03.09.2018/18:09

W przyszłym roku w handlu będzie dużo trudniej o podwyżki! [WYWIAD]

W perspektywie kolejnego roku zapowiadane jest lekkie spowolnienie wzrostu gospodarczego, możemy domniemywać, że te skłonności do rekrutacji, ale też do dawania podwyżek, będą nieco ograniczone - mówi portalowi wiadomoscihandlowe.pl Andrzej Kubisiak, dyrektor ds. analiz w Work Service.

Z badań Work Service wynika, że oprócz przemysłu, to sektor handlu chce zatrudniać najwięcej. Jakiego pracownika potrzebuje handel w tej chwili?

Handel potrzebuje przede wszystkim pracownika do pracy fizycznej, do pracy na kasach czy na halach sprzedażowych. Widzimy, że branża ma duże potrzeby rekrutacyjne, ale część tych potrzeb wynika z dużej rotacji pracowniczej. Branża musi sobie dzisiaj poradzić z tym, że ma duży przepływ pracowników pomiędzy poszczególnymi podmiotami działającymi na rynku. Rekrutacje nie tylko mają zwiększać poziom zatrudnienia, ale głównie uzupełniać wakaty, które powstają w wyniku rotacji.

Firmy muszą zrobić coś z tą zbyt dużą rotacją. Jakie działania są podejmowane? Wprowadzać kolejne bonusy pozapłacowe?

Tu są różne strategie. Firmy mają pewną granicę do konkurencji na poziomie płacowym, ponieważ mają też określone budżety na dany rok. Widzimy w naszych badaniach, że ta skłonność do dawania podwyżek w drugiej połowie roku, już jest nieco słabsza niż była w pierwszych dwóch kwartałach. To również dotyczy sektora handlowego.

Trzeba powiedzieć, że ograniczanie rotacji przez benefity jest oczywiście często skutecznym rozwiązaniem, ale nie jedynym jakie można w takich warunkach podejmować. Firmy handlowe mają jednak duży problem, bo bardzo często rywalizują o bardzo podobny profil kandydata z dużym sektorem przemysłowym, który również potrzebuje pracowników fizycznych, niewykwalifikowanych; a także z usługami.

To na co ja bym zwrócił uwagę, to fakt, że spadła w stosunku do pierwszego kwartału pula firm z tego sektora, które mówią, że mają trudności rekrutacyjne. Oznacza to, że nieco mniej firm handlowych planuje zwiększenie poziomu zatrudnienia. Można to także połączyć z informacjami o zakazie handlu w niedzielę, który w międzyczasie się pojawił. Efekt jest widoczny – firmy mają mniejsze trudności rekrutacyjne przy nowych rekrutacjach.

Czyli jeden dzień bez pracy w tygodniu pozwolił sieciom przesunąć część pracowników na pozostałe dni tygodnia, w tym piątki i soboty?

Dzisiaj większym problemem jest rotacja niż pozyskiwanie nowych kandydatów i tutaj widać, że sektor handlowy musi sobie z tym się poradzić.

W dwóch poprzednich latach handel detaliczny mocno napędzał dynamikę wzrostu płac na rynku pracy. Biedronka i Lidl ścigały się, kto da więcej? Teraz mamy ciszę. Jak sytuacja będzie wyglądała w perspektywie kolejnego roku? Czego można się spodziewać?

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.