REKLAMAKongres Mięsny 2018 - baner główny
Marek Grubiński, dyrektor Fabryki Zup Jerónimo Martins Polska.

Marek Grubiński, dyrektor Fabryki Zup Jerónimo Martins Polska. (Jeronimo Martins Polska)

Decyzja o inwestycji we własną linię do produkcji zup była i jest w pełni przemyślaną strategią firmy jako lidera rynku produktów świeżych. Patrząc dodatkowo na aktualne trendy rynkowe, cały polski rynek coraz dynamiczniej rozwija się w kierunku produktów „ready to eat” – mówi w wywiadzie dla portalu wiadomoscihandlowe.pl Marek Grubiński, dyrektor Fabryki Zup Jerónimo Martins Polska.

REKLAMAEC Alkohole - belka w artykułach - DRINCO II

Co skłoniło Jeronimo Martins do zainwestowania w produkcję żywności?

Grupa Jeronimo Martins produkcją żywności zajmuje się już od dawna. W Portugalii spółka posiada aktualnie kilka własnych fabryk, w których powstają między innymi dania gotowe, w tym również świeże zupy. Nie oznacza to oczywiście, że stopniowo przestawiamy się z biznesu detalicznego na produkcję. Po prostu mamy aspiracje, aby być liderem kategorii „produkty świeże” w pełnym tego słowa znaczeniu. Uruchomienie zakładu produkującego artykuły spożywcze z kilkudniowym terminem ważności w Polsce było tylko kwestią czasu. Jednocześnie, własna fabryka zup to poważna inwestycja świadcząca o wadze, jaką Grupa przykłada do rynku polskiego.

Dlaczego właśnie zupy?

Niewiele narodów na świecie spożywa więcej zup od Polaków. W Europie jesteśmy pod tym względem pierwsi, za nami są Holendrzy. Z jednej strony zupy to nasza tradycja kulinarna, z drugiej zaś statystyczna gospodyni domowa przyrządza je z tego, co akurat ma w lodówce. Świeże, gotowe do spożycia po podgrzaniu zupy stanowią dla wszystkich wygodną alternatywę – możemy zjeść smaczne i zdrowe danie za bardzo rozsądną cenę bez konieczności spędzenia długiego czasu na gotowaniu. Świeżość, najwyższa jakość składników oraz wygoda są tym, czego obecnie poszukują konsumenci. Nasze zupy w pełni odpowiadają na te potrzeby.

Brytyjskie Tesco również eksperymentowało z produkcją żywności, jednak okazało się, iż fabryki spółki nie są tak efektywne jak zakłady producentów żywności. Jeronimo Martins nie ma podobnych obaw odnośnie swojego przedsięwzięcia w Polsce?

Jeden zakład produkcyjny to bardzo mała część wszystkich inwestycji spółki w Polsce. Jeżeli pomysł podbije polskie podniebienia, będziemy się oczywiście cieszyć z sukcesu, jeżeli nie –  wymyślimy coś innego. Tym niemniej decyzja o inwestycji we własną linię do produkcji zup była i jest w pełni przemyślaną strategią firmy jako lidera rynku produktów świeżych. Patrząc dodatkowo na aktualne trendy rynkowe, cały polski rynek coraz dynamiczniej rozwija się w kierunku produktów „ready to eat”.

Dlaczego detaliści w ogóle wchodzą w produkcję żywności? Czy nie lepiej postawić na specjalizację?

Powody mogą być różne. Może się za tym kryć chęć posiadania pełnej kontroli nad danym produktem, przede wszystkim jego jakością i bezpieczeństwem. Firmowy zakład na pewno sprawdza się wtedy, gdy producenci działający na rynku nie są w stanie w pełni spełnić wysokich wymogów jakościowych stawianych im przez dystrybutora.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 14

  • 12
    BARDZO PRZYDATNY
  • 1
    PRZYDATNY
  • 1
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~zdegustowany 1 12 dni temu

    wczoraj kupiłem na próbę zupę gulaszową. warzywa twarde i niedogotowane. mięso trzeba było żuć .... więcej nie kupię ..... cena wysoka jak na zawartość ....

    oceń komentarz
do góry strony
"