się na stoiskach warzywnych, stanowią zagrożenie?

Muszki owocowe, czyli tzw. wywilżny, które lgną do rozkładających się substancji roślinnych, są nie tylko dokuczliwe, ale i niebezpieczne! Szkodliwe są i larwy, i osobniki dorosłe, gdyż zanieczyszczają soki, dżemy, kiszone ogórki czy owoce, przenosząc drobnoustroje, w tym grzyby pleśniowe i bakterie, które zakłócają procesy fermentacyjne.

Jak zwalczać pająki?

Nie zwalczać. Są one pożyteczne, bo jako drapieżniki eliminują owady, będące rzeczywistymi szkodnikami (np. muchy czy prusaki). Jeśli w sklepie są pająki, to oznacza, że są w nim również inne owady – to z nimi się rozprawmy, pozostawiając pająki w spokoju.

Na co zwracać uwagę przy dostawach towaru?

Na terminy przydatności do spożycia. Im starszy produkt, tym większe ryzyko, że na którymś z etapów jego produkcji i przechowywania doszło do zanieczyszczenia. Dlatego ważne jest przestrzeganie przez detalistę zasady FIFO ( „pierwsze przyszło, pierwsze wyszło”). Sprawdźmy też uważnie opakowania. Uszkodzenia na zgrzewie, mikroskopijne otwory wielkości nawet 0,3 mm (czasem producent sam dziurkuje opakowanie, by mogło ujść powietrze), nierówne szwy w workach, np. z karmą dla zwierząt – to furtka dla szkodnika. Gąsienice omacnicy potrafią przegryźć opakowanie z grubej folii polietylenowej, by utorować młodszym osobnikom drogę do pokarmu.

Czy to prawda, że placówki spożywcze, działające w sąsiedztwie sklepu zoologicznego, są bardziej narażone na obecność szkodników?

Tak. Sklepy zoologiczne są narażone na obecność np. moli spożywczych, z uwagi na dużą ilość często nieosłoniętego pokarmu, np. suchej karmy na wagę. Zagrożone są więc markety spożywcze działające w centrach handlowych. Owady i gryzonie z łatwością pokonują te kilkadziesiąt metrów.

Jak walczyć ze szkodnikami?

Inaczej walczy się z gryzoniami, inaczej z ptakami, a jeszcze innego podejścia wymaga plaga moli spożywczych. W każdym przypadku najlepiej skorzystać z usług wyspecjalizowanej firmy z branży DDD. Bardzo istotne jest też dbanie o sklep – dokładne wymiatanie okruszków żywności, kurzu itp. Cóż z tego, że podłoga jest codziennie myta, skoro pod regałami (szczególnie w miejscach, gdzie stykają się moduły) zalega mnóstwo brudu?

Czym się kierować, wybierając firmę DDD?

Przede wszystkim ceną usługi. Firma, która podejmuje się dezynsekcji hipermarketu za 300­‑400 zł najpewniej tylko udaje, że rozprawia się z problemem. Realne koszty w przypadku placówki wielkopowierzchniowej zamykają się w kwocie 2000 zł miesięcznie. W małym sklepie opłata jest proporcjonalnie niższa (300­‑400 zł).
Anna Terlecka

Konsultacja: prof. dr hab. Stanisław Ignatowicz, SGGW

Wiadomości Handlowe, Nr 11-12 (130) Listopad - Grudzień 2013

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Karol 19.12.2017

    Witam,
    świetny i rozbudowany artykuł odnośnie walki ze szkodnikami. Osobiście polecam także artykuły na stronie firmy INSEKTPOL. Jest tam bardzo dużo informacji na temat różnego rodzaju szkodników. Polecam.

    Pozdrawiam

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.