28.04.2020/09:28

Tomasz Buraś, DHL Express Polska: Koronawirus zmieni układ przepływów w łańcuchu dostaw [WYWIAD]

Poszczególne kraje wprowadziły wiele restrykcji sanitarnych oraz ograniczeń związanych z przemieszczaniem się, które spowodowały wiele zamieszania. Z drugiej strony niemal wszyscy uruchamiają pakiety pomocowe dla przedsiębiorców. Czego branża kurierska i logistyczna oczekuje od strony rządowej?

Wszystko, co ułatwi pracę naszym klientom, ułatwi też pracę nam. Generalnie istotna jest przejrzystość działań ze strony rządów poszczególnych państw. Wszystkie pakiety ochronne, które są wprowadzane w poszczególnych krajach, powinny być zrozumiałe dla przedsiębiorców.
Drugą rzeczą jest dialog z naszą branżą. Pandemia pokazała, że branża logistyczna i kurierska jest żywotnym elementem funkcjonowania ludzi i gospodarki. Dzisiaj wspieramy nie tylko szpitale czy instytucje medyczne, ponieważ dowozimy im maseczki i artykuły higieniczne, ale również umożliwiamy zachowanie ciągłości działania fabryk, przywożąc im komponenty. To z kolei sprawia, że są one w stanie utrzymać miejsca pracy. Wydaje mi się, że adekwatnie do tej roli, czyli bycia swego rodzaju krwioobiegiem gospodarki – w każdym kraju, nie tylko w Polsce – oczekiwałbym rzeczywistych rozmów z branżą o tym, co jest nam potrzebne. To chociażby uproszczenie procedur celnych. Nasi kontrahenci często nie rozumieją pewnych zawiłości, my musimy im to skrupulatnie tłumaczyć, co nie jest proste. Dobrze byłoby stworzyć pewne międzynarodowe standardy. To oczywiście trudne, ale rządy poszczególnych krajów będą musiały się z tym zmierzyć. Wierzę jednak, że dostrzegą one istotę branży logistycznej i kurierskiej dla codziennego życia i funkcjonowania.

Powiedział Pan, że w Chinach zaobserwowaliście wyraźne odbicie. Czy to oznacza, że producenci będą tam chcieli zostać na dłużej, czy przeciwnie – po tym, jak w Europie sytuacja zostanie opanowana, część produkcji przeniesie się tutaj?

Dywersyfikacja łańcuchów dostaw będzie postępować. Spodziewam się, że największe globalne „trade lines”, czyli przepływy między USA i Chinami oraz Chinami i Europą mogą lekko ulec modyfikacji. Może wzrosnąć znaczenie mniejszych, alternatywnych tras. Zyskać może Europa Środkowo-Wschodnia, która już teraz jest źródłem zasilającym w produkty np. branżę automotive. Po kryzysie wiele firm może dokonać redefinicji strategii biznesowych i wyprowadzić część produkcji z Chin – właśnie w tę część świata. Wielu naszych klientów – głównie producentów, którzy mieli bardzo scentralizowane łańcuchy dostaw i kupowali przede wszystkim w Chinach – dzisiaj dość poważnie planuje przeniesienie części operacji w inne rejony. To może być szansa dla Polski. Mimo wszystkich problemów, które koronawirus powoduje w naszym kraju, Polska funkcjonuje całkiem nieźle. Nie doszło do zamknięcia zakładów produkcyjnych czy centrów magazynowych. Dzięki temu z naszego kraju obsługiwana jest część zamówień dla mocniej dotkniętych pandemią miejsc w Europie Zachodniej. Mam tu na myśli chociażby ulokowane w naszym kraju centra dystrybucyjne dużych firm z branży e-commerce.  Pewną barierą będą koszty, które w Europie będą wyższe. Można jednak zauważyć, że dla wielu firm to nie one są jednak najistotniejsze. Ważniejsze jest, żeby towar dotarł na czas i możliwe było zachowanie ciągłości funkcjonowania danego przedsiębiorstwa.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.