08.04.2014/14:19

W tym Odido pomysły są na wagę złota

Rodzinny sklep Odido w Brennej rozrastał się trzy razy. Najpierw właścicielka przerobiła na salę sprzedaży magazyn, później pokój dla turystów, resztę dobudowała. Ale gdy upomniała się o garaż, maż odpowiedział: Nigdy!

Brenna to mała miejscowość turystyczna na Śląsku Cieszyńskim. Niedaleko stąd do Wisły i Ustronia. Zimą przyjeżdżają narciarze, latem amatorzy pieszych wędrówek. Należący do małżeństwa Hellerów Kaprys (w sieci Odido) leży nad rzeczką, która, gdy tylko robi się ciepło, przyciąga turystów i miejscowych. Zasiadają na brzegu, podziwiają góry, jedzą i piją. A gdy czegoś zabraknie, mają zaledwie kilka metrów do sklepu pani Beaty. Czy to zima, czy lato, grzechem byłoby narzekać na brak sezonu. No, chyba że wczesną wiosną, kiedy śniegu już nie ma, a na biesiadę nad rzeczką jeszcze za zimno.

Ostatnia przeróbka
Mąż pani Beaty miał wolną działkę, a ona pracowała w Społem. Oboje mieli więc środki i know­‑how, żeby otworzyć własny sklep. Wystartowali w 2006 roku od niewielkiego punktu, który sąsiadował z równie małym garażowym sklepikiem. Konkurencja upadła, a w Kaprysie robiło się coraz ciaśniej. Najpierw zlikwidowali ścianę, przyłączając do sali sprzedaży magazyn. Wystarczyło na dwa lata. Następny „pod nóż” poszedł pokój przeznaczony na wynajem. Ostatnia przeróbka nie wymagała burzenia ścian, przeciwnie – Hellerowie dobudowali pomieszczenie biurowo­‑magazynowe. Sklep ma teraz 88 mkw. Miałby więcej, gdyby nie determinacja męża, który stanowczo sprzeciwił się pomysłowi zaadaptowania garażu. Żeby w przyszłości nie ulec żonie, podłogę garażu kazał wylać na innym poziomie, niż w sklepie.

Liczy się każdy kawałek podłogi
Inaczej wygląda sklep, który od początku był zaplanowany na 90 metrów, a inaczej przerabiany z kilku pomieszczeń. To nie znaczy, że ten drugi jest gorszy. Robiąc zakupy w Kaprysie, można odnieść wrażenie, że osobny zakątek z chemią gospodarczą powinien znajdować się w każdym sklepie.
Pomysłowość pani Beaty widać na każdym kroku. W dziale mięsnym, pośrodku ściany, znajdowało się okno, z którego widać było sąsiednie pomieszczenie – nic ciekawego. Właścicielka przesłoniła je drewnianą wystawką obsuszanych wędlin. Strzał w dziesiątkę: czego nie trzeba, nie widać, a wędliny sprzedają się lepiej. W niewielkim sklepie jest kilka czytników cen. Urządzenia nie tylko pokazują cenę na ekranie, ale także czytają na głos – to ukłon w stronę starszych, niedosłyszących klientów.
Właścicielka zaczynała od kilkunastu metrów kwadratowych, dlatego wie, jak cenny jest każdy skrawek powierzchni. W jednym z zaadaptowanych pomieszczeń znajduje się karma dla zwierząt, zupy w proszku, które ze względu na turystyczny charakter miejsca mają duży udział w ofercie Kaprysu, olej, oliwy i jeszcze kilka innych regałów. Pośrodku stoi boneta z mrożonkami, a nad nią – żeby nie marnować cennego miejsca – wisi półka z mokrymi sosami. Wcześniej znajdował się tu dział mięsny, ale właścicielka szybko, i bez pomocy speców od technik sprzedaży, zorientowała się, że to był błąd. – Stoisko było przy wejściu, więc klienci wpadali, kupowali wszystko na grilla, i uciekali. Praktycznie reszta sklepu dla nich nie istniała – mówi Beata Heller. To się zmieniło, kiedy lada mięsna trafiła na koniec sali sprzedaży. Obroty od razu podskoczyły.

Dobra współpraca z operatorem
Duży udział w urządzaniu sklepu miał i wciąż ma personel. Jedna z ekspedientek, która wcześniej pracowała w sklepie chemicznym w Skoczowie, poddała pomysł rozbudowania działu z chemią gospodarczą. Doświadczenie z poprzedniej placówki podpowiedziało jej, że w tej kategorii tkwi potencjał. Okazało się, że trafiła w potrzeby zarówno mieszkańców Brennej, jak i turystów. Podobnie było z mąką prosto z młyna. Jedna z pracownic (w sklepie pracuje ich sześć na pełny etat i jedna na pół) zauważyła, że mąka cieszy się w okolicy dużym wzięciem. Dzięki temu powstało osobne stoisko, a obroty wzrosły. Swoje zrobiła moda na zdrową żywność. Właścicielka wyszukała kilka hurtowni z tym asortymentem, żeby w Kaprysie też można było dostać ziarna i płatki. Chwyciło: kupują i miejscowi, i przyjezdni.
Detalistka jest otwarta również na głosy klientów. Czasem wręcz pyta, co sami zmieniliby w sklepie. Tak dowiedziała się np., że słabo ich widać z drogi (sklep znajduje się kilkadziesiąt metrów od głównej ulicy). Zamontowała więc lepsze oświetlenie, ale jeszcze nie takie, o jakim marzy. Na to trzeba będzie uzbierać trochę grosza. Ktoś inny zwrócił jej uwagę, że oprócz koszyków przydałyby się wózki. Choć sklep jest niewielki, i sporo w nim zakamarków, klienci mają teraz do dyspozycji dwa wózki. W planach jest także wymiana mebli na stoisku piekarniczym i regału z warzywami, który też już się zestarzał.

Kto może, ten pomaga
Kaprys wstąpił do Odido trzy lata temu. Właścicielka jest zadowolona ze współpracy z doradcami, bo – jak przyznaje – choć wcześniej pracowała w handlu, wszystkiego nie wiedziała. – Co, gdzie umieścić, w jakiej kolejności – to pytania, na które najlepiej potrafią odpowiedzieć eksperci. Ale wiadomo, że trochę słuchamy, a trochę robimy po swojemu. Mamy własne obserwacje, np. ludzie na wsi nie są przekonani do pakowanych produktów, głównie wędlin. Biedronka jest niecałe 10 minut drogi piechotą, tam produktów paczkowanych jest pod dostatkiem – mówi Beata Heller. Cieszy się, kiedy obroty są na stałym poziomie. Oczywiście, wolałaby, żeby rosły, ale ostatnio o to niełatwo. Brenna żyje z turystów, ale niestety miejscowi się wykruszają. Ludzie, którzy kiedyś budowali tu domy, są coraz starsi i wyjeżdżają. A konkurencja jest potężna. Jadąc główną ulicą Brennej, co chwila mija się sklep spożywczy. Przewagą pani Beaty jest fakt, że działa na własnej ziemi, więc nie musi płacić czynszu. Może też liczyć na pomoc teściów i męża, który pracuje w innej firmie, ale od końca czerwca do sierpnia, gdy zaczyna się sezon turystyczny, udziela się w Kaprysie.







Tekst i zdjęcia Hubert Wójcik

Wiadomości Handlowe, Nr 4 (134) Kwiecień 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.