03.05.2014/11:49

W Łęcznej bylejakość nie przejdzie

Od połowy ub.r. Stokrotka – również ta w Łęcznej – ma własną logistykę, wcześniej obsługiwał ją Tradis. Dostawy są teraz lepiej dostosowane do potrzeb, zawsze na czas, łatwiej też organizować promocje.

W okolicy znajdują się bloki i osiedle domków jednorodzinnych, ale klientami Stokrotki są głównie przyjezdni z ościennych miejscowości, jak Puchaczów, Milejów czy Ludwin. Raczej wymagający – płacą, ale nie akceptują bylejakości, zarówno w towarze, jak i w obsłudze. Sklepy, które nie spełniają tych wymagań, przestają się liczyć i szybko znikają z rynku. A Stokrotka się rozwija. Pod koniec zeszłego roku zmienił się wystrój placówki. Wymieniono regały, doszły nowe strefy tematyczne, pojawiły się monitory informujące o promocjach, stoisko owocowo-warzywne urosło trzykrotnie (a jego obrót dwukrotnie), poprawiła się estetyka i funkcjonalność. Odkąd sklep wprowadził odpiek pieczywa, znacznie wzrosła liczba „porannych” klientów. Wcześniej, idąc do pracy, wstępowali po bułki gdzie indziej. Teraz nawet chleb z pobliskiego bazaru nie jest dla Stokrotki konkurencją.

Kto raz zajrzy, ten wraca

Sklep stoi przy trasie Lublin-Chełm, dlatego ma sporo przejezdnych klientów. Wielu przywiązuje się do placówki. „Ale ładnie, a ja jeszcze nigdy tu nie byłem” – podobne komentarze kierowniczka Elżbieta Barczak słyszy kilka razy w miesiącu. – Później widzę tych ludzi, jak regularnie robią u nas zakupy. To dla mnie duża radość, kiedy wracają – mówi szefowa. Pracę w sieci rozpoczęła 18 lat temu, a w Stokrotce przy Polnej jest od 2009 roku, czyli od otwarcia. – Początki były trudne. Po pół roku, 500 metrów stąd otworzyło się duże Tesco. Myśleliśmy, że już po nas – wspomina– Ale klienci docenili jakość, zwłaszcza lady mięsnej, wędlin, garmażerki i oczywiście obsługę – wylicza Elżbieta Barczak. 100 metrów od sklepu jest Biedronka, kolejna tylko trochę dalej, do tego dwa Tesco i targowisko, a mimo wszystko Stokrotce rosną obroty – mniej więcej o 7 proc. na kwartał.

Dużo promocji

„Ulubione w dyskontowej cenie”, „Promocja”, „Produkt z katalogu”, „Wyprzedaż”, „Drugi za pół ceny” – to znaki towarzyszące towarom na półkach. Jest ich mnóstwo, każdy w innym kolorze, każdy zachęca do zakupu. Jeśli ktoś nie zauważy cenówki na regale – choć to prawie niemożliwe – znajdzie podpowiedź na podłodze w formie naklejki o powierzchni mniej więcej 1 mkw. A jeśli i to przeoczy, o promocji dowie się z ekranu LCD albo z radiowęzła. Można odnieść wrażenie, że większość towarów jest objęta promocją. Już na pierwszy rzut oka widać, że sklep jest dobrze zorganizowany: krótkie kolejki do kas, szerokie alejki, czyste koszyki, duże cenówki, zrozumiałe opisy towarów. Widać także, że temu kto to wszystko planował, zależało na dobrej komunikacji z klientem. Cel osiągnięto: poruszanie się i orientacja na sali sprzedaży nie sprawia najmniejszego problemu. Oferta Stokrotki zaspokoi potrzeby zarówno najbardziej wymagających klientów, jak i tych o niewyszukanych potrzebach. Dla przykładu ceny wód zaczynają się już od 69 gr za półtoralitrową butelkę. Tyle kosztuje woda marki własnej TAK!, produkowana przez renomowaną Ustroniankę. Wśród produktów z logo TAK!, oprócz napojów, dostępne są słodycze, oleje, przetwory owocowo-warzywne, dodatki do potraw, herbaty, konserwy, makarony, zupki „chińskie”, karma dla zwierząt i artykuły higieniczne.









Tekst i zdjęcia
Hubert Wójcik

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.