19.08.2014/22:06

Tanioch, spółdzielczy rywal Biedronki

Hurtownia Marpol z Wołomina organizuje sieć dyskontów pod szyldem Tanioch. Do współpracy zaprasza stołeczne spółdzielnie Społem. Placówki powstają w sąsiedztwie Biedronek, by ułatwić klientom porównywanie cen.

Według naszych informacji pod koniec lipca działało pięć sklepów Tanioch – trzy należące do Społem Wola, a dwa do Mokpolu. Pomysłodawca, podwarszawska hurtownia Marpol z Wołomina, już w ub.r. przedstawiła spółdzielcom projekt „sklepu wyprzedażowego”, do którego klienci przychodzą nie codziennie, a co kilka dni, w celu uzupełnienia zapasów. Pomysł podchwyciła Społem Wola, która ruszyła z pierwszym Taniochem w kwietniu, potem do inicjatywy dołączył Mokpol. Nie widać za to entuzjazmu ze strony tak znaczących spółdzielni, jak Społem Śródmieście czy Społem Praga Południe. Skąd ten sceptycyzm? Ryszard Jaśkowski, prezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców Społem, odmówił komentarza, twierdząc, że nie zna szczegółów inicjatywy.

Klient łapie okazję

Odwiedziliśmy należącego do spółdzielni Mokpol Taniocha przy ul. Puławskiej, kilkaset metrów od centrali Biedronki i jej sztandarowego sklepu. Lokal, o powierzchni sprzedaży około 300 mkw., jest własnością Mokpolu. Odkąd zawisł nowy szyld, sporo się tu zmieniło. Ubyło personelu – zamiast dziewięciu pracowników, jest ich teraz czterech, a sklep jest czynny krócej (w tygodniu w godzinach 10­‑18). Środek zajmują palety, znacząca część produktów trafia do sprzedaży w ramach krótkich serii (tzw. akcje in­‑outowe, w których specjalizują się dyskonty). Ceny? Nawet o 60 proc. niższe od standardowych, przeważają końcówki „7” (np. 1,87 zł). Dla klienta to sygnał, że marża jest skrupulatnie wyliczona, więc nie przepłaca się nawet o grosz.

Organizatorzy sieci uzasadniają, że towar jest tańszy, z uwagi na krótkie terminy przydatności do spożycia, ale na opakowaniach widnieją często odległe daty, łącznie z rokiem 2016. – W miarę, gdy rośnie wolumen sprzedaży, dostajemy coraz lepsze warunki zakupu, co przekłada się również na terminy przydatności – słyszymy od rozmówcy reprezentującego Społem Wola.

Klienci nie kryją zadowolenia. – Jesteśmy dopiero drugi raz, więc trudno powiedzieć, czy będziemy tu kupować. Raczej tak, choć Biedronkę też planujemy odwiedzać choćby z przyzwyczajenia – słyszymy od pary emerytów w Taniochu przy Puławskiej (w koszyku kawa Nescafé i herbata Lipton, ale to dopiero początek zakupów). Kasjerka przywołuje entuzjastyczne reakcje innych kupujących: – Klientka mówiła mi, że przestała robić zakupy w Biedronce.  I emeryci, i młodzi, mówią, że teraz to jest ich sklep. Narzekają tylko, że późno otwieramy – opowiada. Z perspektywy kasjerki świetnie sprzedają się: sery żółte na wagę (niecałe 15 zł/kg, niektórzy kupują całe bloki), kawa Pedros (5,17 zł za 250 g), musztarda Kamis za 1,87 zł, Olej Kujawski (5,99 zł). Wzięcie ma nawet specjalistyczny Benecol (7,97 zł za mały kubek). W sumie na półkach znajdziemy około 500 okazyjnych SKU.

Sylwester Cerański z Mokpolu przekonuje, że klienci Taniocha muszą „nauczyć się” tego sklepu. – Już zauważyli, że towar często pojawia się w krótkich seriach, że terminy przydatności produktów mogą być krótsze niż przywykli, że asortyment jest ograniczony. Tanioch jest trochę podobny do sklepu z odzieżą używaną – klient wpada, by łapać okazję. Bywa że na widok wyjątkowo dobrej oferty ludzie skrzykują się telefonicznie – mówi Cerański. Dodaje, że do pracy w Taniochu zostali oddelegowani pracownicy, którzy są komunikatywni, bo tutejszy klient potrzebuje więcej uwagi.

Mile widzianym sąsiadem Taniocha jest Biedronka. Przede wszystkim generuje ruch, poza tym kupujący mogą sami porównać ceny w obu placówkach i wyciągnąć wnioski, gdzie jest taniej.

Tanioch niczego nie udaje

Gros towaru pochodzi z Marpolu. Cerański podkreśla, że wołomińska hurtownia ponosi pełną odpowiedzialność za wstawiany do sklepu towar (gdy coś się przeterminuje, płaci za utylizację), ale ceny ustala Mokpol. Dodatkowo spółdzielcy we własnym zakresie organizują tańsze produkty, szukając końcówek serii i wszelkiego rodzaju okazji, np. Mokpol kupuje alkohol w Eurocashu, pieczywo w SPC, a warzywa w firmie Warzywko. Bezpośrednią współpracę nawiązali też z Renem, dostawcą mrożonek. – Musieliśmy zejść z marży, ale w zamian dostaliśmy więcej miejsca w zamrażarce na ekspozycję naszej marki własnej Renifer, a chcemy mocno propagować ten brand – mówi przedstawiciel hurtowni Ren, którego spotkaliśmy w Taniochu przy Puławskiej. Produkty Renifera, a dostępnych jest w Taniochu około 15 SKU, sprzedają się obiecująco. Ceny w bonecie są średnio o 30 proc. niższe od rynkowych.

Koncepcja Taniocha wciąż się rodzi. Pieczywo i warzywa nie miały być silną stroną tych sklepów, ale już po kilku tygodniach od otwarcia spółdzielcy wzmacniają oba działy.

Liczne kontrowersje budzi nazwa. – Tanioch kojarzy mi się z czymś negatywnym. Część klientów może tylko z tego powodu unikać zakupów w tych sklepach – mówi nam anonimowo przedstawiciel jednego z producentów. Przedstawiciel Mokpolu przekonuje, że ten szyld broni się, bo jest prawdziwy. – Tanioch niczego nie udaje. Oddaje filozofię konceptu – mówi Sylwester Cerański. Zapowiada, że docelowo szyld Mokpolu zniknie z fasady. Z kolei w Społem Wola obie marki będą funkcjonować obok siebie. Wola zapowiada, że jeszcze w tym roku przekształci w Taniocha kilka kolejnych ze swoich 32 placówek.

Czas na dyskontowy chleb

Z innych części kraju napływają doniesienia o kolejnych dyskontowych inicjatywach. Kielecka Piekarnia Pod Telegrafem otworzyła właśnie przy swojej piekarni minidyskont z pieczywem. Wczorajszy chleb, którego termin przydatności do spożycia upłynie następnego dnia, kupimy tu za 0,99 zł, czyli o ponad połowę taniej niż świeże pieczywo. Wojciech Barycki z działu obsługi klienta piekarni podkreśla, że głównym celem, który przyświeca inicjatywie, jest zapobieganie marnotrawstwu żywności. – To odpowiedź na potrzeby konsumentów, którzy muszą liczyć każdą złotówkę w portfelu – mówi Wojciech Barycki. Dodaje, że zainteresowanie wczorajszym pieczywem jest bardzo duże, ale na razie za wcześnie, by oceniać potencjał projektu.



101_separator
Kolejny pionierski projekt w Mokpolu

W styczniu br. pisaliśmy w „WH”, że stołeczna spółdzielnia uruchomiła unikatowy koncept przy ul. Targowej na warszawskiej Pradze. Kilku producentom, właścicielom wiodących marek, spółdzielcy dali wolną rękę w stworzeniu własnych ekspozycji. Powstały światy marek, m.in. Wedla, Milki, Coca­‑Coli i Heinekena. Choć producenci sporo zainwestowali, po niespełna pół roku unikatowe wystawki zniknęły z Targowej. Projekt, zwany roboczo „halą producencką”, zastąpił Tanioch. Sylwester Cerański z Mokpolu tłumaczy, że lokalizacja okazała się zbyt trudna (wokół budynku trwa budowa metra, lokal mieści się w podziemiach, nie ma parkingu), zaś Mokpol nie jest jedynym operatorem, który ma kłopoty – z brakiem frekwencji borykają się również inni najemcy obiektu – Żabka i Rossmann. Cerański zapewnia, że koncept hali producenckiej zostanie odtworzony, ale w nowej lokalizacji.

(ATE)

101_separator







Outlet-z-pieczywem

Anna Terlecka

Wiadomości Handlowe, Nr 8 (137) Sierpień 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.