REKLAMAWitpak, baner główny (lipiec-sierpień 2019)
Andrzej Faliński, prezes stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego

Andrzej Faliński, prezes stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego (fot. materiały prasowe, MondayNews)

Bogate firmy, hamując wzrost wynagrodzeń, zainwestują w różnorodne technologie automatyzujące sprzedaż – prognozuje w rozmowie z serwisem wiadomoscihandlowe.pl Andrzej Faliński, prezes Forum Dialogu Gospodarczego.

REKLAMAKongres Alkohole i Napoje - Belka w artykułach (lipiec 2019)

Jak ocenia Pan aktualny stan rynku pracy w sektorze handlu detalicznego?

Zakaz handlu w niedziele i presja ze strony związków zawodowych, przełożyły się na wzrost zarobków w handlu. Skutek jest taki, że pracowników przejmują te firmy, które na to stać. Reszta redukuje miejsca pracy. Nie przypadkiem kilkanaście procent firm deklaruje wzrost zatrudnienia, ale jest to jednocześnie „aż” i „tylko”, bo wzrost dotyczy niemal wyłącznie firm dużych - liderów rynku detalicznego. W kontekście danych GUS, które wskazują na 90-tysięczną redukcję miejsc pracy w handlu i naprawach samochodów, można już mówić o rozchwianiu sektorowego rynku pracy, ze szkodą dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Jakie będą tego konsekwencje w dłuższej perspektywie? 

Najbardziej prawdopodobny jest spadek dynamiki zatrudnienia w handlu. Natomiast po nadejściu dekoniunktury widoczny stanie się spadek liczby zatrudnionych – nawet o jakieś 20%. Dotknie to najbardziej liczne małe firm handlowe, czyli niezależne i franczyzowe. Nadto dojdzie do rozwarstwienia wśród pracowników. Powstanie swego rodzaju stabilna arystokracja pracownicza w dużych, dobrze płacących firmach i gwałtownie rotujące masy pracowników opłacanych po prostu źle. Mam tu na myśli przede wszystkim pracę dorywczą, imigrantów i cząstkowe etaty. Bogate firmy, hamując wzrost wynagrodzeń, zainwestują też w różnorodne technologie automatyzujące sprzedaż.

Według prognoz, za 6 lat w Polsce może brakować nawet 1,5 mln pracowników. Czy handel jest na to przygotowany?

Nikt nie jest na takie coś przygotowany, z wyjątkiem tych, którzy mają i nadal zarabiają pieniądze. Efekt będzie taki, jak wspomniałem wcześniej – technika i zatrudnianie fachowców za dobre pieniądze oraz niskie wynagrodzenia poza tą zbiorowością. To już zresztą widać. To może być gwóźdź do trumny „ostatniego garnituru” małych firm handlowych. Tak kończą się restrykcje nakierowane „na dużych” na rynku podzielonym pomiędzy skoncentrowane sieci i rozdrobniony mały handel. 

Czy sektorowi handlu mogłyby pomóc zmiany w prawie?

Przede wszystkim trzeba odejść od związkowego myślenia o rynku, na zasadzie „płać, a potem się zobaczy, ile rząd może dodać i komu”. Pomysły takie jak zakaz handlu w niedziele, redukcja marek własnych czy jakieś limity procentowe na półkach, tylko zaostrzą uruchomiony proces. Im szybciej takie przepisy znikną z ustaw, tym lepiej i korzystniej dla gospodarki.

Automatyzacja sklepów rekompensuje brak rąk do pracy?

Tak, rekompensuje. Jednak nie każdy może sobie na to pozwolić. Natomiast ten, kto może, zarobi na technologii dodatkowe pieniądze, bo koszty obsługi sprzedaży szybko spadną, gdy sama technika się zamortyzuje. To tylko potwierdza scenariusz rozchwiania rynku i generowania niechcianej premii dla silnych uczestników rynku.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 7

  • 3
    BARDZO PRZYDATNY
  • 4
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony