30.05.2016/10:07

Tesco i Biedronka chcą produkować żywność

Próba przejęcia przez większościowego akcjonariusza grupy Jeronimo Martins udziałów w dużych spółkach produkcyjnych dowodzi, że właściciel Biedronki mocno dywersyfikuje swoją działalność. Podobne kroki podjęło już także brytyjskie Tesco.

Na świecie nasila się tendencja przejmowania przez duże sieci handlowe zakładów produkcyjnych. Są to zwykle fabryki mięsno-wędliniarskie lub przetwórnie owocowo-warzywne. Coraz częściej koncerny operujące super- i hipermarketami próbują nabywać też udziały w hodowlach rolnych o profilu ekologicznym. Tymczasem eksperci wskazują, że coraz więcej zakładów spożywczych na Starym Kontynencie, nie tylko tych powiązanych z sieciami handlowymi, sprowadza surowce zarówno z bliskiej, jak i bardzo odległej zagranicy, np. azjatyckich plantacji. Zjawisko to dotyczy m.in. warzyw w puszkach. Wprawdzie są one pakowane na liniach w Europie, ale uprawa często prowadzona jest na terytorium Chin.

Farmy nie zawsze prawdziwe

W marcu br. Tesco wprowadziło na rodzimy rynek około 80 produktów o siedmiu odmiennych nazwach, w ramach serii marki własnej Farms: „Redmere Farms” dla warzyw, „Suntrail Farms” dla owoców z importu, „Rosedene Farm” dla jagód, jabłek i gruszek, „Boswell Farms” dla wołowiny, „Woodside Farms” dla wieprzowiny, „Willow Farms” dla drobiu, a także „Nightingale Farms” dla sałatek. Choć jak zapewnia centrala detalisty, powstają one w większości przypadków w rodzimych gospodarstwach hodowlanych, to nie brak jednak głosów, że placówki te są tylko miejscem, gdzie następuje pakowanie produktów pochodzących z różnych zakładów, w tym z importu.

Krytycznie do oferty Farms podchodzą media branżowe w Europie, a także niektóre portale społecznościowe, twierdząc, że jednostki te mają z prawdziwymi godpodarstwami rolnymi niewiele wspólnego. Francuski magazyn „Lineaires” wskazuje, że na „naciąganie” informacji o hodowlanym pochodzeniu nowych marek pozwala detaliście bardziej elastyczne ustawodawstwo brytyjskie. Odnotowuje, że tylko pewna część towarów Farms rzeczywiście powstaje w rodzimych gospodarstwach rolnych, reszta zaś jest wytworem marketingowym. Póki co sprawa nie dotyczy Polski. - Produkty z serii Farms zostały stworzone na potrzeby rynku brytyjskiego i tylko tam są dostępne, trudno mi zatem odnosić się do ich pochodzenia – powiedział nam Michał Sikora, rzecznik prasowy spółki Tesco Polska.

O rzekomo nieuczciwe praktyki w związku z informacjami na opakowaniach produktów oskarżany jest również Jeronimo Martins. Portugalscy producenci wieprzowiny zarzucają mu, że umieszcza on na pochodzącej z zagranicy wieprzowinie naklejki sugerujące, że mięso jest towarem krajowym, po czym sprzedaje je w swoich sklepach Pingo Doce. Jak twierdzi Joao Correia, jeden z producentów mięsa z ojczyzny detalisty, lokalni przedsiębiorcy ustalili, że JM umieszcza etykiety z portugalską flagą na pochodzącym z Hiszpanii antrykocie. Właściciel Biedronki broni się twierdząc, że „całkowicie wypełnia krajowe przepisy” w tej materii.

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • huma 30.05.2016

    I co wy na to mięsiarze i mleczarze? Może jednak trzeba pomyśleć o przyszłości i trochę lepiej traktować polski handel? hę?

  • nickelback 30.05.2016

    Polacy jak zwykle dostają największy syf, trudno to w ogole nazwac zywnoscią, sama chemia. NAjlepsze partie towarow zawsze sprzedawane są w Europie zachodniej. Minie jeszcze dlugo czasu zanim polscy konsumenci nauczą się głosować nogami...

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.