13.02.2014/20:31

W wygodnym sklepie

11­‑proc. spadkowi liczby małoformatowych placówek spożywczych w latach 2007­‑2012 towarzyszył 6­‑proc. przyrost sklepów convenience. Dziś to, obok dyskontów i supermarketów, najszybciej rosnący format handlu. Pozyskanie nowych klientów gwarantuje tradycyjnym sklepom wprowadzenie elementów convenience.

Placówka convenience to zazwyczaj niewielki samoobsługowy sklep działający w pobliżu ruchliwych miejsc lub na osiedlach, który oferuje towary pierwszej potrzeby i kładzie nacisk na impulsy oraz ofertę alkoholową.
Często, przy okazji zakupów, klient może w nim załatwić inne sprawy, np. opłacić rachunki.

Sklep ma być dla ludzi

Jak przekonuje projektujący sklepy Krzysztof Kaźmierczak, wprowadzanie elementów convenience trzeba rozpocząć od zmiany sposobu myślenia o handlu: – Detalista musi przekierować priorytety ze swojego zarobku na spełnienie oczekiwań klienta – mówi ekspert.
Czasami ludzie zaopatrują się w danym sklepie, bo nie mają alternatywy, tzn. konkurencja jeszcze się nie otworzyła albo jest już zamknięta. Godziny pracy dostosowane do potrzeb klientów oznaczają, że np. w okolicy fabryki, w której pierwsza zmiana przychodzi na szóstą rano, sklep musi być otwierany o 5, najpóźniej 5.30. – Czas pracy najłatwiej zweryfikować przez system komputerowy, pozwalający prześledzić liczbę paragonów w różnych porach dnia. Ponadto trzeba zorganizować dostawy wedle oczekiwań klienta – np. zapewnić ciepły chleb wieczorem, gdy ludzie wracają z pracy, lub zimne napoje w upały – mówi Kaźmierczak.

Po zakupy z praniem

Convenience to również sposób obsługi, który musi być szybki, łatwy i wygodny. Według Krzysztofa Kaźmierczaka kolejka do kas zabija całą ideę convenience. Klient zdaje sobie sprawę, że zapłaci trochę więcej, ale w zamian oczekuje wygody. Ponieważ ma niewiele czasu, przy okazji chciałby załatwić inne sprawy: opłacić rachunki, kupić kartę telefoniczną czy bilet komunikacji miejskiej. – Można nawet nawiązać współpracę z pralnią chemiczną i przyjmować pranie. Albo postarać się, by przy sklepie stanął paczkomat – radzi Kaźmierczak. Akceptacja kart to w sklepie convenience wręcz konieczność.
Równie konieczna, także ze względu na sprzedaż dużej ilości słodyczy, jest klimatyzacja. Nieprawidłowy dobór urządzenia niskiej jakości oraz błędy podczas instalacji mogą prowadzić do wzrostu kosztu eksploatacji nawet o 70 proc. Nie warto też oszczędzać na meblach. Jeśli regały są zbyt głębokie, zniszczone, mają różne wymiary i niespójny design, lepiej je wymienić. Regały powinny być tej samej głębokości. Wysokość gondoli w małym sklepie to maksimum 130 cm, zaś regałów przyściennych – 190 cm.
– Klient w sklepie convenience nie kupuje na zapas, ale zaspokaja bieżące potrzeby i zachcianki, dlatego musi szybko i łatwo odnaleźć się w asortymencie placówki – mówi Kaźmierczak. Jego zdaniem przeciętny kupujący zaspokaja swoje bieżące potrzeby (żywność, podstawowe kosmetyki) przy pomocy niespełna 200 SKU. Dlatego 2500 indeksów dostępnych na małej powierzchni daje mu poczucie dużego wyboru. W przetowarowanych placówkach łatwiej o bałagan, a kupujący mają problemy ze znalezieniem poszukiwanych produktów. Takie warunki sprzyjają też działalności złodziei. Eksperci radzą, by 60 proc. sali sprzedaży zajmowała ekspozycja towaru, a pozostałe 40 proc. zostawić kupującym. Aby sprawdzić, czy placówka ma optymalną liczbę mebli do zorganizowania ekspozycji, należy wyliczyć sumę powierzchni wszystkich półek, a następnie podzielić ją przez powierzchnię sali sprzedaży. – Prawidłowy wynik mieści się w przedziale od 0,9 do 1,3. Wyższy wskaźnik to sygnał, że sklep jest zagracony – informuje Kaźmierczak.

Chytry dwa razy traci

Organizując ekspozycję danej kategorii, należy przeznaczyć na nią tyle miejsca, ile wynosi jej udział w obrotach sklepu. W sklepie convenience około 60 proc. obrotu generowana jest w strefie przykasowej, głównie dzięki sprzedaży słodyczy, alkoholu, wyrobów tytoniowych oraz lodów. Co więcej, siedem na dziesięć produktów przy kasie kupowanych jest pod wpływem impulsu. Dlatego strefa kasy, oprócz urządzeń ekspozycyjnych dobranych do wielkości i kształtu pomieszczenia, powinna być dobrze oświetlona. – Świetlówki się zużywają. Choć świecą dalej, światło jest mniej intensywne. Dlatego najlepiej zanotować datę instalacji i po wygaśnięciu gwarancji wymienić świetlówki na nowe. Wszystkie naraz, by uzyskać efekt równomiernego oświetlenia – instruuje Krzysztof Kaźmierczak. I ostrzega, by nie popełniać błędu przedkładania kosztu zakupu oświetlenia nad koszt eksploatacji, bo chytry traci dwa razy: – Gdy wszystko dokładnie policzymy, okaże się, że na nowe oświetlenie warto wziąć nawet kredyt, który szybko spłaci się z oszczędności na energii elektrycznej – przekonuje.

Sebastian Szczepaniak

Wiadomości Handlowe, Nr 2 (132) Luty 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.