13.02.2014/21:57

Zatory płatnicze: wierzyciel kontra dłużnik

Przedsiębiorcy powszechnie szukają informacji o dłużnikach, bo to najszybszy sposób na ograniczenie zatorów płatniczych. Tymczasem trwa dyskusja nad „Zieloną Księgą o systemie informacji o wiarygodności płatniczej”. Czy zaproponowane przez resort gospodarki zmiany okażą się korzystne dla wierzycieli?

Informacje o nieuczciwych kontrahentach trafiają do Zielonej Księgi – to tam można sprawdzić wiarygodność płatniczą klienta, to stamtąd pragną zniknąć nierzetelni płatnicy, których dane upubliczniono. Biura informacji gospodarczej – zwane popularnie BIG­‑ami – pełnią w Polsce funkcję zarówno prewencyjną (ostrzegają przed nieuczciwymi graczami na rynku), jak i windykacyjną (mobilizują dłużników do spłaty zobowiązań). Przechowują i udostępniają listy niewypłacalnych przedsiębiorstw i konsumentów. Z BIG­‑ów korzystają firmy, gminy, banki, osoby prywatne.

Niska moralność płatnicza

W Polsce system wymiany informacji o wiarygodności płatniczej zaczął funkcjonować 10 lat temu. Początkowo rynek sam spontanicznie tworzył „listy dłużników”. Ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych z 4 sierpnia 2003 roku włożyła ten proceder w ramy prawne, czyniąc go wiarygodnym i przejrzystym.
Ministerstwo Gospodarki postanowiło przeanalizować ostatnio działanie ustawy oraz punkty sporne wokół niej. Opublikowało więc dokument „Zielona Księga o systemie informacji o wiarygodności płatniczej”, a do rozmów zaprosiło m.in. Krajowy Rejestr Długów (KRD), Rzecznika Praw Obywatelskich, Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO), Krajową Izbę Gospodarczą, Związek Banków Polskich oraz przedsiębiorców i osoby fizyczne. Czego dotyczy dyskusja? – Przede wszystkim chodzi o przejrzystość polskiej gospodarki oraz o to, czyje interesy będą lepiej chronione: wierzyciela czy dłużnika – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.
Naszą gospodarkę cechuje dramatycznie niska moralność płatnicza. We wszystkich europejskich zestawieniach zajmujemy jedno z ostatnich miejsc pod względem regulowania faktur w terminie. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez KRD i Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych „Portfel należności polskich przedsiębiorstw”, aż 90 proc. firm ma większe lub mniejsze problemy z odzyskiwaniem należności. W rankingu „Doing Business”, który mierzy łatwość prowadzenia biznesu w poszczególnych krajach, mimo sporego awansu w ostatnim roku, Polska zajmuje niską 45. lokatę. Naszą gospodarkę ciągnie w dół m.in. dochodzenie należności z umów – w tej rywalizacji plasujemy się na 55. pozycji. To i tak znacząca poprawa, będąca skutkiem reform Ministerstwa Sprawiedliwości. Dzięki nim czas dochodzenia należności został skrócony z 830 do 685 dni, nie trzeba też wykonywać aż 38 biurokratycznych procedur, a jedynie 33.

Poznaj dłużnika po podatkach jego

BIG­‑i mają z założenia chronić przed nierzetelnymi czy wręcz nieuczciwymi klientami. Okazuje się jednak, że obecnie ta ochrona jest niepełna. Gromadzą one bowiem informacje tylko o długach wynikających z umów cywilnoprawnych, czyli o wszelkich niezapłaconych rachunkach, fakturach, ratach leasingowych czy kredytowych za towary i usługi sprzedane z odroczonym terminem płatności. Ale dane o niezapłaconych podatkach – zarówno tych państwowych (podatek dochodowy, VAT, akcyza), jak i gminnych (głównie od nieruchomości), czy składkach na ZUS – już do BIG­‑ów trafić nie mogą. – To błąd. Wiele razy słyszeliśmy od przedsiębiorców, że chcieliby wiedzieć, czy firma, której zamierzają sprzedać wyprodukowane przeze siebie towary, ma długi np. wobec urzędu skarbowego. Jest to dla nich tak samo ważne, jak informacja o tym, że klient ów zalega z płatnościami względem innych przedsiębiorców. Jeśli ktoś nie płaci podatków, to trudno się spodziewać, że będzie płacił swoim dostawcom – wyjaśnia Adam Łącki.
Zobowiązania wobec państwa, są przez firmy regulowane w pierwszej kolejności – pokazują badania priorytetów płatności. Jeśli więc przedsiębiorstwo zalega ze spłatą należności wobec skarbu państwa, to prawdopodobnie jest w poważnych tarapatach finansowych. Ta informacja powinna być dostępna firmom i konsumentom, którzy chcą z takim podmiotem rozpocząć współpracę, ponieważ wiąże się ona z dużym ryzykiem.
Kolejną kwestię stanowi minimalna kwota zadłużenia, za którą można trafić na listę dłużników. Obecnie wynosi ona 200 zł dla konsumentów i 500 zł dla firm. KRD opowiada się za zniesieniem tych progów. Zdaniem przedstawicieli KRD dłużnik, który znalazł się w BIG­‑u, po spłacie swojego zobowiązania nie powinien automatycznie znikać z rejestru, gdyż dla potencjalnych partnerów biznesowych takiego podmiotu ważna jest nie tylko bieżąca moralność płatnicza firmy, ale również archiwalne informacje w zakresie spłaty zobowiązań. – W ciągu minionej dekady przedsiębiorcy korzystający z KRD odzyskali 25,5 mld zł długów. Pobrali w tym czasie aż 46,6 mln raportów o dłużnikach. Jeśli wspomniane postulaty Zielonej Księgi wejdą w życie, system wymiany informacji gospodarczej w Polsce stanie się jeszcze bardziej kompleksowym narzędziem chroniącym interesy wierzycieli – ocenia Adam Łącki. (RED)

Tekst powstał na podstawie materiałów
Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej

Wiadomości Handlowe, Nr 2 (132) Luty 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.